Lotos szuka rozwiązania dla Yme

Problemy z norweskim złożem to dla Lotosu ryzyko kolejnych odpisów. Rynek już się z tym pogodził.

Wygląda na to, że norweski projekt Yme, w którym Lotos ma 20 proc. udziałów, dołączy do galerii nieudanych inwestycji wydobywczych prowadzonych przez polskie spółki za granicą.

— Sposób prowadzenia tego projektu przez naszego partnera, kanadyjski Talisman, jest nie do zaakceptowania. Intensywnie pracujemy nad rozwiązaniem tego problemu, zarówno biznesowym, jak i prawnym. Mamy nadzieję, że w niedługim czasie uda się coś uzgodnić — mówi Paweł Olechnowicz, prezes Lotosu.

Chodzi o koncesję wydobywczą na Morzu Północnym, na której zlokalizowane jest złoże Yme. Talisman Energy ma w niej 60 proc. udziałów. Opóźnienia wydobycia sięgają już około trzech lat. Ostatnio była mowa o styczniu 2013 r., jednak również ten termin jest mało realny.

— Kolejne terminy uruchomienia wydobycia, podawane przez Talisman, są nie do przyjęcia — twierdzi prezes Lotosu. Paweł Olechnowicz nie ujawnia, który scenariusz rozwiązania konfliktu jest najbardziej prawdopodobny. Sprzeda udziały? Zwiększy zaangażowanie? Zadowoli się odszkodowaniem?

— Wszystko wchodzi w grę — ucina prezes Lotosu. Sam Talisman spisał już Yme na straty — w swoim raporcie za pierwszy kwartał dokonał znaczących odpisów, aktualizujących wartość spółki. Lotos też zdecydował się na takie korekty.

— Nie można wykluczyć, że Lotos zdecyduje się na kolejne odpisy na utratę wartości Yme. Mogłyby nawet przekroczyć kwotę 256 mln zł, zawiązaną w czwartym kwartale 2011 r. — zauważa Kamil Kliszcz, analityk Domu Inwestycyjnego BRE Banku.

— Rynek już chyba pogodził się z tym, że projekt Yme okazał się nieudany i że raczej nic z niego nie będzie. To jest w cenie akcji — uważa z kolei Tomasz Kasowicz, analityk Erste Securities. Ewentualne kolejne odpisy obniżą tegoroczne wyniki Lotosu. A już wczorajszy raport za pierwszy kwartał zebrał mieszane oceny analityków. Przychody wzrosły w porównaniu z pierwszym kwartałem zeszłego roku o 20 proc., do 7,8 mld zł, zysk EBITDA zwiększył się o 9 proc., do 584 mln zł, a zysk netto spadł o 6 proc., do 597 mln zł.

— Wyniki Lotosu oceniam lekko negatywnie. Warto zwrócić uwagę na gorszy wynik LIFO i ujemne przepływy pieniężne — zauważa Kamil Kliszcz.

— W wynikach za pierwszy kwartał pozytywnie można ocenićrezultaty osiągnięte przez segment wydobywczy. W segmencie rafineryjnym poszło słabiej, a w górę pociągnęły go głównie efekty przeszacowania zapasów — dodaje Tomasz Kasowicz.

Pozytywny efekt przeszacowania zapasów sięgnął 233 mln zł, ponadto in plus zadziałało zaksięgowanie prawie 21 mln zł zysku netto na sprzedaży spółki Lotos Parafiny. Zarząd jest jednak zadowolony z pierwszego kwartału.

— Sprzedaż byłaby wyższa, gdyby nie ostra zima i nieco niższe ceny ropy w lutym i marcu. Widoczny był też spadek popytu na olej napędowy, co wynika z wprowadzenia od początku tego roku wyższej akcyzy. Ludzie i firmy robili po prostu zapasy. W skali całego roku nie przewidujemy jednak spadku rynku — uważa Paweł Olechnowicz.

Drugi kwartał, zdaniem zarządu, też zapowiada się dobrze.

— Kwiecień i maj to dobre marże rafinacyjne — sygnalizuje Paweł Olechnowicz. Prezes pomorskiej spółki przewiduje, że jesienią będzie w stanie pochwalić się m.in. ponadplanowym wykonaniem Programu Optymalnej Ekspansji (koncentruje się na efektywności i oszczędnościach). Chce też przeprowadzić lifting strategii.

— Trzeba jej nadać większe tempo i zwiększyć nakłady finansowe [tegoroczny program inwestycyjny opiewa na 1 mld zł, z czego połowa zostanie przeznaczona na upstream — red.] — deklaruje Paweł Olechnowicz.

Prezes nie kryje, że widziałby się w roli wykonawcy strategii. Wniosek — wystartuje w konkursie na prezesa, ogłoszonym niedawno przez radę nadzorczą spółki.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu