Malezyjski pomysł na giełdę w Warszawie

opublikowano: 17-04-2014, 00:00

Fundusz celowy, który przejąłby część GPW i całe KDPW, ma uporządkować rynek kapitałowy. Pomysł rodem z Azji promują ludzie związani z GPW

Lech Wałęsa obiecywał drugą Japonię. Tymczasem na warszawskiej giełdzie szykuje się druga Malezja. To tam sięgają korzenie jednego z pomysłów na polski rynek kapitałowy. Zakłada on zmianę struktury własnościowej Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie (GPW) poprzez wyjście z akcjonariatu Ministerstwa Skarbu Państwa (MSP). Nie ma jednak mowy o pełnej prywatyzacji.

Zobacz więcej

CZŁOWIEK Z POMYSŁAMI: W 2011 r. Leszek Pawłowicz zaproponował stworzenie Funduszu Majątku Narodowego, który pozwoliłby na efektywniejsze wykorzystanie tzw. resztówek skarbu państwa dla realizacji projektów infrastrukturalnych. Pomysł nie został zrealizowany, ale jego autor ma nowy — tym razem dla rynku kapitałowego. [FOT. WM]

Akcje skarbu trafiłyby do nowo powołanej spółki o charakterze funduszu celowego, kontrolowanej przez MSP, lub funduszu zamkniętego zarządzanego przez BGK TFI. Podmiot ten przejąłby również akcje Krajowego Depozytu Papierów Wartościowych (KDPW), które obecnie należą w jednej trzeciej do skarbu, GPW i Narodowego Banku Polskiego (NBP).

Nowy fundusz byłby odpowiednikiem malezyjskiego Capital Market Development Fund i w praktyce pociągał za wszystkie sznurki polskiego rynku kapitałowego. Poza GPW i KDPW swoją działalność oparłby na dwóch fundacjach i wywiadowni gospodarczej. Od MSP nie otrzymaliśmy komentarza.

— Zarząd NBP nie rozpatrywał tej kwestii — przekazało nam biuro prasowe NBP. — Obecna struktura powiązań własnościowych w ramach infrastruktury rynku kapitałowego nie jest przejrzysta i niekoniecznie najbardziej efektywna.

Najrozsądniejszym rozwiązaniem wydaje się stworzenie czytelnego holdingu, w ramach którego znalazłyby się wszystkie podmioty tej infrastruktury — mówi Mirosław Kachniewski, prezes Stowarzyszenia Emitentów Giełdowych, zaznaczając jednocześnie, że szczegółów opisanego przez nas planu nie zna i nie będzie go komentował.

Nie znając szczegółów, komentować pomysłu nie chciał też Waldemar Markiewicz, prezes Izby Domów Maklerskich (IDM). Izba sprzeciwia się jednak integracji KDPW z GPW. „Obecne usługi, świadczone przez KDPW (…) w wielu aspektach mogą być sprzeczne ze strategią Giełdy (...).

Dla przykładu KDPW_CCP i KDPW mogą w przyszłości być zainteresowane świadczeniem usług odpowiednio rozliczeniowych i rozrachunkowych na rzecz innych organizatorów obrotu (jak MTF) umożliwiających obrót polskim papierami po niższych kosztach transakcyjnych, którzy będą bezpośrednią konkurencją dla GPW. Dlatego strategia rozwoju Krajowego Depozytu Papierów Wartościowych nie może być ściśle skorelowana wyłącznie ze strategią tylko jednego podmiotu/organizatora rynku wtórnego, jakim jest Giełda bez możliwości wpływu ze strony innych uczestników rynku” — czytamy w jednym z pism IDM.

