mBank chce pójść z pytaniami do TSUE

opublikowano: 28-11-2019, 22:00

Instytucja z pasiastym logo wystawiła klientom rachunek na wypadek unieważnienia umowy. Ma też własne pytanie prejudycjalne

Już nie tylko Raiffeisen Bank International przedstawił frankowiczom rachunek, jaki im wystawi w przypadku ewentualnego unieważnienia umowy kredytu hipotecznego powiązanego z kursem obcej waluty. 28 listopada 2019 r. to samo zrobił mBank.

Szczegółów nie udało nam się poznać, gdyż pismo trafiło tylko do sądu i prawniczki kredytobiorców. Wiemy jednak, że swoje roszczenie mBank przedstawił w dwóch wariantach. Jeden to odsetki regulowane przez art. 359 Kodeksu cywilnego, drugi — publikowane przez NBP statystyczne oprocentowanie dla wszystkich stóp procentowych kredytów mieszkaniowych udzielonych konsumentom na okres ponad pięciu lat. Chodzi zaś o dwa kredyty, jakie zaciągnęli Wioletta i Włodzimierz Werochowscy. Ich łączna wartość wypłaty w złotych wynosiła ponad 600 tys.

Obecnie zasadnicze żądanie państwa Werochowskich sprowadza się do zwrotu przez bank ponad 340 tys. zł korzyści majątkowej, jaką w ich mniemaniu uzyskał bez podstawy prawnej. Kredytobiorcy są jednak gotowi pójść na wariant unieważnienia umowy, przy założeniu, że sąd na potrzeby wzajemnych rozliczeń przyjąłby teorię dwóch kondykcji. W pierwszej instancji przegrali, więc złożyli apelację. Ta zaś nabrała charakteru znacznie bardziej ogólnego niż spór konkretnych klientów z konkretnym bankiem.

Waga oświadczenia

Już w pierwszych słowach, jakie padły na sali rozpraw, przewodniczący składowi orzekającemu sędzia Bogdan Świerczakowski zwrócił uwagę, że państwo Werochowscy powinni się „wyraźnie” wypowiedzieć w sprawie skutków nieważności umowy. Powołał się przy tym na wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) w sprawie Kamila i Justyny Dziubaków (to oni dostali rachunek od Raiffeisena) z 3 października 2019 r.

W wyroku TSUE w sprawie państwa Dziubaków sporo miejsca poświęcono rozważaniom na temat tego, co stanie się wtedy, gdy unieważnienie umowy miałoby niekorzystne skutki dla konsumenta. Takim niekorzystnym skutkiem mogłyby być np. roszczenia banków dotyczące wynagrodzenia za korzystanie z kapitału. Konkluzja TSUE sprowadza się do stwierdzenia, że w kontekście oceny skutków unieważnienia umowy „decydująca jest wola wyrażona przez konsumenta w tym względzie”. W rozprawach dotyczących tzw. kredytów frankowych, prowadzonych przed polskimi sądami po 3 października 2019 r., kwestia wyrażenia woli rozwiązania umowy przy jednoczesnym wzięciu ryzyka ewentualnych roszczeń banków zaczęła nastręczać pewnych problemów formalnych. Banki ewidentnie chciały mieć pewność, że po wystąpieniu z zapowiadanymi pozwami frankowicze nie będą się zasłaniać tym, że nie zdawali sobie sprawy z ryzyka tych pozwów.

W jednym z procesów pełnomocnik mBanku wyraźnie prosił sąd o to, by to on poinformował frankowiczów o możliwości roszczeń ze strony banku. Wskazywał, że będzie to miało zupełnie inną rangę niż przekazanie takiej informacji przez niego samego lub prawnika frankowiczów. Jako że tych nie było na sali, można było odnieść wrażenie, że chodziło mu o wysłanie im przez sąd pisma. W innym procesie przeciwko mBankowi pełnomocnik banku oczekiwał odebrania od kredytobiorców ustnego oświadczenia na sali rozpraw wraz z pouczeniem ich przez sąd o skutkach takiego oświadczenia. Pełnomocniczka frankowiczów przyszła jednak na rozprawę z pismem swoich klientów, w którym wyrazili zgodę na unieważnienie umowy, zaznaczając, że zdają sobie sprawę ze skutków takiej decyzji. Niewątpliwie zadowoliło to sąd, który skierował sprawę do ponownego rozpatrzenia w pierwszej instancji, wskazując, że oświadczenie będzie miało „zasadniczy wpływ” na ponowną ocenę sprawy w pierwszej instancji. Państwa Werochowskich na ich rozprawie apelacyjnej nie było. Nie było także ich adwokatów — Dawida Biernata i Macieja Lacha.

