Miękkie owoce na twardych warunkach

Urzędnicy, plantatorzy i przetwórcy spróbują zatrzymać huśtawkę cenową obowiązkowym kontraktowaniem

Włosi oświadczyli, że w związku z niedopuszczalnym spadkiem cen przetworzonych pomidorów w kolejnym sezonie będą mądrzejsi i dostarczą ich mniej. To świeża deklaracja przedstawicieli włoskiego Stowarzyszenia Przetwórców Warzyw. Z jego analiz wynika, że podaż należy obniżyć o maksimum 15 proc., bo równowaga rynkowa jest kluczowa dla całego sektora. Plantatorzy z Italii deklarują więc przemyślane zaplanowanie produkcji. Członkowie stowarzyszenia odpowiadają za około jednej czwartej przetwarzanych w Europie pomidorów.

OWOCOWY BALANS:
Zobacz więcej

OWOCOWY BALANS:

Obowiązkowe kontraktowanie to pierwszy krok do ustabilizowania rynku. Dzięki niej będziemy wiedzieli, ile dokładnie wyprodukować m.in. owoców do przetwórstwa, żeby zrównoważyć podaż z popytem — mówi Mirosław Maliszewski, prezes Związku Sadowników RP.

Porzeczka na huśtawce

Z włoskiech pomysłów mogliby skorzystać polscy producenci z sektora owocowego. Od kilku lat doświadcza on gwałtownych zmian cen, a w niektórych kategoriach Polacy odpowiadają za znacznie większą część produkcji niż Włosi w przypadku pomidorów. Sztandarowym przykładem jest czarna porzeczka. Cenowy szczyt zanotowała w 2011 r. — przetwórcy płacili za kilogram 4,1 zł (wcześniejcena oscylowała wokół 2 zł). W kolejnych latach odnotowywała jednak spektakularny zjazd nawet do 0,4-0,6 zł. Plantatorzy ogłaszali, że wykarczują plantacje, ale porzeczek było wciąż dużo. Jak będzie w zbliżającym się nowym sezonie? — Surowiec był tani, więc przetwórcy skupowali go dużo. W efekcie zapasy zagęszczonego soku z czarnej porzeczki są olbrzymie — mówi Piotr Podoba, prezes Doehlera, przetwórcy owoców.

— Jednocześnie porzeczek prawdopodobnie będzie w nowym sezonie mniej. Plantatorzy z powodu niskich cen wycinali plantacje albo nie mieli pieniędzy, żeby o nie zadbać. Pytanie, czy niższa podaż pozwoli sprzedać więcej zapasów. Obecnie nic nie wskazuje na to, żeby przetwórcy byli skłonni płacić za surowiec wysoką cenę — dodaje Bożena Nosecka, ekspert Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej (IERiGŻ).

Serbia potrafi grać

W tej branży nie ma oficjalnych danych o zapasach. Wszelkie pojawiające się informacje to wynik rozmów i szacunków producentów owoców i przetwórców, których interesy mogą być jednak rozbieżne.

— Mówi się też o zapasach wiśni, a także malin, które w wersji mrożonej pobiły rekord cenowy. Odbiorcy mają tego dość — widać presję na spadek cen. Wprawdzie Serbowie [również duży producent malin — red.] twierdzą, że maliny wymarzły i będą ich mieli o 20 proc. mniej, ale część ekspertów uważa, że to próba podtrzymania cen. Serbia znana jest z umiejętnej „gry handlowej”. Ostatecznie rynek to zweryfikuje — tłumaczy Bożena Nosecka. Od lat producenci owoców mówią o potrzebie kooperacji, planowania produkcji i dogłębnej znajomości potrzeb sektora tak, by im i przetwórcom żyło się dobrze. Przykładów takich jak z Włoch jednak brakuje. Rozwiązaniem, o którym mówi się od wielu lat, jest podpisywanie kontraktów długoterminowych.

— Przy tak dużych wahaniach cen trudno jednak ustalić stawkę, którą zaakceptują obie strony. M.in. dlatego takie kontrakty nie są w Polsce powszechne — mówi ekspert IERiGŻ. — Mieliśmy podpisane trójstronne kontrakty na czarną porzeczkę (trzecią stroną był odbiorca soku zagęszczonego), ale nasi klienci nie chcieli ich przedłużać, bo przez kilka lat cena surowca była kilkakrotnie niższa niż w kontrakcie — przyznaje Piotr Podoba.

Za mało czasu

Marian Gąsior, wiceprezes Krajowego Stowarzyszenia Plantatorów Czarnej Porzeczki (KSPCP), tłumaczy, że ustabilizowanie rynku pomidorów jest dużo łatwiejsze niż owoców.

— Żeby zebrać plon, potrzebujemy kilku lat. Pomidory to kwestia jednego roku, co umożliwia szybkie zmiany. W przypadku owoców miękkich potrzebny byłby więc wieloletni, bardzo dobrze przemyślany plan — twierdzi

Marian Gąsior. Ten rok będzie jednak inny. W październiku weszła w życie znowelizowana ustawa o Agencji Rynku Rolnego i organizacji niektórych rynków rolnych. Jeden z jej zapisów mówi, że dostarczenie produktów (m.in. owoców) przez rolników wymaga pisemnej umowy spełniającej określone warunki. De facto jest to więc obowiązek kontraktowania.

— Wdrożenie obowiązku zawiązywania umów przed kampanią powinno mocno przyczynić się do ustabilizowania rynku — przyzna- je wiceszef KSPCP. Mirosław Maliszewski, szef Związku Sadowników RP, informuje, że obecnie w resorcie rolnictwa trwają konsultacje, m.in. z producentami, w sprawie rozporządzenia do ustawy.

— Rozmawiamy m.in. o parametrach, które mają znaleźć się w umowach — takich jak ilość, jakość i cena towaru. Ma to doprowadzić do zbilansowania produkcji z możliwościami jej przetworzenia. Trudno będzie to jednak wprowadzić już w nadchodzącym sezonie, bo za mało zostało nam czasu — mówi Mirosław Maliszewski.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Rolnictwo / Miękkie owoce na twardych warunkach