Lux Med rośnie mimo hamulców

opublikowano: 28-02-2018, 22:00

Spółka zwiększa przychody w dwucyfrowym tempie. Mogłaby szybciej, ale na rynku brakuje celów do przejęć, a ponadto jest duża niepewność regulacyjna

 

Z DWÓCH ŹRÓDEŁ: Lux Med, którym kieruje Anna Rulkiewicz, ma pod opieką ponad 1,7 mln pacjentów i jest liderem na rynku prywatnych usług medycznych w Polsce. Grupa rośnie głównie dzięki firmowym abonamentom i opłatom od indywidualnych pacjentów, ale niektóre jej oddziały — np. szpitale onkologiczne — zagwarantowały sobie publiczne kontrakty w nowym rozdaniu.
Zobacz więcej

Z DWÓCH ŹRÓDEŁ: Lux Med, którym kieruje Anna Rulkiewicz, ma pod opieką ponad 1,7 mln pacjentów i jest liderem na rynku prywatnych usług medycznych w Polsce. Grupa rośnie głównie dzięki firmowym abonamentom i opłatom od indywidualnych pacjentów, ale niektóre jej oddziały — np. szpitale onkologiczne — zagwarantowały sobie publiczne kontrakty w nowym rozdaniu. Fot. Marek Wiśniewski

Polacy wydają coraz więcej na prywatne leczenie. Według prognoz firmy badawczej PMR, do 2022 r. rynek prywatnej opieki zdrowotnej będzie rósł w średnim tempie ponad 7 proc. rocznie. Na wizyty u specjalistów, diagnostykę i leczenie poza systemem Narodowego Funduszu Zdrowia co roku przeznaczamy już ponad 22 mld zł. Trio rynkowych liderów w prywatnej opiece to Lux Med, Medicover i Enel-Med. Notowany na giełdzie w Sztokholmie Medicover podał ostatnio wyniki roczne — jego przychody na rynku polskim sięgnęły w 2017 r. 1,125 mld zł, czyli urosły o prawie 16 proc. Notowany na warszawskiej giełdzie Enel-Med wyniki opublikuje pod koniec kwietnia. Po trzech kwartałach miał 237 mln zł przychodów ze sprzedaży, co oznacza 17-procentowy wzrost. Tymczasem Lux Med rósł nieco wolniej od konkurentów, ale z wyższej bazy.

— W ubiegłym roku nasze przychody wzrosły o ponad 10 proc. i wynoszą około 1,5 mld zł. W tym roku chcemy utrzymać podobne tempo. Na ten wzrost składa się zarówno wzrost wpływów abonamentowych od klientów korporacyjnych, jak i przychodów od pacjentów w modelu fee for service (płatność za usługę) — mówi Anna Rulkiewicz, prezes Lux Medu.

Ciągłe inwestycje

Przychody od Narodowego Funduszu Zdrowia rosły w ubiegłym roku wolniej, o kilka procent rok do roku.

— Teraz wciąż nie jest jasne, jaki będzie ich poziom. Co prawda nasze placówki onkologiczne weszły do sieci szpitali, ale nadal nie wiemy, co będzie z kontraktowaniem przez NFZ ambulatoryjnej opieki specjalistycznej czy procedur jednodniowych w szpitalach. Wolelibyśmy wiedzieć wcześniej, czy nasze kontrakty zostaną przedłużone. Myślę, że jest to też ważne dla pacjentów — mówi Anna Rulkiewicz. Od pięciu lat Lux Med należy do Bupy, brytyjskiego giganta medyczno-ubezpieczeniowego, który zapłacił za polską spółkę ponad 1,6 mld zł, kupując ją od funduszu Mid Europa Partners. Bupa nie ma udziałowców — jest organizacją non-profit i wszystkie zyski reinwestuje. Podobnie robi Lux Med.

— Rocznie inwestujemy około 140-150 mln zł. Chyba że mamy bardziej spektakularne projekty, jak uruchomiony w ubiegłym roku szpital onkologiczny — wtedy inwestycje są oczywiście znacznie wyższe. Szpital kosztował nas ponad 100 mln zł. W tym roku tak dużej inwestycji nie będzie, ale zgodnie z polityką naszego właściciela reinwestujemy wszystkie zyski, a dodatkowo — na większe przedsięwzięcia — otrzymujemy wsparcie finansowe od Bupy — mówi Anna Rulkiewicz.

Akwizycyjna niepewność

Niepewność regulacyjna jest jedną z przyczyn zmniejszenia się w ostatnich latach tempa dokonywania przejęć przez Lux Med. — Rozwijamy się raczej organicznie niż przez akwizycje — rocznie otwieramy 7-10 przychodni. Na rynku nie ma zbyt wielu bardzo ciekawych z naszego punktu widzenia celów do przejęcia. Nie oznacza to jednak, że nie dokonujemy żadnych transakcji. Kupujemy przychodnie, gabinety stomatologiczne, pracownie diagnostyki obrazowej — i to w tych obszarach możemy najmocniej się rozwinąć dzięki akwizycjom.

Potencjalnie interesujący jest też segment domów opieki, ale tu także — ze względu na niepewność dotyczącą publicznego finansowania, a także niewielkie prywatne wydatki Polaków na taką opiekę — trzeba być ostrożnym — mówi Anna Rulkiewicz. Lux Med kładzie obecnie nacisk na rozwój w aglomeracjach średniej wielkości. — Warszawa jest największym rynkiem, ale też najbardziej nasyconym. Coraz trudniej rozwijać się także w pozostałych dużych miastach Polski. Dlatego do intensywnej ekspansji dochodzi teraz w nieco mniejszych, ale wciąż dużych ośrodkach, mających 150- -200 tys. mieszkańców, jak np. Bydgoszcz i Toruń — mówi Anna Rulkiewicz. Mniejsze miasta są trudniejsze.

— W ośrodkach poniżej 100 tys. mieszkańców brakuje wykwalifikowanego personelu medycznego, a przede wszystkim firm o odpowiedniej skali działania, które mogłyby być naszymi klientami. Przyglądamy się też specjalnym strefom ekonomicznym — to z tego powodu pojawiliśmy się np. w Nowej Soli — mówi Anna Rulkiewicz.

Będzie drożej

Lux Med zatrudnia obecnie około 14,5 tys. osób. O pracowników jest jednak coraz trudniej.

— Rosnąca presja płacowa jest obecnie jednym z największych wyzwań, zresztą nie tylko w naszym biznesie. Wiadomo, że rosną oczekiwania płacowe lekarzy, pielęgniarek i innych profesjonalistów medycznych. Podobnie jest w przypadku pracowników administracyjnych czy obsługi klienta. W praktyce nie jesteśmy w stanie zatrudniać personelu medycznego z Ukrainy, więc przy takiej presji płacowej konieczne jest podniesienie cen usług — mówi Anna Rulkiewicz.

Grupa inwestuje spore pieniądze w rozwój usług telemedycznych, w tym telekonsultacji, które mają zmniejszyć obciążenie pracą personelu medycznego, a jednocześnie usprawnić obsługę pacjentów.

— Nie ze wszystkim trzeba od razu iść do specjalisty. Cyfrowa transformacja jest reakcją na bolączki systemu i kolejki do lekarzy. Inwestujemy w nowoczesne technologie, by poprawić satysfakcję pacjenta, a zarazem jak najlepiej rozpoznać jego potrzeby jeszcze przed wizytą w przychodni czy szpitalu i lepiej koordynować opiekę nad nim. Lepsza koordynacja natomiast oznacza w praktyce mniejszą liczbę wizyt u lekarza, bo wiele spraw można zrealizować wygodnie i bezpiecznie, np. poprzez kontakt na czacie — mówi Anna Rulkiewicz.

Państwowy hamulec

Cyfryzacja opieki zdrowotnej idzie jednak jak po grudzie.

— Najpilniejszym elementem systemu jest e-recepta, która ma być powszechnie wdrożona w najbliższym czasie. Jej brak ciągle nas blokuje — nasze systemy pozwalają na jej wprowadzenie w każdej chwili, ale ze względu na przepisy i opóźnienia projektów centralnych pacjent na razie musi się pojawić w przychodni, by odebrać papierową receptę nawet wtedy, gdy dotyczy to leków przyjmowanych stale jako kontynuacja leczenia — mówi Anna Rulkiewicz.

Podobnie wygląda sytuacja w przypadku urządzeń telemedycznych, które pozwalają na samodzielną diagnostykę lub monitorowanie stanu pacjentów przebywających w domu.

— Są innowacyjne polskie firmy, które rozwijają takie urządzenia, ale ich wdrożenie na szerszą skalę zależy od finansowania, a tego praktycznie nie ma i nie zanosi się, by w najbliższym czasie się pojawiło. Szybki rozwój telemedycyny w Polsce będzie możliwy tylko wtedy, gdy będzie ona wykorzystywana w ramach świadczeń refundowanych z publicznych pieniędzy. Inaczej na takie rozwiązania będzie stać tylko najzamożniejszych klientów, a dostępne na rynku urządzenia pozostaną niszowymi gadżetami — mówi prezes Lux Medu.

 

OKIEM EKSPERTA

Stabilny wzrost, ostudzony zapał

MONIKA STEFAŃCZYK, główny analityk rynku farmaceutycznego i medycznego w PMR

Na skutek wysokiego wzrostu gospodarczego rynek prywatnej opieki zdrowotnej wzrósł w 2017 r. o 7 proc., do wartości ponad 48,6 mld zł, biorąc pod uwagę usługi medyczne oraz wydatki na leki i parafarmaceutyki. Wzrost w 2016 r. również wyniósł 7 proc., co oznacza, że wprowadzenie sieci szpitali nie wpłynęło na obniżenie dynamiki. Wynika to z faktu, iż wydatki na leczenie szpitalne stanowią niewielką część tej kwoty. Szpitale prywatne, które nie znalazły się w sieci, zdecydowały się w większości na kontynuację działalności, choć nie obeszło się bez modyfikacji jej profilu. Faktem jest jednak, że obecny układ sił studzi zapały prywatnych przedsiębiorców na budowę szpitali, bowiem często jednostki prywatne finansowały przynajmniej część swojej działalności z kontraktów z NFZ.

W kolejnych latach spodziewamy się wzrostu wartości rynku o 5-6 proc. rocznie (do 2023). Segmenty związane ze świadczeniem usług medycznych pacjentom będą rozwijać się szybciej. Wolniejszy wzrost całego rynku związany będzie ze słabszym tempem wzrostu wydatków pacjentów na leki i nieleki, które stanowią ponad połowę rynku. Spowolnienie będzie wynikało również z nieco wolniejszego wzrostu gospodarczego, przy braku istotnych zmian prawnych, które mogłyby dodatkowo stymulować rynek. Dodatkowe ubezpieczenia zdrowotne będą najszybciej rozwijającym się typem medycznych usług prywatnych.

 

 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Lux Med rośnie mimo hamulców