c3b39424-8c30-11e9-bc42-526af7764f64
Opowieści z arkusza zleceń
Newsletter autorski Kamila Kosińskiego
ZAPISZ MNIE
Opowieści z arkusza zleceń
autor: Kamil Kosiński
Wysyłany raz w miesiącu
Kamil Kosiński
Newsletter z autorskim podsumowaniem najciekawszych informacji z warszawskiej giełdy.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

Przysłana w zastępstwie aplikantka żadnego specjalnego dokumentu w tej kwestii nie miała, ale stwierdziła, że państwo Werochowscy godzą się na unieważnienie umowy. Bartosz Miąskiewicz, reprezentujący mBank adwokat z CMS Cameron McKenna Nabarro Olswang Pośniak i Bejm, zwrócił jednak uwagę, że pełnomocnictwo, jakiego państwo Werochowscy udzielili swoim prawnikom, ma charakter procesowy i nie obejmuje uprawnienia do składania tak daleko idących oświadczeń. Podkreślił też, że z wyroku TSUE wynika, że chodzi o oświadczenie osób będących stronami umowy, a nie ich pełnomocników. Zależało mu na tym właśnie dlatego, że w trakcie rozprawy złożył pismo z wyliczeniem roszczeń banku względem swoich klientów w przypadku unieważnienia umowy.

Pismo to zawiera również wniosek o skierowanie przez sąd pytania prejudycjalnego do TSUE. Prawnik mBanku chce, by TSUE wyjaśnił, co powinno zawierać oświadczenie frankowiczów o świadomości skutków unieważnienia umowy. W największym skrócie chodzi o to, czy ma to być oświadczenie o charakterze ogólnym, czy ma się odnosić do konkretnych roszczeń banku w każdej konkretnej sprawie. O tym, czy pytanie trafi do TSUE, zdecyduje sąd. Na razie dał 14 dni frankowiczom i ich pełnomocnikom na odniesienie się do pisma mBanku. Ich odpowiedź ma jednak zawierać „oświadczenie” o świadomości skutków unieważnienia umowy. Jego zakres nie został przez sąd określony. Z drugiej strony sąd ewidentnie nie uznał za wystarczające zapewnień aplikantki, że państwoWerochowscy godzą się na unieważnienie umowy, bo znają treść wniesionej apelacji. Sprawa oświadczeń frankowiczów wymaganych do unieważnienia umów wydaje się więc wciąż niejasna.

Wątpliwe pełnomocnictwo

W sprawie państwa Werochowskich ciekawym wątkiem jest też poruszona przez adwokata banku kwestia jakości pełnomocnictwa, jakim legitymują się pełnomocnicy frankowiczów. Bartosz Miąskiewicz zwracał uwagę, że nie obejmuje ono żądania unieważnienia umowy, co może skutkować nieważnością postępowania. Pełnomocnictwo dla Dawida Biernata i Macieja Lacha obejmuje bowiem sprawę „o zapłatę i ustalenie bezskuteczności klauzul indeksacyjnych”. Aplikantka próbowała bronić swoich szefów, twierdząc, że w pierwszej instancji nie kwestionował tego ani sąd, ani bank. Efekt był taki sobie. Sąd nakazał złożenie przez państwa Werochowskich „oświadczenia o potwierdzeniu pełnomocnictwa do wykonanych czynności” przez ich prawników.

— Poza kwestią pytania prejudycjalnego w pierwszej kolejności są kwestie natury zasadniczej. Pełnomocnik strony pozwanej słusznie zwrócił uwagę na niezgodność pełnomocnictwa z głównym żądaniem pozwu — mówił sędzia Bogdan Świerczakowski.

Wytknął też braki językowe pełnomocnictwa adwokatów frankowiczów. Mimo że reprezentują dwie osoby, pełnomocnictwo, którym się posługują, jest napisane w liczbie pojedynczej.

— To troszkę irytujące — nie krył przewodniczący składu orzekającego.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu