Owocom zawsze cierpko

Michalina Szczepańska
opublikowano: 08-07-2018, 22:00

Jakie by nie były plony, jest źle. Do lamentu plantatorów malin i porzeczek dołączają producenci wiśni, a sadownicy już drżą o ceny jabłek.

Po złym roku wysokich cen i wielkich niedoborów nastąpił równie zły rok urodzaju, niskich cen i słabego zainteresowania zakupem surowca mimo braku zapasów. Producenci owoców narzekają, że rynek jest totalnie rozregulowany, a próby jego uporządkowania, poprzez obowiązek kontraktowania surowca, spełzły na niczym i krajowa podaż wydaje się rozmijać z krajowym popytem. Do rozsierdzonych producentów porzeczek i malin dołączają właśnie producenci wiśni.

O miano lidera w produkcji malin ścigamy się od lat z
Serbią i wygrywamy. Polska króluje również w czarnych porzeczkach i wiśniach.
Te sukcesy mają jednak cierpki smak, bo producenci owoców twierdzą, że ceny w
skupie nie pokrywają kosztów.
Zobacz więcej

PYRRUSOWE ZWYCIĘSTWO:

O miano lidera w produkcji malin ścigamy się od lat z Serbią i wygrywamy. Polska króluje również w czarnych porzeczkach i wiśniach. Te sukcesy mają jednak cierpki smak, bo producenci owoców twierdzą, że ceny w skupie nie pokrywają kosztów. Fot. Fotolia

— Dopiero pierwsze wiśnie zaczęły trafiać na rynek, nie ma dużej podaży, bo główny zbiór rozpoczniemy za tydzień, a ceny lecą w dół. W dodatku niektóre punkty skupu nie chcą kupować. Puste magazyny po trudnym zeszłym roku [z powodu przymrozków i mrozów brakowało owoców — red.] sugerują wysokie zapotrzebowanie, a więc normalne ceny. To, co się dzieje, przeczy prawom ekonomii. Chyba że przetwórcy postanowili skompensować sobie zeszły rok [w którym surowiec był drogi — red.] kosztem rolników — mówi Mirosław Maliszewski, prezes Związku Sadowników RP.

Kryzys goni kryzys

Alarm w tym roku podnosili już producenci malin, głównie trafiających do przetwórstwa. Jak twierdzili, ceny były tak niskie, że nie pokrywały kosztów produkcji.

— Próbujemy zainteresować urząd antymonopolowy i resort rolnictwa, ale nie możemy nic wskórać. Bez protestów się nie obejdzie. Plantatorzy nie wiedzą, co robić. Nie chcą zostawiać owoców, skoro w nie zainwestowali, ale pojawia się problem, co zrobić z zebranymi. Jeśli z wiśniami już na początku sezonu są takie problemy, nie chcemy nawet wyobrażaćsobie, co będzie dalej. Pierwsze oferty cenowe na jabłka do przetwórstwa również są bardzo niskie. Tu też szykuje się poważny kryzys — twierdzi Mirosław Maliszewski.

Do narzekań rolników można by się przyzwyczaić — słychać je od dawna. Eksperci twierdzą jednak, że sytuacja na rynku naprawdę jest trudna.

— Niezależnie od suszy owoców w tym roku ma być więcej niż w zeszłym, a oferowane stawki są bardzo niskie. Tak jak Europa cierpiała rok temu na niedobór surowca, tak w tym roku owoców jest więcej w wielu krajach, również pozaunijnych, jak Turcja czy Ukraina — mówi Bożena Nosecka, ekspert Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej.

Teoria i praktyka

Remedium na wszelakie wahania miał być wprowadzony dwa lata temu obowiązek spisania umowy jako warunek dostarczenia produktów, m.in. owoców, przez rolników. Miało to ustabilizować rynek, umożliwić zaplanowanie wielkości produkcji pod potrzeby odbiorców, czyli przetwórców, i zapewnić konkretne ceny.

— W praktyce ten mechanizm nie działa, bo ani ustawa, ani rozporządzenie nie określają terminu, w którym umowa ma być zawarta. W efekcie jest podpisywana w dniu dostawy, więc obowiązek jest wypełniony. Całkowicie wypacza to ideę stojącą za tym rozwiązaniem. Najpóźniej zimą, tzn. przed okresem wegetacji, powinniśmy wiedzieć, ile i jakiego surowca potrzebują przetwórnie. Jeśli go nie potrzebują i nie zamierzają skupować, to po co nawozić sad, stosować środki ochrony roślin itd. Prawdziwy sens mają jednak umowy wieloletnie, które umożliwiają również planowanie inwestycji w sady i plantacje. Rolnicy są zdesperowani — nie widzą wyjścia z sytuacji — twierdzi Mirosław Maliszewski.

Rosnący konkurent

Są jednak wyjątki.

— Wolnorynkowa cena czarnej porzeczki znowu jest bardzo niska, w przypadku porzeczki czerwonej jest natomiast przyzwoicie. Mamy kontrakt na część zbiorów, to jednak naprawdę rzadkość — mówi Marian Gąsior, plantator i członek zarządu Krajowego Stowarzyszenia Plantatorów Czarnych Porzeczek.

Rolnicy od lat mówią o możliwej zmowie przetwórni, która — ich zdaniem — ma ciągnąć ceny w dół. Zgłaszają te przypuszczenia Urzędowi Ochrony Konkurencji i Konkurentów — szczególnie aktywni są producenci czarnej porzeczki. UOKiK jednak nie dopatrzył się zmowy, a jedynie działania normalnych sił rynkowych. W tym roku sprawa znowu trafiła do urzędu.

— Widzimy, że na rynku pojawiło się bardzo dużo owoców importowanych — wiśni i malin z Serbii i Ukrainy, które wjeżdżają do nas bez ceł i spychają naszych producentów z rynku — twierdzi szef Sadowników RP.

Drugiego konkurenta zawdzięczamy samym sobie — Ukraińcy pozyskiwali polskie sadzonki i wiedzę od naszych producentów. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / Owocom zawsze cierpko