Lublin robi ukłon w stronę firm

MBE
opublikowano: 2010-10-15 00:00

Miasto chce zaktywizować mały i średni biznes. Nie tędy droga — alarmują tymczasem przedsiębiorcy.

Miasto chce zaktywizować mały i średni biznes. Nie tędy droga — alarmują tymczasem przedsiębiorcy.

Lublin chce stworzyć alternatywę dla powstającej w mieście podstrefy Mieleckiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej (MSSE).

— Ze względu na skalę swojej działalności nie wszyscy przedsiębiorcy są zainteresowani inwestowaniem w MSSE, dlatego zrodził się pomysł, żeby zaktywizować gospodarczo obszar w dzielnicy Bursaki. To duży, niezagospodarowany teren między osiedlami mieszkaniowymi, usytuowany jednak w takiej odległości, która umożliwia działalność gospodarczą — tłumaczy Grzegorz Wójcikowski, doradca prezydenta.

Miasto chce dać impuls do inwestowania na tym terenie, budując ulicę Dodysa wraz z uzbrojeniem. Infrastruktura ma być przygotowana z myślą o małych i średnich przedsiębiorcach. Projekt będzie kosztować ponad 31,5 mln zł, Lublin dostanie jednak 21,3 mln zł dotacji z Regionalnego Programu Operacyjnego.

Przedsiębiorcy, którzy zdecydują się zainwestować w dzielnicy, będą sąsiadować z mającym wkrótce powstać tam centrum handlowym IKEA.

Tereny są objęte planem zagospodarowania przestrzennego, ale ich właścicielem nie jest miasto. W większości są one w rękach prywatnych.

Ulica wraz z infrastrukturą mają być gotowe do końca 2012 r.

— Na początku przyszłego roku będziemy gotowi do ogłoszenia przetargu na wykonanie prac — zapowiada Grzegorz Wójcikowski.

Lubelscy przedsiębiorcy alarmują jednak, że miasto ma wiele innych palących problemów, które pozostają nierozwiązane. Dariusz Jodłowski, prezes Związku Prywatnych Pracodawców Lubelszczyzny Lewiatan, zwraca uwagę, że działania podejmowane przez samorząd wcale nie przynoszą przedsiębiorcom odczuwalnej poprawy.

— Powstają projekty transferu innowacji, inkubatory przedsiębiorczości i specjalna strefa ekonomiczna, w których nie widzę inwestorów. Duzi przedsiębiorcy nie chcą przyjeżdżać do Lublina, bo nie mają jak dojechać z Warszawy. My, przedsiębiorcy, nie liczymy na pomoc miasta w prowadzeniu działalności, znamy jednak potrzeby i oczekiwania biznesu wobec samorządu, a za najważniejsze należy uznać poprawę lokalnej infrastruktury. Realnie sprawujący władzę nie pytają nas jednak o zdanie. Przyjęte sposoby podnoszenia atrakcyjności i tak już zmarginalizowanego gospodarczo Lublina nie pozwalają nam na doganianie innych większych ośrodków miejskich — uważa prezes Jodłowski.