Ujawniony szczegół

Pomysłodawcą funduszu celowego jest Leszek Pawłowicz, członek rady giełdy. Sekundują mu Wiesław Rozłucki, wieloletni prezes GPW, a obecnie przewodniczący rady giełdy, oraz Adam Maciejewski, prezes GPW. Ta trójka opublikowała wczoraj w „Dzienniku Gazecie Prawnej” artykuł opisujący ideę stworzenia Instytutu Analiz i Ratingu (IAiR).

c3b39424-8c30-11e9-bc42-526af7764f64
Opowieści z arkusza zleceń
Newsletter autorski Kamila Kosińskiego
ZAPISZ MNIE
Opowieści z arkusza zleceń
autor: Kamil Kosiński
Wysyłany raz w miesiącu
Kamil Kosiński
Newsletter z autorskim podsumowaniem najciekawszych informacji z warszawskiej giełdy.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

„Niezależna agencja ratingowa jest brakującym elementem architektury polskiej sieci bezpieczeństwa finansowego umożliwiającym bankom wydłużenie źródeł finansowania poprzez emisje obligacji własnych i listów zastawnych. Ponadto będzie stanowiła zabezpieczenie przed narastającym ryzykiem pozyskiwania środków z rynku finansowego przez podmioty, które nie mają zdolności kredytowej” — napisali autorzy.

Od Leszka Pawłowicza i Adama Maciejewskiego nie udało nam się wczoraj uzyskać komentarza — kilka dni temu autorzy artykułu odmówili rozmowy o pomyśle. Z informacji, które zebraliśmy, wynika, że IAiR byłby jedną z fundacji związanych z funduszem, do którego trafią akcje GPW i KDPW.

Miałyby nią współzarządzać GPW, NBP, Ministerstwo Finansów i BGK. Poza oceną ratingową miałaby tworzyć typowe raporty o mniejszych spółkach giełdowych, które na zasadach komercyjnych nie mają tzw. pokrycia analitycznego.

Ich wykonanie zlecano by analitykom biur maklerskich, a analizy publikowano na stronie GPW, dostępnej dla wszystkich uczestników rynku. Dla GPW byłoby to dodatkowe źródło dochodu.

Z artykułu wynika, że GPW zatrzymywałaby „odpowiednią marżę uzasadnioną rolą GPW jako dystrybutora oferty instytutu”. W artykule nie ma jednak ani słowa o wywiadowni gospodarczej współpracującej z IAiR. Mają nad nią pracować Związek Banków Polskich (ZBP) i Biuro Informacji Kredytowej (BIK).

— Gdzieś dzwonią, ale nie w kościele, tylko w remizie strażackiej — kwituje nasze pytanie Przemysław Barbrich z ZBP. — Sprawdzane są różne warianty, które mogą mieć umowną nazwę: wywiadownia gospodarcza, ale jest za wcześnie, by dzielić się refleksjami na ten temat — mówi Alina Stahl z BIK.

Druga fundacja

Rola drugiej fundacji utrzymywanej przez fundusz, który przejąłby akcje GPW, jest niejasna. Nominalnie miałaby rozwiązywać konflikty między uczestnikami polskiego rynku kapitałowego i działać w modelu partnerstwa publiczno-prywatnego. W praktyce byłaby jednak w pełni kontrolowana przez państwo nie tylko poprzez źródło finansowania w funduszu dysponującym akcjami GPW i KDPW, ale też poprzez podmioty zaangażowane w jej bieżącą działalność. Z naszych informacji wynika, że byłyby to: Ministerstwo Finansów, GPW, KDPW, PZU, PKO Bank Polski. Sektor prywatny reprezentowałyby jedynie Bank Handlowy w Warszawie i IDM.

— Nie otrzymaliśmy żadnej oficjalnej informacji w tej sprawie, więc na zarządzie i radzie izby o tym nie rozmawialiśmy. Jeśli chodzi o agencję ratingową, to jest to ciekawa inicjatywa, ponieważ może wesprzeć pozyskiwanie kapitału przez mniejszych emitentów na rynku obligacji. To moja wstępna ocena, nie znam jednak szczegółów działania i finansowania agencji — mówi Waldemar Markiewicz. Bank Handlowy odmówił komentarza.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy