Macan na ostatniej prostej

Łukasz Ostruszka
22-07-2018, 22:00

Porsche testowało odświeżony bestseller w górskich terenach Lesotho. Debiut już wkrótce

Trzy czarne egzemplarze porsche macana mkną po żwirowej drodze, gdzieś wysoko w górach Lesotho. Ekipa testowa pod kierunkiem Ralfa Boscha przeprowadza ostatnie próby przed światową premierą nowej wersji popularnego modelu. Debiut planowany jest pod koniec lipca w Chinach, ale już zobaczyliśmy prawie wszystko.

HIT W CENIE:
Zobacz więcej

HIT W CENIE:

Za nowego porsche macana trzeba zapłacić w Polsce minimum 239,6 tys. zł. Najdroższa wersja turbo z pakietem performance to już wydatek co najmniej 429,4 tys. zł. Nie wiadomo, czy producent szykuje podwyżki w związku z debiutem kolejnej generacji. Fot. ARC

Trudno stwierdzić, czy to bardziej testy, czy może kolejny element kampanii marketingowej niemieckiego SUV-a. Auta pokonują terenowe wyzwania w kamuflażu stosowanym przez producentów przy okazji testowania modeli przygotowywanych do rynkowej premiery, ale nie trzeba być zanadto spostrzegawczym, by zorientować się, że nowy macan tego kamuflażu nie potrzebuje zbyt dużo. Przykryto lekko tylne światła, co nie co oklejono czarną folią. To wprawdzie tylko facelifting, ale Porsche twierdzi, że polepszyło wzornictwo, komfort, łączność i dynamikę jazdy. Rewolucji stylistycznej nie będzie — do tego Porsche, podobnie jak choćby BMW, Audi czy Mercedes, zdążyło nas już przyzwyczaić. Firma jest pod tym względem konserwatywna — porsche ma wyglądać jak… porsche. Poza tym trudno zmieniać sporo w aucie, które jest hitem. Porsche wprowadziło na rynek mniejszego SUV-a w 2014 r. i od tamtej pory sprzedało już ponad 350 tys. egzemplarzy. Kwestie techniczne, w tym ewentualne zmiany w gamie silników, na razie owiane są tajemnicą.

Macan jest jednym z filarów koncernu. W pierwszej połowie roku Niemcy sprzedali na całym świecie blisko 130,6 tys. samochodów, w tym 46,6 tys. macanów. Na drugim miejscu na liście najpopularniejszych modeli znalazł się duży SUV cayenne z wynikiem 28,7 tys. egzemplarzy.

Firma słynąca z produkcji kultowej 911-tki, czyli niskiego, sportowego coupe, całkowicie polega dziś więc na segmencie potężnych, wysokich i „napompowanych” aut. Bez SUV-ów wyniki marki nie byłyby tak imponujące. Co więcej, największym wzrostem w pierwszej połowie roku może się pochwalić model panamera, czyli duży czterodrzwiowy wóz. Klienci kupili 20,5 tys. egzemplarzy, czyli o ponad 90 proc. więcej niż rok wcześniej.

Porsche pokonuje teraz dość ciekawy odcinek swojej drogi. Na początku czerwca firma ogłosiła, że wybrała już nazwę dla elektrycznego modelu, którego produkcja rozpocznie się w przyszłym roku. Taycan, czyli „ożywiony, młody koń”, ma dysponować mocą sięgającą 600 koni mechanicznych. Takie stado zagwarantuje przyspieszenie „do setki” w około 3,5 sekundy. Auto ma zasięg 500 km.

Producent zapowiada, że zainwestuje nawet 6 mld EUR w rozwój pojazdów elektrycznych do 2022 r. To dwa razy więcej, niż pierwotnie planowano. Koncern stawia na alternatywne napędy, bo ciągle otrzymuje ciosy z powodu tzw. dieselgate. KBA, regulator niemieckiego rynku motoryzacyjnego, poinformował w maju, że domaga się usunięcia z 60 tys. aut Porsche z silnikami Diesla rozwiązań, które mogą skutkować wyższą emisją tlenku azotu. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Łukasz Ostruszka

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / Macan na ostatniej prostej