Milczenie Sołowowa kosztuje setki milionów

  • Emil Górecki
opublikowano: 15-06-2012, 00:00

Akcjonariusze Rovese muszą miliarderowi uwierzyć na słowo, że spółki, które im sprzedaje, to dobry interes

Pół miliarda złotych za pięć spółek — dużo czy mało? — głowią się mniejszościowi akcjonariusze Rovese, producenta ceramiki łazienkowej, którego 53 proc. akcji kontroluje Michał Sołowow. O firmach, które ma przejąć giełdowa spółka, wiadomo tylko, gdzie mają siedzibę, jaką mają formę prawną, ile trzeba za nie zapłacić i kto ma to zrobić — akcjonariusze, którzy obejmą akcje w planowanej emisji z prawem poboru. Były rajdowiec zapewnia, że zamierza w pełni wykorzystać przysługujące mu prawa poboru.

— Wierzę w przyszłość Rovese. O cenie akcji nowej emisji zdecydują akcjonariusze, ale sądzę, że będzie z dyskontem do rynkowej, jaka by ona wtedy nie była — mówił wczoraj Michał Sołowow w TVN CNBC.

Żona Cezara

Jak dodał, zakupione spółki nie wpłyną znacząco na przychody grupy, bo już działają z Rovese jak grupa. Zwiększyć ma się marża. Spółki Michała Sołowowa należą do najbardziej skąpo dzielących się z inwestorami informacjami. Sam inwestor też lubi zaskakiwać. Wystarczy wspomnieć, że w 2009 r. jego chemiczny Synthos objął 4,3 proc. akcji dewelopera Echo Investment i 7,8 proc. Cersanitu (dziś Rovese) — z premią wobec kursów z poprzedniego dnia. Akcje Synthosu spadły po transakcji o kilkanaście procent, a ze strony analityków i zarządzających funduszami posypała się krytyka. Tym razem nie było inaczej. Na wieść o planie inwestorzy masowo pozbywali się akcji — kurs osunął się o 42 proc. Aby zdobyć pieniądze, spółka musi bowiem wyemitować 400-800 mln akcji odpowiadających nawet 75 proc. podwyższonego kapitału.

— Spadek kursu nie wynikał z braku wartości kupowanych spółek ani sensu transakcji, ale z braku jakichkolwiek informacji, prócz ceny do zapłacenia. Gdy inwestor sprzedaje podmioty, które należą do niego w 100 proc., spółce, w której kontroluje jedynie 53 proc., powinien dochować szczególnej staranności i przekonać inwestorów mniejszościowych, że taka transakcja buduje wartość. Dodatkowym smaczkiem jest sugestia Michała Sołowowa, że przychody połączonej spółki wzrosną niewiele, podczas gdy poprawie ulegną marże — mówi Paweł Puchalski, analityk BZ WBK.

Słabe zachęty

Trzy z przejmowanych spółek mają siedzibę w Rosji, którą zarząd uważa za najbardziej dochodowy i perspektywiczny rynek. Fabryki trzeba tu mieć, bo ze względu na bariery celne i koszty transportu, import nie może konkurować z miejscową produkcją. Dwa zachodnie nabytki to z kolei cenne marki, z którymi łatwiej będzie zawojować wyższy segment rynku.

— Trudno powiedzieć, ile te spółki są warte. Nie znamy ich wyników finansowych, nie wiemy, na ile, są zadłużone, czy potrzebują inwestycji, czy może już je zakończyły, ile mają długu — mówi Sylwia Jaśkiewicz z IDMSA. Spółki zna Grzegorz Chłopek, wiceprezes ING OFE, drugiego co do wielkości akcjonariusza Rovese, który kontroluje prawie 14 proc. Czy są warte ustalonej ceny?

— Nie komentujemy bieżących działań spółek, których akcje mamy w portfelu, nie możemy niczego rynkowi sugerować — mówi Grzegorz Chłopek. Komentarza odmówił też inny znaczący akcjonariusz Aviva OFE.

Ryzykowne transakcje w rodzinie

Transakcje pomiędzy spółką a jej głównym akcjonariuszem często budzą kontrowersje. Pod koniec 2009 r. TVN w dwóch transzach kupował od właściciela platformę cyfrową N, emitując na ten cel obligacje. Przez ten czas akcje telewizji spadały, a dodatkowo mniejszościowi akcjonariusze krytykowali — według nich — zbyt wysoką wycenę „n”. Protest mniejszościowych akcjonariuszy pokrzyżował Zygmuntowi Solorzowi- Żakowi sprzedaż Cyfrowemu Polsatowi operatora Sferia za ponad 500 mln zł. Transakcja została po dwóch dniach anulowana. Gdy po upadku Lehman Brothers w 2008 r. Leszek Czarnecki odkupił od LC Corp wieżowiec Sky Tower we Wrocławiu, a następnie zamroził na pół roku jego budowę, rynek nie do końca rozumiał jego motywy. Wkrótce jednak o bankowe pieniądze na spłatę krótkoterminowych zobowiązań było najtrudniej, więc zastrzyk gotówki deweloperowi się przydał.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Emil Górecki

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu