Mali gracze muszą przyspieszyć

opublikowano: 06-01-2019, 22:00

Pula grantów na B+R w regionach kurczy się, jednak odbywa się to w żółwim tempie. Również przez wyśrubowane kryteria konkursów

Polska należy do grona tzw. umiarkowanych innowatorów. W ubiegłorocznym rankingu Komisji Europejskiej nasz kraj zajął niechlubne, bo czwarte od końca miejsce w tej dziedzinie wśród państw UE. Wyprzedził tylko Rumunię, Bułgarię i Chorwację. Jednak od czterech lat wynik Polski w Europejskim Rankingu Innowacyjności poprawia się o punkt lub dwa w porównaniu z poprzednim rokiem. Z czego to wynika?

— To m.in. edukacja, duża liczba osób z wyższym wykształceniem, środowisko społeczne sprzyjające wynalazkom. Nadrabiamy też zaległości dotyczące wsparcia finansowego dla innowatorów — podkreśla Adam Wacławczyk, partner w dziale doradztwa podatkowego Deloitte’a.

Jak pies do jeża

Adam Hamryszczak, wiceminister inwestycji i rozwoju, zwraca uwagę, że projekty inwestycyjne MŚP, finansowane z regionalnych programów operacyjnych (RPO), powinny wyróżniać się wyższym poziomem oryginalności.

— Przedsięwzięcia w poszczególnych województwach są zróżnicowane pod względem potencjału badawczo-rozwojowego i technologicznego. Wielokrotnie zwracaliśmy uwagę przedstawicielom samorządów na potrzebę zaostrzenia kryteriów wyboru projektów — mówi Adam Hamryszczak.

Do zwiększania tej poprzeczki regiony często podchodziły jak pies do jeża. Zdaniem wiceministra inwestycji i rozwoju, nowatorskie rozwiązania na poziomie firmy czy dotyczące standardowych inwestycji MŚP nie powinny mieć szans na granty. W tej perspektywie pula dotacji przeznaczona dla przedsiębiorstw w budżetach RPO wynosi 31 mld zł, czyli dwa razy więcej niż w poprzedniej unijnej siedmiolatce. Jej rozdzielenie to dość duże wyzwanie dla samorządów.

— Dodatkową trudnością jest to, że strumień unijnego dofinansowania płynie do firm, które prowadzą niełatwe projekty, czyli badawczo-rozwojowe lub inwestycyjne wynikające z wcześniej zrealizowanych prac badawczych — zaznacza Bogusława Mazurek, dyrektor w dziale doradztwa biznesowego i zarządzania innowacjami w Crido.

Tylko dwa lata

W budżetach zarządzanych przez marszałków województw jest jeszcze sporo pieniędzy na przedsięwzięcia B+R. Z analizy MIR wynika, że od początku perspektywy pula dotacji na ten cel skurczyła się tylko o 46 proc. W sumie w regionach podpisano 1768 umów na kwotę ok. 3,9 mld zł. Do podziału miedzy wnioskodawców jest jeszcze 4,7 mld zł.

— Sytuacja nie wygląda zbyt optymistycznie. Tym bardziej, że na rozdzielenie pieniędzy między przedsiębiorców zostały tylko dwa lata, czasu jest więc bardzo mało. Umowy o dofinansowanie powinnybyć podpisane do końca 2020 r., aby firmy mogły jeszcze skorzystać ze wsparcia. Z pewnością nie wszystkie projekty zakończą się pomyślnie i przedstawiciele biznesu będą zmuszeni do zwrotu części pieniędzy — ocenia Bogusława Mazurek.

Szkoda, że samorządy nie podpisały więcej umów o dofinansowanie, niż pozwalają na to budżety RPO. Tzw. nadkontraktacja zabezpiecza pulę pieniędzy w przypadku, gdy część przedsiębiorców musi przerwać dotowane przedsięwzięcia i zwrócić część wsparcia. Ekspertka Crido ma jednak wątpliwości, czy w ciągu najbliższych dwóch lat samorządy zrealizują umowy z firmami prowadzącymi projekty B+R na całą kwotę, czyli 8,6 mld zł.

— Specyfika konkursów w regionach jest inna niż tych realizowanych na poziomie centralnym. Nierzadko kryteria wyboru projektów są bardziej wymagające, dokumentacja bardziej obszerna, a czas oceny wniosków znacznie dłuższy — wylicza Bogusława Mazurek.

Liderami w wydawaniu pieniędzy unijnych na B+R są województwa: opolskie, mazowieckie i podlaskie. Zakontraktowano tam dotychczas odpowiednio 86, 72 i 71 proc. dostępnych funduszy. Najgorzej jest w Łódzkiem, na Pomorzu Zachodnim, w Małopolsce i Wielkopolsce. Wartość umów podpisanych z beneficjentami wynosi tam odpowiednio: 24, po 26 oraz 28 proc.

Brakuje świadomości

Dominika Alicka, starszy menedżer w dziale doradztwa podatkowego Deloitte’a, zwraca uwagę, że nadal część przedsiębiorców nie ma świadomości, że prowadzi projekty B+R.

— Tymczasem rozwój innowacyjności na poziomie firmy to nie tylko wypracowanie nowych produktów, lecz także ich nowych cech, zmian w procesie produkcji lub sposobie prowadzenia dotychczasowych przedsięwzięć — wyjaśnia Dominika Alicka.

Lepiej wygląda sytuacja przedstawicieli biznesu, którzy inwestują z pomocą pieniędzy unijnych w nowe produkty lub infrastrukturę badawczą.

— Projekty inwestycyjne są na pewno łatwiejsze do przygotowania i prowadzenia. Przedsiębiorcy nie muszą samodzielnie realizować prac B+R, w wyniku których powstaje projekt wdrożeniowy. Mogą też kupić wyniki badawcze od innego podmiotu lub jednostki naukowej — podkreśla Bogusława Mazurek.

Z wyliczeń MIR wynika, że od początku perspektywy pula funduszy unijnych na inwestycje związane z podnoszeniem konkurencyjności MŚP zmniejszyła się o 68 proc. W regionach podpisano ok. 5 tys. umów na kwotę 10 mld zł. Do podziału między wnioskodawców pozostało 4,6 mld zł.

— Teraz jest dobry moment na rewizję wskaźników i przesunięcie pieniędzy z mniej popularnych programów do takich, z których przedsiębiorcy chętnie korzystają. Warto uprościć ocenę wniosków i zwrócić uwagę na jej kryteria. Czasami są one trudniejsze w programach regionalnych niż w centralnych. Województwo opolskie jest dobrym przykładem sprawnego wydawania funduszy unijnych. Warto powielić rozwiązania, które sprawdzają się w tym regionie — radzi Bogusława Mazurek. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dorota Zawiślińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu