Małe i średnie stoją w blokach

opublikowano: 27-09-2017, 22:00

Przyczyn słabości giełdowych „misiów” jest bez liku, ale na giełdzie każda zła passa kiedyś się kończy

Dla inwestujących w małe i średnie spółki to nie jest udany rok. Stopa zwrotu z sWIG80 od początku roku to ledwie 5 proc., wobec 25-procentowej zwyżki WIG20. Fundusze akcji małych i średnich spółek, głównie dzięki tym pierwszym, zarobiły niespełna 11 proc., wobec ponad 15 proc. w przypadku tych, które w portfelach mają też blue chipy. Karta odwróciła się w kwietniu, kiedy sWIG80 zanotował szczyt, z którego spadł już o 10 proc. W przeszłości nie takie dramaty rozgrywały się w tym segmencierynku, a gdyby historia miała dać podpowiedź, to należałoby jej szukać w 2012 r., kiedy „misie” zaliczyły kilkumiesięczny okres słabości, a WIG20 rósł jak na drożdżach. W kolejnym roku sytuacja się zmieniła i znow królowały małe i średnie firmy. mWIG40 zyskał 31 proc., sWIG przebił go stopą zwrotu w wysokości 37 proc., a WIG20 stracił 7 proc.

Wyświetl galerię [1/2]

Fot. Krystian Maj - Forum

— Może to jest schemat, który się powtórzy. Szanse na to są tym większe, że sytuacja gospodarcza Polski jest bardzo dobra, a czynniki, które osłabiły wyniki spółek, wkrótce powinny wygasnąć — mówi Adam Łukojć, dyrektor departamentu zarządzania portfelami akcyjnymi w TFI Allianz Polska. Zarządzany przez niego fundusz akcji MiŚS od początku roku zarobił 10 proc., ale strata za trzy ostatnie miesiące to 4,7 proc.

Trudny kwartał

Trzy miesiące — tyle że od marca do czerwca — były też słabe pod względem wyników finansowych dla wielu małych i średnich spółek. Choć gospodarka nabrała rozpędu, to zwłaszcza wśród najmniejszych firm nie brakowało takich, które zaciągnęły hamulec.

— Bardzo dobra ogólna koniunktura gospodarcza zwykle przekładała się wyraźnie na poprawę sprzedaży i marż, dlatego pewnym zaskoczeniem jest skromna poprawa wyników spółek małych. Widać, że mają one problem z przełożeniem rosnących wynagrodzeń na ceny produktów. Ponadto część z nich, zwłaszcza eksporterzy musieli zmagać się z umacniającym się złotym — mówi Piotr Lubczyński, zarządzający w KBC TFI m.in. funduszem akcji MiŚS, którego aktywa to niespełna 43 mln zł. Z jego opinią zgadza się Sebastian Liński, zarządzający w AXA TFI.

— Wydaje się, że są trzy przyczyny rozczarowań wynikami za drugi kwartał 2017 r. To, po pierwsze, znacznie tańsze euro, dolar i funt w porównaniu z drugim kwartałem 2016 r. Spowodowało to w niektórych przypadkach istotnie niższe przychody, mimo zrealizowania tej samej sprzedaży wolumenowo, albo dodatkowe zmniejszenie wolumenów poprzez utratę konkurencyjności polskich producentów. Oznacza to, że nawet jeśli sytuacja gospodarcza w Niemczech jest dobra, to polskie spółki mogą na tym nie skorzystać tak mocno, jak by się wydawało — mówi Sebastian Liński. Dwie kolejne z przyczyn to koszty pracy i materiałów. Dotyczy to w szczególności spółek, w przypadku których koszty pracy stanowią duży odsetek kosztów oraz tych, w których występuje największy udział pracy niskowykwalifikowanej. — Tam mieliśmy do czynienia z najwyższą dynamiką zwyżek wynagrodzeń, spowodowaną dobrą sytuacją gospodarczą i programem 500+, który wypycha ludzi poza zasób pracy — dodaje zarządzający AXA TFI. Adam Łukojć z TFI Allianz Polska uważa jednak, że z trzech przyczyn słabości małych firm dwie mają charakter przejściowy.

— Rosnące koszty pracy i wyższe ceny surowców firmy powinny dość sprawnie przerzucić na odbiorcę końcowego. Potencjalnie największym zmartwieniem jest natomiast umocnienie złotego, w szczególności do innych walut niż euro. To problem nie tylko dla eksporterów, których wśród małych i średnich spółek nie brakuje, ale także dla niektórych firm działających tylko na lokalnym rynku, ze względu na poprawę konkurencyjności zagranicznych podmiotów — mówi Adam Łukojć. Specjalista zaznacza jednak, że przy ocenie wyników za drugi kwartał trzeba uwzględnić też dość wysoką bazę porównawczą — w szczególności dla eksporterów okres od marca do czerwca 2016 r. był bardzo udany, bo kursy euro i dolara były 3-4 proc. wyższej niż obecnie.

Wyschnięte źródło

sWIG80 spadł jednak nie tylko z powodu zadyszki wielu firm, ale także osłabienia popytu ze strony funduszy. Dotyczy to nie tylko klasycznych rozwiązań Total return, skupionych na tym segmencie (przez ostatnie pół roku cztery razy miesiąc kończył się ujemnym saldem napływów netto), ale także funduszy absolutnej stopy zwrotu, gdzie fala umorzeń przybrała na sile w czerwcu i lipcu.

— Ma to duże znaczenie szczególnie w przypadku funduszy absolutnej stopyzwrotu, ponieważ typową strategią w ich przypadku jest podejście: długa pozycja w małych spółkach i krótka w dużych. W długim okresie jest to strategia o dodatniej wartości oczekiwanej, ale w krótkim okresie, jeżeli fundusze te mają umorzenia i muszą sprzedawać małe spółki, wywierają presję na ich ceny, ponieważ są to bardzo niepłynne papiery — tłumaczy Sebastian Liński.

Zbyt wielkiej ochoty do zakupów w segmencie małych spółek nie przejawiają też OFE, a inwestorzy zagraniczni skupieni są na blue chipach.

— O argumenty za zakupem spółek z WIG20 nie było trudno. Sytuacja fundamentalna większości firm wyraźnie się poprawiła, poprawiło się też postrzeganie naszego rynku, do którego wcześniej podchodzono z rezerwą ze względu na rodzaje ryzyka związane z regulacjami i makroekonomią — mówi Adam Łukojć. Jego zdaniem, wysokie stopy zwrotu z funduszy akcji uniwersalnych w końcu przyciągną kapitał tych, którzy postanowią poszukać wyższego zarobku w obliczu niskich stóp procentowych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Małe i średnie stoją w blokach