Maspex repolonizuje polską wódkę

opublikowano: 02-11-2021, 11:51
aktualizacja: 02-11-2021, 17:26

Koncern spożywczy kupuje od rosyjskiego miliardera CEDC - lidera polskiego rynku wódki, producenta m.in. Żubrówki. Wartość transakcji to około 4 mld zł.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • jak Krzysztof Pawiński, prezes i współwłaściciel Maspeksu, uzasadnia przejęcie na rynku mocnych alkoholi
  • jak transakcja wpłynie na przychody grupy Maspex i w jakiej kondycji jest CEDC
  • do jakich innych przejęć na rynku wódki doszło ostatnio w Polsce i jakie zmiany czekają branżę

Najbardziej rozpoznawalne marki polskiej wódki przez lata miały zagranicznych właścicieli, ale zaczyna się to zmieniać. We wtorek Maspex, największy rodzimy koncern spożywczy, ogłosił podpisanie wstępnej umowy przejęcia CEDC, lidera polskiego rynku wódki. Sprzedającym jest Roust Trading, należący do rosyjskiego miliardera Roustama Tariki. Oferta Maspeksu opiewa na 3,89 mld zł. To wartość nieuwzględniająca tzw. earn-outu, czyli klauzuli umożliwiającej ustalenie ostatecznej ceny na podstawie przyszłych wyników CEDC. Sprzedający podaje, że dopłata może wynieść 7 proc., czyli ok. 270 mln zł. Transakcja wymaga jeszcze zgody UOKiK.

- To bardzo ważna informacja dla całego polskiego rynku produktów spożywczych, a szczególnie dla branży spirytusowej. Przejęty zostanie lider polskiego rynku i sam jestem ciekaw, jaką Maspex ma wizję rozwoju w tym segmencie i jakie będą jego dalsze kroki. Na pewno będzie miało to wpływ na cały rynek - komentuje Andrzej Szumowski, prezes Stowarzyszenia Polska Wódka.

Transakcja obejmuje aktywa produkcyjne (dwa zakłady, mogące wytwarzać rocznie ponad 780 mln butelek wódki), trzy magazyny i takie marki jak Absolwent, Żubrówka, Bols czy Soplica. Roust pozostanie dystrybutorem marek CEDC na kluczowych rynkach zagranicznych, a Maspex dalej będzie dystrybuował flagową markę rosyjskiej grupy, czyli Russian Standard.

Akwizycyjny apetyt

Dla Maspeksu przejęcie CEDC oznacza skokowe zwiększenie skali biznesu i wejście w zupełnie nowy segment rynku. Wywodzącą się z Wadowic grupę, która działalność rozpoczęła w 1990 r., cały czas kontroluje pięć osób: Jerzy Kasperczyk, Sławomir Rusinek, Krzysztof Pawiński, Józef Szczur i Zdzisław Stuglik. Majątek każdego z nich „Forbes" szacował ostatnio na 1,2 mld zł. W ubiegłym roku Maspex miał 5,1 mld zł przychodów (o 2,6 proc. więcej niż rok wcześniej), notując przy tym 651 mln zł czystego zysku.

Wywiad z Krzysztofem Pawińskim, prezesem Grupy Maspex
CEDC pasuje do naszego biznesu

„PB”: Dlaczego Maspex zdecydował się wejść na rynek mocnych alkoholi? Co da grupie CEDC?

Krzysztof Pawiński, prezes Grupy Maspex: Wybierając cel akwizycyjny, zawsze patrzymy, jak jest dopasowany do naszych kanałów sprzedaży. Chodzi o to, by efektywniej współpracować z partnerami handlowymi i mieć większą skalę biznesu w sklepach, co pozwala uzyskać lepsze warunki i mieć lepszy serwis na półkach. W przypadku CEDC synergia z pozostałą częścią naszego portfela jest oczywista - niemal wszyscy nasi dystrybutorzy zajmują się też produktami alkoholowymi.

Do tej pory waszym największym zakupem były aktywa Agros Novy. Teraz kupujecie firmę z przychodami większymi od waszych. Nie za duży kęs?

Trzeba pamiętać, że producenci wyrobów alkoholowych pełnią funkcję poborcy podatkowego, więc istotną część w przychodach CEDC stanowi oddawana państwu akcyza. To są w tym przypadku ponad 3 mld zł. Z tej perspektywy CEDC jest dobrze dopasowanym celem akwizycyjnym, patrząc na naszą skalę. Po przejęciu Agros Novy nie mieliśmy dużych transakcji, rośliśmy w dużej mierze organicznie i akumulowaliśmy kapitał, żeby w odpowiednim momencie było nas stać na taki ruch. Nie patrzymy zresztą przy transakcjach na przychody, tylko na wynik EBITDA i przepływy pieniężne. CEDC jest pod tym względem atrakcyjne i czekamy na uzyskanie odpowiednich zgód, by sfinalizować umowę. Biorąc pod uwagę, że nie było nas do tej pory na rynku alkoholi, nie spodziewamy się trudności. To kwestia czasu niezbędnego na procedury prawne.

Po raz pierwszy wchodzicie na rynek mocno regulowany, a rząd ogłosił niedawno podwyżkę akcyzy...

Taki urok tej branży, że oprócz praw popytu i podaży wpływ na nią mają decyzje regulatora. Wiedzieliśmy o tym. Nad transakcją pracowaliśmy od blisko dwóch lat, w tym czasie były już zmiany akcyzowe, więc kolejna podwyżka nie wpłynęła na nasze stanowisko. CEDC to biznes z dobrze zorganizowanymi fabrykami i silnymi markami, nie zamierzamy mocno ingerować w jego działanie i skorzystamy z wiedzy ludzi, którzy budowali siłę tej firmy. To będzie autonomiczna dywizja w naszej grupie.

Skąd weźmiecie prawie 4 mld zł na przejęcie?

Jesteśmy nudni i konserwatywni, więc nie ma tu żadnych rewelacji. Akumulowaliśmy kapitał własny - niemal jedna trzecia potrzebnej kwoty będzie pochodzić z naszych rezerw, a reszta z kredytów od banków, z którymi współpracujemy od lat: PKO Banku Polskiego, ING Banku Śląskiego, BNP Paribas i Banku Pekao.

Apetyt rośnie w miarę jedzenia, czy szykujecie się już do kolejnych przejęć?

Nigdy nie mówi się „nigdy”, ale z drugiej strony jest takie powiedzenie, że jak chce się rozśmieszyć Pana Boga, to trzeba mu powiedzieć o swoich planach, więc wolę nic nie mówić. Transakcje to jedno z najbardziej frustrujących zadań w firmie - i wiem, o czym mówię, bo w Maspeksie to ja za nie odpowiadam. Współczynnik sukcesu jest bardzo niski: trzeba przejrzeć kilkadziesiąt projektów, żeby udał się jeden, i to po wielomiesięcznej ciężkiej pracy zespołu w firmie i zewnętrznych doradców.

rozmawiał Marcel Zatoński

Biznes Maspeksu jest zdywersyfikowany. Grupa ma bardzo silną pozycję na rynku napojów, gdzie jest właścicielem takich marek jak Tymbark i Kubuś. Na rynku makaronów ma pozycję lidera za sprawą marki Lubella. Ma też duże portfolio przetworów i marki takie jak Łowicz, Krakus i Kotlin.

Firma jest bardzo aktywna na rynku transakcyjnym - podkreśla, że CEDC to już dwudzieste przejęcie w ciągu 30 lat istnienia. Kupowała nie tylko w Polsce, w ostatnich latach przejęła m.in. rumuńskich i bułgarskich producentów wody. Do tej pory jej największym przejęciem był zakup w 2015 r. aktywów Agros Novy, producenta soków, dżemów i sosów. Wtedy portfolio marek grupy powiększyło się o Łowicz, Kotlin, Krakusa, Włocławek, Tarczyn i DrWitta.

Do rynku alkoholowego Maspex już się przymierzał. Wymieniano go jako jednego z zainteresowanych polskimi aktywami SABMillera, które były sprzedawane w 2016 r. po przejęciu przez AB InBev. Ostatecznie jednak Kompanię Piwowarską (producenta m.in. Lecha i Tyskiego) kupiło japońskie Asahi.

