Łotwa pokazała, jak wychodzi się z kryzysu

  • Jacek Kowalczyk
opublikowano: 23-02-2012, 00:00

Poturbowany bałtycki tygrys jest już najszybciej rosnącą gospodarką w UE

Grecka choroba zadłużeniowa schładza koniunkturę w Unii Europejskiej. Jak podał Eurostat, nowe zamówienia w unijnym przemyśle spadły w grudniu 2011 r. o 1,7 proc. w porównaniu z analogicznym miesiącem ubiegłego roku.

To najgorszy wynik od listopada 2009 r. Rozczarowują też indeksy koniunktury. Wczorajsze odczyty wskaźników PMI dla krajów strefy euro pokazały m.in., że koniunktura w usługach jest w Eurolandzie najgorsza od prawie trzech lat.

To hamowanie na Zachodzie przekłada się coraz mocniej na koniunkturę w Polsce. Nowe zamówienia w przemyśle wzrosły w grudniu 2011 r. o 5,5 proc. w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku. Jeszcze w listopadzie rosły w tempie 11,3 proc. rocznie.

— Musimy przygotować się na to, że popyt zagraniczny będzie stopniowo słabł, przez co wzrost gospodarczy będzie hamował. Nie będzie to jednak tak ostre spowolnienie, jak to odnotowane w 2009 r. Czeka nas miękkie lądowanie — przekonuje Jarosław Janecki, główny ekonomista Societe Generale.

Nowy numer jeden

W Europie jest jednak kraj, który przynajmniej na razie zupełnie nie odczuwa skutków kryzysu strefy euro. To Łotwa, która w 2009 r. otarła się o bankructwo, a teraz wyrasta na lidera Unii pod względem wzrostugospodarczego. Zamówienia w przemyśle bałtyckiego kraju rosną już w tempie 40 proc. rocznie. W czwartym kwartale PKB zwiększył się o 5,3 proc. rok do roku, co było najlepszym wynikiem w całej Unii.

— Łotewska gospodarka rośnie wyraźnie szybciej, niż prognozowano. Silnie uaktywniły się sektory nastawione na eksport, przez co wzrosły nakłady inwestycyjne. Koniunktura przestała być oparta jedynie na konsumpcji, dzięki czemu gospodarka stała się bardziej zrównoważona — tłumaczy Lija Strasuna, ekonomistka Swedbanku.

Silny wzrost gospodarczy na Łotwie to częściowo efekt niskiej bazy. W 2009 r. kraj odnotował spadek PKB o 17,7 proc., dlatego łatwiej niż Polsce jest jej rosnąć. Ekonomiści podkreślają jednak, że sprawność, z jaką Łotwa wygrzebuje się z kryzysu, jest imponująca.

— Przez ostatnie lata zarówno sektor publiczny, jak i prywatny wykonały świetną robotę w zbijaniu zadłużenia i przywracaniu równowagi finansowej. Przeprowadzono reformy, które znacznie poprawiły konkurencyjność gospodarki — mówi Lija Strasuna.

Dwie drogi

Sytuacja Łotwy w dużej mierze przypominała niedawno sytuację w Grecji. Kraj pozwolił sobie na zbyt silny napływ zagranicznego kapitału, przez co wpadł w recesję, stracił płynność finansową i poprosił o wsparcie. O ile jednak Grecja z tych tarapatów nie może wydostać się już piąty rok (tyle trwa recesja), a bezrobocie rośnie coraz szybciej, o tyle na Łotwie kryzys trwał zaledwie kilka kwartałów i nie ma już po nim śladu.

— Społeczeństwo zgodziło się na przeprowadzenie reform strukturalnych. Realne dochody przejściowo spadły, ale dzięki temu gospodarka nabrała rozpędu, a sytuacja na rynku pracy znacząco się poprawiła — twierdzi Michał Dybuła, główny ekonomista BNP Paribas na Europę Środkową i Wschodnią.

Przez ostatnie dwa lata bezrobocie spadło o jedną trzecią (z 20 do 14 proc.), a dług publiczny, zamiast wzrosnąć z 45 do 48 proc. PKB, jak prognozowała Komisja Europejska, spadł do 43 proc. i dalej się obniża. Dlatego Łotwa w grudniu ubiegłego roku z sukcesem zakończyła uruchomiony trzy lata temu program pomocowy UE i MFW. Zewnętrzne finansowanie było tylko chwilową ulgą. Kraj mocno stanął na nogi. Rzadko się zdarza, że udzielanie międzynarodowej pomocy przebiega tak modelowo.

Dzięki temu Łotwa ma dziś nieporównywalnie lepsze perspektywy niż większość krajów UE. Gospodarka co prawda pewnie nieco wyhamuje, ale nieporównywalnie słabiej niż w 2009 r. MFW prognozuje na 2012 r. wzrost PKB o 3 proc. (dla strefy euro to 1,1 proc.). Łotwa ma dziś bardziej konkurencyjny niż w poprzednim kryzysie rynek pracy i jest mniej uzależniona od zewnętrznego kapitału.

— Łotewska gospodarka poprawiła swoją strukturę. Wzrósł w niej udział przetwórstwa przemysłowego, a skurczył się udział sektora finansowego i budownictwa — zaznacza Michał Dybuła. Kraj chce wejść do strefy euro w 2014 r.

— Jeśli będzie trzeba, będziemy wspierać finansowo kraje Eurolandu — deklarował niedawno Valdis Dombrovskis, premier Łotwy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane