Mali łapią wiatr w żagle

opublikowano: 26-12-2017, 22:00

Ożywienie koniunktury poprawiło nastroje w małych firmach bardziej niż w dużych. Jednak wszystkie stoją przed wieloma wyzwaniami

Polska gospodarka rośnie jak na drożdżach. W trzecim kwartale 2017 r. PKB wzrósł o 4,9 proc. r/r, a więc najbardziej od sześciu lat i wszystko wskazuje na to, że w całorocznym rozrachunku przekroczenie 4 proc. nie sprawi problemu. Zestawienie tego wyniku z 2,9 proc. z poprzedniego roku robi wrażenie i pokazuje jednoznacznie, że gospodarcze życie nabrało tempa. Jego istotną częścią jest zaś sektor przedsiębiorstw, na czele z małymi i średnimi firmami.

Od MŚP pochodzi bowiem mniej więcej co drugi złoty PKB, a od samych mikroprzedsiębiorstw co trzeci. W porównaniu z dużymi podmiotami mniejsze zawsze oceniają koniunkturę nieco bardziej sceptycznie. Ciekawe jest jednak to, że w 2017 r. skala poprawy koniunktury odczuwanej przez małe przedsiębiorstwa jest większa niż w przypadku dużych firm — dla małych ten rok jest najlepszy od 2008 r., dla dużych od 2011 r. Widać to w szczególności w przemyśle, handlu i budownictwie (wykresy). Małe firmy są znacznie bardziej skoncentrowane na rynku wewnętrznym. Wygląda więc na to, że poprawa na „własnym podwórku” zrobiła na nich szczególne wrażenie.

Dobrze tu, dobrze tam

Głównym motorem napędzającym naszą gospodarkę jest konsumpcja prywatna. Paliwa dolał jej program 500+, który wystartował z początkiem kwietnia 2016 r. W ubiegłym roku z tytułu programu wypłacono 17 mld zł, w tym roku kwota ma wzrosnąć do 23 mld zł. Dodatkowy strumień gotówki skierowany do beneficjentów programu 500+ napędza wydatki konsumpcyjne, ale nie tylko on. Większa skłonność do wydawania pieniędzy współgra także z wyraźną poprawą sytuacji na rynku pracy. Chodzi przy tym nie tylko o wzrost wynagrodzeń, ale także poczucie bezpieczeństwa zatrudnienia. Wszystko razem przekłada się na wyjątkowo dobre nastroje konsumentów.

Najlepszym dowodem są wartości indeksów mierzących tendencje w konsumpcji indywidualnej, które w tym roku wspięły się na rekordowe poziomy i po raz pierwszy od 1997 r. pokazały przewagę konsumentów nastawionych optymistycznie nad pesymistami. W zaspokajaniu rosnących potrzeb konsumpcyjnych pomagają towary sprowadzane z zagranicy. Import w okresie styczeń-wrzesień 2017 r. był wyższy o około 11 proc. w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku. Stosunki handlowe miały jednak charakter dwustronny — w podobnym tempie rósł w tym czasie także eksport. Pole do dynamicznego rozwoju działalności eksportowej zapewnia nam chłonność zagranicznych rynków zbytu, którą zawdzięczamy dobrej koniunkturze na świecie. Ożywienie dotyczy w szczególności krajów strefy euro, a więc naszych głównych partnerów handlowych.

W takich warunkach przedsiębiorstwa w Polsce podciągnęły wyniki finansowe. Od stycznia do września uzyskały przychody wysokości 2 085 mld zł, o blisko 10 proc. wyższe niż w analogicznym okresie ubiegłego roku (dane GUS). Po trzech kwartałach tego roku w pozycji zysk netto miały 111,5 mld zł, a więc o 5,2 proc. więcej niż rok temu, na co zapracowały „wzorcowo”, a więc zwiększając zysk i ograniczając straty.

Inwestycyjne zacięcie

Sytuacja przedsiębiorstw daleka jest jednak od sielanki, czego najlepiej dowodzi utrzymująca się awersja do inwestowania. Przerwa w realnej absorpcji pieniędzy unijnych w 2016 r. momentalnie wpędziła nas w tendencję spadkową. Zalążkiem pozytywnego trendu były dopiero dane za drugi kwartał 2017 r.

Inwestycje wzrosły wówczas o 0,9 proc. r/r. W trzecim podkręciliśmy tempo do 3,3 proc. r/r, ale tak naprawdę jedynie dzięki samorządom. Sektor prywatny w dalszym ciągu podchodził do inwestycji z dużym dystansem. Powód? Mówiąc ogólnie — niepewność. „Mimo rosnącej sprzedaży i utrzymania się dobrych dla niej perspektyw niepewność postrzegana przez przedsiębiorstwa zwiększyła się” — czytamy w październikowej edycji Szybkiego Monitoringu NBP.

Odpowiedzi przedsiębiorców sugerują, że największy wpływ na to miały wahania popytu, a w następnej kolejności koszty zatrudnienia i dostępność pracowników oraz zmiany prawa i przepisów (zwłaszcza w odniesieniu do kwestii podatkowych). Lista sposobów, do których uciekają się firmy w takich warunkach, wygląda następująco: (od góry) optymalizacja kosztów — 72 proc. wskazań, poszukiwanie nowych rynków zbytu — 53 proc., wstrzymywanie się lub ograniczanie inwestycji — 41 proc. I warto podkreślić, że są to decyzje bardziej charakterystyczne dla sektora MŚP.

W rankingu barier inwestycyjnych główną rolę odgrywa otoczenie prawno-fiskalne. W ostatnim czasie wyjątkowo mocno eksponowane jest jednak inne ograniczenie, czyli podaż pracowników i koszty pracy. „Nie bez znaczenia dla przyszłych inwestycji będą uwarunkowania rynku pracy, które wpływają na stronę realizacyjną przedsięwzięcia inwestycyjnego, jak i na możliwości obsadzenia utworzonych dzięki inwestycjom nowych miejsc pracy” — podkreślają eksperci z NBP.

Walka o pracownika

Przez dziesięć miesięcy 2017 r. zredukowaliśmy stopę bezrobocia rejestrowanego o prawie 2 pkt. proc. W październiku osiągnęło ono poziom 6,6 proc. — najniższy od początku 1991 r. Historycznie niska jest także stopa bezrobocia BAEL, liczona przez Eurostat. W październiku wyniosła 4,6 proc. i jest to jeden z najniższych poziomów w UE.

Ze mian, które zaszły w ostatnim czasie na krajowym rynku pracy, cieszą się jednak głównie pracownicy. Pracodawcom sytuacja spędza sen z powiek, bo rekordowo niskie bezrobocie wyssało znaczną część wolnych zasobów pracy, a zapotrzebowanie na nią jest w dalszym ciągu ogromne. Deficyty w kadrach uzupełniamy co prawda pracownikami zza granicy, głównie z Ukrainy, ale jedynie po części. Małe są także szanse na to, że wsparcie nadejdzie ze strony Polaków powracających z emigracji.

W siódmej edycji badania „Migracje zarobkowe Polaków”, prowadzonego przez Work Service, osobom, które same były na emigracji lub mają taką osobę wśród swoich najbliższych, zadano pytanie: Czy pana/ pani zdaniem dobra sytuacja na rynku pracyw Polsce skłoni osoby przebywające na emigracji do powrotu do kraju? Zaprzeczyło 57 proc. respondentów. Do tego dochodzi także obniżka wieku emerytalnego (obowiązuje od października 2017 r.), która daje możliwość wcześniejszego opuszczenia rynku pracy.

Pracownicy są dziś towarem deficytowym, a za taki pracodawcy są skłonni płacić więcej. Flagowym przykładem presji płacowej w tym roku są dane za październik. Przeciętne miesięczne wynagrodzenie brutto w sektorze przedsiębiorstw wzrosło wówczas o 7,4 proc. r/r, najmocniej od początku 2009 r. (nie licząc stycznia 2012 r., gdy wynik „zaburzyły” zmiany w poziomie składki rentowej). Wyższe zarobki to — znów — dobra wiadomość dla pracowników, ale niekoniecznie dla pracodawców, bo to, co dla jednych jest dochodem, dla drugich stanowi koszt.

Z tegorocznego badania PARP wynika, że „znaczny” wzrost kosztów zatrudnienia w porównaniu ze stanem sprzed pół roku odczuło 43 proc. badanych firm, a wśród przedstawicieli podmiotów średniej wielkości aż 55 proc. „Widać więc, że zmiany w poziomie kosztów pracy dotykają wszystkich przedsiębiorców, ale bardziej dojmujące są w grupie średnich firm” — czytamy w raporcie PARP (więcej na grafice).

Nowa rzeczywistość

W gospodarczej historii naszego kraju rok 2017 zapisze się jako wyjątkowo udany. Poprawiliśmy wiele wskaźników makroekonomicznych, a po drodze padł niejeden rekord. Czarował przede wszystkim rynek pracy. Jednak zmiany, które na nim zaszły, są najlepszym przykładem na to, że każdy medal ma dwie strony. Umocnienie pozycji pracownika i wyeliminowanie praktycznie do zera problemu bezrobocia przymusowego postawiły firmy przed nie lada wyzwaniem — muszą odnaleźć się w nowej rzeczywistości, w której problemem nie jest znalezienie jakiejkolwiek pracy, ale pracownika o odpowiednich kwalifikacjach. Sytuacja jest trudna, ale w idealnym scenariuszu mógłby się jednak zdarzyć happy end. Ostatnie zdanie takiego scenariusza mogłoby brzmieć „A braki w kapitale ludzkim stały się bodźcem do rozwoju technologicznego”. I tego się trzymajmy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Justyna Dąbrowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Aktualności / Mali łapią wiatr w żagle