Lublin oderwie się od ziemi

Marta Walczak
opublikowano: 29-12-2011, 00:00

Rozmowa z Grzegorzem Muszyńskim, prezesem Portu Lotniczego Lublin

Mieszkańcy Lublina i okolic w końcu będą mieli własne lotnisko. Grzegorz Muszyński, prezes powstającego portu, jest przekonany, że inwestycja pozytywnie wpłynie cały region. Ponadto wyraża nadzieję, że przedsiębiorcy, zyskując wygodne połączenie z Lubelszczyzną, będą tam chętniej lokować inwestycje.

„Puls Biznesu”: Skąd wziął się pomysł na budowę lotniska pod Lublinem? Grzegorz Muszyński: Wielu inwestorów zrezygnowało z inwestycji na Lubelszczyźnie, gdy choć raz pokonało drogę z Warszawy do Lublina. Nam jest po prostu potrzebne szybkie połączenie komunikacyjne z resztą Polski i Europy. W Lublinie mówimy, że lotnisko będzie naszym oknem na świat. I nie jest to tylko slogan. Jeśli chcemy się rozwijać, zdobywać inwestorów, przyciągać turystów, port lotniczy jest nam niezbędny.

Jaki jest przewidywany koszt całej inwestycji?

Budujemy lotnisko od podstaw. Koszt powstania Portu Lotniczego Lublin to około 410 mln zł, z czego główne wydatki to budowa pasa startowego, drogi kołowania, płyty postojowej samolotów oraz terminalu. Pozostałe pieniądze zostały przeznaczone m.in. na zakup gruntów, dokumentację projektową i środowiskową.

Skąd pochodzą pieniądze na budowę?

Z trzech źródeł. Pierwsza część, z której korzystaliśmy dotychczas, to fundusze samorządów — miast Lublina, Świdnika i województwa lubelskiego. Druga to fundusze z Unii Europejskiej. Lotnisko to największa inwestycja na Lubelszczyźnie finansowana z Regionalnego Programu Operacyjnego. Do dyspozycji będziemy mieli również pieniądze z emisji obligacji. Mamy już podpisaną umowę z bankiem.

Kiedy rozpoczęła się budowa i jaki jest przewidywany termin oddania inwestycji?

Port Lotniczy Lublin buduje się w rekordowym tempie. Przyjęliśmy bardzo ambitny schemat jego realizacji — dwa plus dwa. Dwa lata na projektowanie i kompletowanie dokumentacji oraz dwa lata na realizację. Budowa rozpoczęła się w 2010 r., kiedy jesienią uroczyście podpisaliśmy akt erekcyjny lotniska. Dziś mamy gotową płytę postoju samolotów, od sierpnia trwają

prace przy budowie liczącej 2,5 kilometra drogi startowej, a w październiku zaczęła się budowa terminalu pasażerskiego. Planowany termin zakończenia inwestycji to druga połowa 2012 r. Zatem, za rok o tej porze będziemy latać z Lublina.

Czy budowa nie jest zagrożona opóźnieniami?

Mamy zapewnione finansowanie inwestycji. Wszystkie prace idą zgodnie z planem. Ekipy budowlane pracują w dzień i w nocy, więc o opóźnieniach nie może być mowy.

W jaki sposób rozwiązano problem z kolonią susłów mieszkających na terenie powstającego lotniska? Czy zwierzęta nie są już zagrożone?

Kiedy kilka lat temu na północy Polski ekolodzy głośno protestowali przeciwko zniszczeniu doliny Rospudy, my — z naukowcami, ekologami oraz władzami samorządowymi — podpisywaliśmy porozumienie, które jest przykładem kompromisu wobec programu Natura 2000. W efekcie powołaliśmy fundację, której zadaniem jest opieka nad susłem. Teraz, kiedy okazało się, że liczba tych zwierząt znacząco spadła, zainicjowaliśmy program ratowania tego gatunku. Przy współpracy z naukowcami sprowadziliśmy 150 nowych osobników na teren trawiastego lotniska. Mówiąc obrazowo, z susłem perełkowanym żyjemy w przyjaźni.

Czy już wiadomo, jakie linie lotnicze i na jakich trasach będą latały z lotniska?

Jesteśmy na etapie rozmów z przewoźnikami. Uczestniczymy w spotkaniach branży lotniczej, w targach, rozmawiając z wszystkimi: z przewoźnikami regularnymi i niskokosztowymi. Zainteresowanie jest spore a deklaracje obiecujące. Od dłuższego czasu poznajemy preferencje mieszkańców Lubelszczyzny. Dzięki m.in. badaniom przeprowadzonym przez renomowane ośrodki, wiemy, jakie kierunki podróży są najbardziej oczekiwane. Bierzemy je pod uwagę podczas negocjacji. W pierwszej kolejności będziemy starali się pozyskać połączenia do Wielkiej Brytanii, Niemiec i Włoch. Liczymy na loty czarterowe do miejscowości turystycznych, zarówno latem, jak i zimą. Rozmawiamy także o uruchomieniu połączeń krajowych. Jednak szczegóły dotyczące siatki połączeń przedstawimy wiosną 2012 r.

Czy w pobliżu portu są zlokalizowane inne lotniska? Czy port pod Lublinem może być dla nich konkurencyjny?

Najbliższy port lotniczy znajduje się w Warszawie, w podobnej odległości jest też Rzeszów. Jeśli chodzi o lotnisko im. Chopina to badania, którymi dysponujemy pokazują, że 7 proc. podróżnych na Okęciu to lublinianie. Będziemy chcieli ich zachęcić, żeby zamiast jechać ponad

trzy godziny samochodem do Warszawy, skorzystali z naszej oferty. Patrząc realnie, na pewno będziemy konkurencją dla lotniska w podrzeszowskiej Jasionce. Ale to dobrze, rywalizacja dwóch regionalnych portów powinna przynieść korzyści pasażerom.

Do jakiej grupy docelowej chce dotrzeć lotnisko?

Naszą główną grupą docelową jest oczywiście 2,2 mln mieszkańców województwa lubelskiego. Od kilku miesięcy prowadzimy intensywną kampanię informacyjną skierowaną właśnie do nich, odwiedzamy miasta regionu z wystawą zdjęć, obrazującą jak powstaje lotnisko, regularnie organizujemy dni otwarte, które cieszą się wielką popularnością, uruchomiliśmy kamery internetowe, dzięki którym można podglądać naszą budowę. Wspólnie z Urzędem Miasta Lublin oraz Lubelskim Urzędem Marszałkowskim staramy się wypracować taką strategię promocyjną, która pozwoli nam stworzyć dodatkowy ruch pasażerski, krajowy i zagraniczny.

Ilu pasażerów rocznie będzie obsługiwało lotnisko?

Z badań wynika, że w ubiegłym roku z podróży lotniczych skorzystało od 280 tys. do 365 tys. pasażerów z województwa lubelskiego. Chcemy, aby te osoby korzystały z naszego lotniska. Liczę, że w pierwszym roku jego pracy obsłużymy 300 tys. klientów. To ambitny plan, ale realny. Potwierdzają to wyniki badań ruchu pasażerskiego, jakie przeprowadzono na nasze zlecenie. I to jest nasz cel.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marta Walczak

Polecane