Spirytusowy ruch

Po przejęciu CEDC obroty Maspeksu przekroczą 11 mld zł. W ubiegłym roku producent i dystrybutor alkoholi miał 5,75 mld zł przychodów, czyli o 8 proc. więcej niż rok wcześniej. Wykazał przy tym 65,7 mln zł zysku netto, co oznaczało spadek o 20 proc. Dzięki transakcji pod względem przychodów Maspex stanie się największą firmą z branży spożywczej na polskim rynku i awansuje do pierwszej czterdziestki największych firm w ogóle. Porównywalne przychody generuje lider rynku tytoniowego, Philip Morris. Do tej pory największą grupą spożywczą z polskim kapitałem była Spółdzielnia Mleczarska Mlekovita, której przychody w ubiegłym roku przekroczyły 5,6 mld zł.

Skokowo wzrośnie też zatrudnienie w grupie Maspex – do 7,6 tys. osób, pracujących do tej pory w ponad 20 spółkach grupy, dołączy 1,4 tys. pracowników CEDC.

Przejęcie CEDC to już trzecia duża transakcja na polskim rynku wódki w ostatnim czasie. Zmiany właścicielskie ruszyły w ubiegłym roku, gdy dystrybucyjna spółka United Beverages, należąca do twórcy CEDC Williama Careya (patrz ramka), ogłosiła zakup polskich aktywów produkcyjnych rynkowego numeru trzy, francuskiej grupy Marie Brizard - zakładów w Starogardzie i Łańcucie, gdzie produkowane są m.in. popularne marki wódek Sobieski i Krupnik.

Chwiejny krok lidera

Biznesowa historia CEDC jest pełna wzlotów i upadków. Stworzona przez Amerykanina Williama Careya spółka, która w chwilach świetności była wyceniana na ponad 5 mld zł i notowana na GPW oraz Nasdaq, ze sprzedażą wódki na rodzimym rynku nigdy nie miała większych problemów. Przeinwestowała jednak na rynkach wschodnich i nie była w stanie spłacić zapadających wiosną 2013 r. obligacji. Tąpnięcie koniunktury na rynku mocnych alkoholi sprawiło, że w 2011 r. wykazała 1,33 mld USD straty netto, a w 2012 — 363 mln USD. Jej dług sięgnął 1,4 mld USD, a kapitalizacja stopniała do... 8 mln zł. Spółka została zmuszona do złożenia wniosku o upadłość.

Już wcześniej jej głównym akcjonariuszem, poprzez Roust Trading, został rosyjski miliarder Roustam Tariko, twórca marki Russian Standard. Zagwarantował realizację planu restrukturyzacji, zgodnie z którym obligatariusze mogli liczyć na odzyskanie części należności. W gotówce trafiło do nich około 200 mln USD, resztę długu zrolowano. W gorszej sytuacji znaleźli się akcjonariusze, w tym polscy inwestorzy indywidualni — nie dostali nic, a wszystkie papiery spółki, zgodnie z prawem stanu Delaware, anulowano. Całość „nowego” kapitału objął Roust Trading. Spółka wciąż miała problemy z zadłużeniem i w 2017 r. rozpoczęła kolejne postępowanie restrukturyzacyjne, choć pod względem operacyjnym radziła sobie dobrze. Roust podaje, że wpływy ze sprzedaży Maspeksowi polskiego biznesu CEDC - nieobciążonego starymi zobowiązaniami - zostaną częściowo przeznaczone na redukcję zadłużenia, w tym na spłatę obligacji.

Już wcześniej United Beverages przejęło polską spółkę dystrybucyjną Marie Brizard. Po transakcjach, których wartości nie ujawniono, Francuzi zachowali jednak prawo do marki Sobieski, którą na ich zlecenie produkuje teraz United Beverages.

