Mieszkańcy ISIS mierzą się z brutalną rzeczywistością

Łatwo było obiecać. Cokolwiek tylko przyszło do głowy by pozyskać rzesze zwolenników. Ale życie szybko weryfikuje wszelkie nierealne plany i zapowiedzi. Brzmi znajomo i  można odnieść do przedwyborczej agitacji? Oczywiście. Tyle, że sprawa tym razem nie dotyczy naszego podwórka, a kalifatu ISIS.

Gdy Islamskie Państwo – jak pisze Newsweek -  ogłosiło w czerwcu 2014 r. stworzenie swoich struktur na dużych częściach Iraku i Syrii wyszło z szeregiem obietnic wobec muzułmanów. 

Zobacz więcej

ISIS Hemant Rawat/Pacific Press via ZUMA Wire/FORUM

Przede wszystkim zapewniano i deklarowano, że ISIS jest i będzie krajem dla uciśnionych wyznawców religii Mahometa, w tym sierot, wdów i ubogich., Wprowadzenie prawa islamskiego miało ludziom żyjącym na jego terenie zagwarantować poczucie bezpieczeństwa zarówno odnośnie ich życia, jak i bogactwa.

Jak podkreśla Newsweek, obecnie, prawie 15 miesięcy po tej rewolucji ISIS mierzy się z rzeczywistością boleśnie znaną każdemu nowemu rządowi. Dotrzymanie obietnic, szczególnie gospodarczych jest niezmiernie trudne. 

Niestety życie dramatycznie rozminęło się z „marzeniami i obiecankami” co powoduje rosnące rozgoryczenie, niechęć, a co istotne, przybierający na sile opór. 

ISIS twierdził, że wie, iż jest wielu biednych i będzie dawał pieniądze potrzebującym, tymczasem zamiast tego wykorzystuje je na zakup broni – wyjaśnia rozgoryczony takim obrotem sprawy Sayf Saeed, student dentystyki.

Trudna sytuacja finansowa Kalifatu, będącą m.in. rezultatem spadku cen ropy i intensyfikacji nalotów na instalacje naftowe i stanowiska bojowe, wymusza obciążanie mieszkańców coraz to wyższymi podatkami. Sprawę komplikuje również, obowiązujący w religii islamskiej, zakaz pracy zarobkowej dla kobiet. Spotyka się to z coraz większymi sprzeciwami i oporami, a w efekcie milionami uchodźców i imigrantów ekonomicznych.

W samym ISIS to rzeczywistość dla niemal ośmiu milionów ludzi. 

Ludzie mają coraz większe trudności z płaceniem podatków i najróżniejszych danin – wyjaśnia jeden z lekarzy występujący pod przybranym imieniem Ahmed, by uniknąć identyfikacji. 

Jednym ze źródeł dochodów dla ISIS jest m.in. podatek od wynagrodzeń pracowników rządowych nadal wypłacanych przez rządy centralne w Damaszku i Bagdadzie. Opodatkowanie sięga nawet 50 proc. Mając na uwadze ten strumień pieniędzy zasilających do tej pory ISIS, władze Iraku zdecydowały 6 sierpnia o zawieszeniu wypłaty wynagrodzeń dla pracowników pracujących w obszarach kontrolowanych przez ISIS. To poważny cios tak dla rządzących ISIS, jak i samych mieszkańców. 

Tymczasem, wielkimi krokami nadciąga zima, co oznacza dla ludzi żyjących na terytorium kontrolowanym przez ISIS kolejne podwyżki cen żywności i paliw oraz częstsze przerwy w dostawie prądu.

Przed nadejściem ISIS, 1 litr paliwa kosztował około 30 centów, a teraz przekracza 2 USD. Z kolei koszt butli z gazem podrożał z około 5 do 25 USD. – tłumaczy Saeed. 

Zgodnie z naukami religii islamskiej, ISIS wdrożył tzw. zakat, charytatywny podatek w wysokości 2,5 proc. dochodów,  który płacić są zobligowani wszyscy muzułmanie. W przeciwieństwie jednak do swoich obietnic, ISIS nie rozpowszechnia tych pieniędzy wśród potrzebującym.  Według osób z którymi udało się skontaktować Newsweekowi, oferuje jedynie jeden posiłek dziennie dla głosujących.

Ale są równi i równiejsi. Jak u Orwella. Podczas gdy ubodzy mieszkańcy Kalifatu stają się coraz biedniejsi, bojownicy islamscy, szczególnie ci pochodzący z innych krajów (nawet zachodnich), którzy zasilają rzesze „obrońców Allacha” nadal mogą cieszyć się stosunkowo wysokim standardem i komfortem życia. 

Mamy do czynienia jakby z dwoma odmiennymi światami. Zagraniczni członkowie ISIS mieszkają w luksusowych warunkach, prowadząc nierzadko zachodni styl życia – opisuje Ahmed.

Z kolei Abu Ibrahim al-Raqqawi, były student medycyny, a obecnie założyciel działacz grupy Raqqa dodaje, że zwykli ludzie, nie mogą sobie pozwolić, aby korzystać z fast-foodów, restauracji i kafejek internetowych. Miejsca te są wykorzystywane niemal wyłącznie przez bojowników ISIS, którzy nie są przy tym  obciążani podatkiem od wynagrodzeń.

Mimo malejących przychodów ISIS nadal płaci zagranicznym bojownikom relatywnie wysokie pensje, sięgające 1000 USD miesięcznie, wynika z danych amerykańskiego Departamentu Skarbu. Bazując na tych szacunkach, roczny koszt wynagrodzeń dla bojowników może kształtować się na poziomie 360 mln USD. 

Z kolei firma badawcza RAND ocenia, że w 2014 r. łączne zarobki ISIS wyniosły 1,2 mld USD, zaś z tej sumy około 500 mln miało charakter jednorazowy, pochodziły bowiem ze skradzionych depozytów w państwowych bankach w Iraku.

Tymczasem ogłoszony na bieżący rok budżet ISIS zakłada wydatkowanie 2 mld USD  między innymi na wypłaty dla ubogich, niepełnosprawnych i osieroconych. To mniej więcej taki poziom na jaki Irak szacował ubiegłoroczne   wydatki na podtrzymanie publicznych usług w prowincji, którą obecnie kontroluje ISIS. 

Czy te wyzwania są w stanie doprowadzić do całkowitego upadku  gospodarki Kalifatu i samego państwa? Niekoniecznie. Jak ocenia cytowany przez Newsweek, Ben Bahney, analityk polityki międzynarodowej w RAND - wydatki ISIS są dość niskie, tak naprawdę nie wydaje pieniądze na nic, z wyjątkiem wynagrodzeń. Nie ma naprawdę żadnej infrastruktury, był tylko jednorazowy program społeczny. ISIS tworzy państwo na zasadach podobnych do rządów talibów w Afganistanie w latach 90-tych minionego wieku.

 Jest to głównie wdrażanie wersji zasad prawa, która wymaga, ciała i broni znacznie bardziej niż cegły i zaprawy – wyjaśnia Bahney.

W obliczu tak ciężkiej sytuacji nie może dziwić fala uchodźców, choć z samego ISIS nie jest ich dużo i raczej z przyczyn ewentualnych represji nie należy oczekiwać silniejszego oporu przeciwko władzom ISIS pośród mieszkańców tego samozwańczego państwa.

Nie sądzę, że ludzie z Mosulu czy innych miast powstaną przeciwko ISIS - mówi Saeed. Większej szansy i nadziei upatruje w Zachodzie. 

Ludzie na Zachodzie powinni zachęcać swoje rządy do przeprowadzanie większej liczby nalotów i zabicia lidera ISIS. Chciałbym by oddziały lądowe przyszły i uwolniły Mosul – dodaje Saeed.

Swoją rozmowę z Newsweekem, al-Raqqawi podsumowuje celnym stwierdzeniem: „…zagraniczni bojownicy stali się obywatelami i mieszkańcami ISIS, a dotychczasowi mieszkańcy stają „obcymi”, „uchodźcami”.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Tadeusz Stasiuk

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Polityka / Mieszkańcy ISIS mierzą się z brutalną rzeczywistością