Lotniczy konkwistadorzy atakują touroperatorów

Biura podróży przegrały Majorkę, za chwilę mogą stracić Wyspy Kanaryjskie

W sezonie zimowym Ryanair będzie mieć na Wyspy Kanaryjskie cztery połączenia tygodniowo, a Norwegian — dwa. Dla klienta to szansa na tańsze ferie.

[FOT. ISTOCK]
Zobacz więcej

[FOT. ISTOCK]

TravelData, spółka analizująca rynek turystyczny, porównała ceny 18 hoteli na Teneryfie dostępnych w ofercie Itaki, największego touroperatora w Polsce, z wycieczką, którą można zorganizować samodzielnie, kupując bilety Ryanaira i rezerwując hotel.

— Przy wyjazdach dla dwóch osób średnia cena w Itace wynosi 7,1 tys. zł, a z tanimi liniami — 5,4 tys., czyli o 23,7 proc. mniej. Przy wyjeździe z jednym dzieckiem jest to już 2,8 tys. zł i 29,9 proc. oszczędności. Rodzina z dwojgiem dzieci zaoszczędzi 4,4 tys. zł, czyli 36,4 proc. Czteroosobowa rodzina w skrajnym przypadku zapłaci nawet 7 tys. zł mniej — wylicza Jacek Dąbrowski z TravelData, firmy analizującej rynek turystyczny.

Gdzie te tysiące?

Z tymi obliczeniami nie zgadza się Marek Andryszak, prezes TUI Poland.

— Można w Ryanairze kupić bilety w dwie strony za 600 zł, ale sam bagaż to dodatkowe 300 zł. Ja za przeloty płacę 1200 zł, więc mamy różnicę 300 zł. Pamiętajmy jednak, że dojazd do Modlina wciąż nie jest tak wygodny, jak na Lotnisko Chopina. Dodatkowo transfer z lotniska za granicą to 10-15 EUR za osobę, taksówka jest znacząco droższa, liczmy 35 EUR. W mniej atrakcyjnych terminach hotel może być o 10 EUR na dobę tańszy, to wyjdzie 280 zł na osobę. Łącznie różnica może wynieść 450 zł od osoby, gdzie te kilka tysięcy złotych? — zastanawia się Marek Andryszak, prezes TUI Poland.

Jego daniem, w przypadku oferty TUI większości hoteli nie można kupić samodzielnie.

— Na razie jestem zadowolony z rezerwacji na tym kierunku. Nie obserwuję ucieczki klientów — mówi Marek Andryszak. Zaznacza, że z dużym wyprzedzeniem wyjazdy u touroperatorów rezerwują rodziny.

— Bilety w tanich liniach na kilka miesięcy do przodu wykupują łowcy okazji. Oni nigdy nie zostaliby klientami touroperatora — twierdzi Marek Andryszak.

Słaby standard, wysokie koszty

Ekspert TravelData jest jednak przekonany, że wynik wojny jest przesądzony.

— Touroperatorzy już przegrali z tanimi liniami Majorkę. Z danych ULC wynika, że liczba klientów czarterowych spadła w dwa lata o ponad 35 proc. W tym roku z powodu zbyt małego popytu biura zmuszone były do dalszego ograniczenia liczby połączeń czarterowych, podczas gdy samoloty Ryanaira kursują na Majorkę przy prawie całkowitym wypełnieniu. Szacujemy, że udział Ryanaira w liczbie turystów przylatujących z Polski latem na Majorkę zbliża się już do 45 proc. — mówi Jacek Dąbrowski. Touroperatorzy nie potwierdzają tych szacunków.

— W tym roku sprzedaliśmy o 60 proc. więcej wyjazdów na Majorkę. Dziwnym trafem tanie linie od kilku sezonów oferują połączenia z europejskimi stolicami, a w ostatnim roku sprzedaliśmy o 50 proc. więcej oferty City Break, czyli kilkudniowych wyjazdów do Mediolanu, Londynu czy Barcelony — wskazuje Piotr Henicz, wiceprezes Itaki.

Biura podróży nie płaczą po Majorce. — Polskie biura nigdy nie były silne na tym kierunku. Dwa lata temu z Warszawy latało tam 5-6 samolotów. W porównaniu np. z Turcją hotele są tam w niskim standardzie i dużo kosztują — mówi Marek Andryszak.

Według eksperta TravelData, zmieni się rynek turystyczny. — W przypadku kierunków obsługiwanych zarówno przez tanie linie, jak i touroperatorów, Polacy mogą kupować tzw. first minute samodzielnie, przez linie lotnicze, a dopiero last minute w biurze — przewiduje Jacek Dąbrowski.

To nie są dobre wieści dla touroperatorów, którzy dzięki first minute zapewniają sobie dopływ gotówki i klientów już na początku roku. Oferty last minute sprzedają często bez zysku. Być może zmieni się oferta biur podróży — postawią na kierunki, na których nie ma konkurencji tanich linii: Egipt czy Tunezję.

— Na pewno nie będę sprzedawał poniżej kosztów. Gdyby klienci uciekali, może postawiłbym na Egipt — rozważa Marek Andryszak.

— W zimowej ofercie na pewno będziemy rozwijać egzotyczne kierunki, na których nie będzie konkurencji tanich linii. Cztery główne, z których żyją touroperatorzy, to Egipt, Turcja, wyspy greckie i Hiszpania. Do Egiptu i Turcji low-costy nie będą latać. Greccy hotelarze niechętnie sprzedają pokoje indywidualnym klientom. Pod znakiem zapytania stoi tylko oferta hiszpańska, ale nie cała i nie w tym momencie, lecz na przestrzeni kilku lat — uważa Piotr Henicz.

Co innego mówią średniej wielkości biura.

— To na pewno duży problem dla dużych organizatorów. Były już w tym roku przypadki, w których touroperatorzy zmuszeni byli do anulowania całych operacji czarterowych z lotnisk, z których latały tanie linie. Zamiana Teneryfy na Tunezję tylko z pozoru jest rozwiązaniem. Klient, chcący zobaczyć Wyspy Kanaryjskie, prawdopodobnie nie będzie zainteresowany Tunezją, więc raczej zostanie utracony. Nie tak łatwo wcale znaleźć alternatywę, np. przenosząc ruch na dość ryzykowny Egipt — uważa Aleksandra Olechnowicz z Ecco Holiday.

Walka czy współpraca? Z drugiej strony, coraz częściej sami touroperatorzy korzystają z tanich linii. Np. TUI Poland będzie współpracować z Norwegian, a Ecco Holiday ma w ofercie wyjazdy realizowane tanimi liniami od 2012 r. Konkurencja low-costów może zaszkodzić liniom czarterowym, choć i tu na razie strachu nie widać.

— Nasza oferta skierowana jest do osób, które jadą na zorganizowany wypoczynek. Możliwe, że odczujemy spadek wolumenu pasażerów, bo część z nich wybierze mniejszy komfort, ale nie przewiduję dużych zmian — uspokaja Grzegorz Polaniecki, dyrektor generalny Enter Air.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Lotniczy konkwistadorzy atakują touroperatorów