Kolejna duża transakcja jest w toku. W sierpniu fundusz private equity CVC, w Polsce znany jako właściciel Żabki i PKP Energetyka, ogłosił wezwanie na akcje notowanej w Londynie Stock Spirits Group, wicelidera polskiego rynku, w którego portfolio są takie marki jak Żołądkowa i Lubelska. Wycenioną ją na 1,1 mld USD. Przejęcie ma zostać sfinalizowane do końca roku. Zmiany właścicielskie nie objęły tylko rynkowego numeru cztery - grupy Wyborowa Pernod Ricard.

Wysokoprocentowy rynek

Polacy wydają rocznie ok. 40 mld zł na napoje alkoholowe - najwięcej na piwo, ale na drugim miejscu jest wódka. Odpowiada ona za ok. jedną trzecią alkoholowych obrotów, co w ubiegłym roku oznaczało ponad 13 mld zł. CEDC w ostatnich latach wywalczyło sobie pozycję niekwestionowanego lidera. Dekadę temu było numerem dwa, z udziałem nieznacznie przekraczającym 20 proc. Teraz, według danych Nielsena przywoływanych w raportach giełdowych Stock Spirits, ma 44-procentowy udział w rynku pod względem wolumenu i wartości sprzedaży. Stock ma 32-procentowy udział, a reszta stawki jest daleko z tyłu - numer trzy, United Beverages, ma udział mniejszy niż 5 proc.

Rynek mocnych alkoholi, podobnie jak rynek piwa i papierosów, na początku przyszłego roku musi liczyć się z wstrząsem. O ile nic nie zatrzyma rozpędzonego procesu legislacyjnego, w życie wejdą znaczne podwyżki akcyzy. W przypadku mocnych alkoholi akcyza wzrośnie w przyszłym roku o 10 proc. Dodatkowo przez kolejne pół dekady ma rosnąć co roku o 5 proc. Ministerstwo Finansów tłumaczy, że w ostatnich latach ceny w dużej mierze stały w miejscu, a płace rosły, przez co używki stały się bardziej dostępne dla konsumentów - i przewiduje, że w efekcie planowanych zmian cena półlitrowej butelki wódki do 2027 r. wzrośnie o ok. 6 zł.

Okiem eksperta
Wódka pod wpływem państwa
Grzegorz Rykaczewski
analityk sektorowy Santander Bank Polska

Rynek mocnych alkoholi, z uwagi na wysoki udział podatków w cenie detalicznej, funkcjonuje pod silną presją obciążeń podatkowych. Historycznie silny wzrost akcyzy powodował okresowy spadek popytu oraz produkcji alkoholi. Tak było chociażby w 2014 r., kiedy produkcja wódki czystej w krajowych zakładach spadła o 24 proc. W ubiegłym roku również podwyższono akcyzę. Branży nie pomagała też pandemia, w efekcie której przez wiele miesięcy w bardzo ograniczonym stopniu działalność prowadziła gastronomia. W 2020 r. produkcja wódek była o 7 proc. mniejsza niż rok wcześniej. Bieżący rok przyniósł odbudowę obrotów. Po trzech kwartałach produkcja wódek czystych była większa o 4 proc. w porównaniu do analogicznego okresu 2020 r., ale wciąż poniżej poziomu sprzed dwóch lat.

Od 2021 r. wprowadzono dodatkowe obciążenie ceny detalicznej części asortymentu, tzw. „podatek od małpek”, oraz podatek cukrowy. Było to o tyle ważne, że dotyczyło produktów alkoholowych, których sprzedaż mocno rosła w ostatnich latach. W dodatku od początku 2022 r. przewiduje się kolejny wzrost akcyzy.

Kwestie regulacyjne są niezwykle ważne w tej branży, powodując wiele wyzwań, z którymi muszą radzić sobie firmy. Z drugiej strony branża też mocno się zmienia. Rośnie zainteresowanie Polaków produktami premium, zarówno krajowymi, jak i importowanymi. Są to produkty droższe, więc ich konsument powinien być mniej wrażliwy na cenę. Z kolei w przypadku produktów z półki ekonomicznej, producenci zmieniają receptury, np. obniżając zawartość alkoholu albo pojemność. W ten sposób starają się ograniczyć wpływ wzrostu podatków na sprzedaż.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane