Mariaż klientaz marką

Dorota Zawiślińska
04-12-2016, 22:00

Konferencja „PB” Budowanie firmowego produktu wymaga czasu. Menedżerowie, którzy spoczną na laurach, szybko wypadną z gry

O tym, jak zapoczątkować długotrwały związek konsumenta z produktem i jego marką, a także wzmocnić jej postrzeganie poprzez wciągniecie klienta w intrygującą opowieść o niej, mówili uczestnicy konferencji „Brand Innovation” zorganizowanej przez „Puls Biznesu”.

Zobacz więcej

LICZY SIĘ ROZPOZNAWALNOŚĆ:Według Fabiana Baumanna, niemieckiego projektanta (prowadzący z lewej), konsumenci często stykają się z marką po raz pierwszy za pośrednictwem mediów społecznościowych — i jest to często najważniejszy kontakt. Zdaniem Artura Śleziaka (prowadzący z prawej), współtwórcy firmy Chors, fundamentalne dla firmy jest zdobycie klientów, którzy chcą z nią zostać. DZBERLIN ROBERT BARTOSIEWICZ

Roztropna budowa

Firma, która ma dobrą markę, może wiele osiągnąć. Jej magnetyczna siła może elektryzować przeciętnego Kowalskiego i nie pozwolić mu przejść obojętnie obok związanych z nią produktów. Dlatego od samego początku trzeba ją budować roztropnie. Marka musi mieć swój wyrazisty wizerunek, tożsamość i reputację. Fabian Baumann, niemiecki projektant, współzałożyciel Formfjord (berlińskie Studio Wzornictwa Przemysłowego i Rozwoju Produktu), zauważył, że obecnie często pierwszy kontakt z marką następuje za pośrednictwem Facebooka. — Jest on bardzo istotny, jeśli nie najważniejszy. Dlatego już od samego początku powinniśmy umieć zainteresować konsumenta naszym brandem — podkreślał Fabian Baumann.

Ekscytująca opowieść

Jak to zrobić? Niemiecki projektant radził, aby wokół marki stworzyć interesującą historię. Ma ona być na tyle wciągająca, aby klient chciał jak najwięcej dowiedzieć się o produkcie, a docelowo — kupić go.

— Trzeba opowiadać ludziom o marce, aby mogli w nią uwierzyć. Nie wolno ich zawieść. Jeżeli produkt będzie zrobiony dobrze, to nabywcy będą do nas wracać — ocenił Fabian Baumann.

Co ważne, trzeba też odpowiednio kreować wartości związane z wyrobem. Istotny jest również jego design. Nie wolno zapominać o końcowym etapie tych działań, czyli sprzedaży. Zajmujący się nią specjaliści również muszą wiedzieć, co i w jaki sposób nam oferują.

— Dlatego wygląd towaru musi być spójny zarówno ze strategią marki, jak i przedsiębiorstwa — tłumaczył współwłaściciel Formfjord.

W świecie LED-ów

O tym, jak ważne jest dbanie o konsumenta, wielokrotnie przekonał się Artur Śleziak, współtwórca wrocławskiej firmy Chors, produkującej oprawy oświetleniowe. — W Polsce znaleźliśmy wielu klientów, którzy nam zaufali. Pozwalali nam się uczyć na swoich projektach, często dużo na tym tracąc. Są zadowoleni ze współpracy z nami, w zasadzie zbudowali naszą markę — opowiadał dolnośląski przedsiębiorca. Jego zdaniem, fundamentalne dla firmy jest zdobycie klientów, którzy chcą z nią być. I to z różnych względów.

— Być może dlatego, że mamy fajny produkt. Albo dlatego, że za każdym razem, gdy wina leży po naszej stronie, zawsze odbieramy telefon i naprawiamy swój błąd. Czasem nawet za pożyczone pieniądze. Konsumenci doceniają to, że nigdy nie zostawiamy ich z problemem — tłumaczył Artur Śleziak.

Pasjonaci światła

Chors zdobywa również zagraniczne rynki. W sprzedaży jej produktów w Niemczech pomaga Fabian Baumann.

— Jesteśmy rodzinną firmą. Zatrudniamy 58 osób i mamy już bardzo zaawansowany technologicznie zakład. Produkujemy około 4 tys. lamp miesięcznie, ciągle dokupujemy nowe maszyny. Stać nas na współpracę z projektantami zewnętrznymi, aby szerzej budować wizję przedsiębiorstwa, tworzyć atrakcyjną ofertę i realizować misję — wyliczał z dumą współzałożyciel Chors. Skąd taki pomysł na biznes? Artur Śleziak wraz z żoną uważają, że światło odbite od Księżyca jest czymś przyjemnym i inspirującym. Za pomocą różnych technologii próbowali ten efekt przełożyć na swoje produkty. Twórcy Chors nie mieli wątpliwości, że budowa wnętrza za pomocą światłocienia daje wiele możliwości do popisu. Wrocławska firma musi konkurować z wielkimi korporacjami, a także z zalewem tanich, chińskich towarów. Dlatego — jak podkreślał Artur Śleziak — ważne jest, aby klient wiedział, z kim ma do czynienia i czego może oczekiwać.

— Chcemy dostarczać ludziom technologie, które pozwolą uzyskać taki rodzaj światła, jaki widzą za oknem i im się podoba. Bez zastanawiania się, czy jest to LED, czy żarówka halogenowa. Chodzi o to, aby czuli się naturalnie, swobodnie, po prostu dobrze. Za pomocą różnych opraw oświetleniowych, które raz emitują światło skupione, a raz rozproszone, potrafimy uzyskać efekt, który widzimy w naturze — tłumaczył Artur Śleziak. Chors jest elastyczną firmą. Nie boi się modyfikować produktów i stwarzać ich od zera. Choć z ekonomicznego punktu widzenia nie zawsze ma to sens — realizuje to dla klienta. — Dzięki temu tworzy się pewna więź między nami — skonkludował współtwórca Chors.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dorota Zawiślińska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Mariaż klientaz marką