Milioner zaprzągł dzieci do pracy na zamku

opublikowano: 24-07-2013, 00:00

Kolejny wybryk Tomasza Kurzewskiego, współtwórcy ATM Grupy. Społeczna akcja edukacyjna i łzy radości

Połowa lipca, Zamek Topacz pod Wrocławiem. Trwa właśnie akcja społeczna Topacz Miasto Dzieci, której impet nadał Tomasz Kurzewski, współwłaściciel zamku, współtwórca giełdowej ATM Grupy.

Zobacz więcej

Product manager, przedstawiciel handlowy, a może ogrodnik. W Mieście Dzieci Topacz, które powstało dzięki impulsowi od Tomasza Kurzewskiego, nieletni kapitalizm kwitł. [FOT. ARC]

Mały Waldek wychodzi z zaimprowizowanego sklepu ze swoim pierwszym rowerem. Kupił go za kilkaset tauronków, waluty wyemitowanej specjalnie na tę okazję. Waldek w Mieście Dzieci pracował na niego bity tydzień.

— Fajny jest. Mogę go zabrać do domu czy to tylko zabawa? — pyta niepewnie chłopak.

— Ty zarobiłeś, kupiłeś go za swoje pieniądze, jest twój — odpowiada Tomasz Kurzewski. Waldek płacze ze szczęścia — tak już dzieci podobno mają przy pierwszej wypłacie. Tomasz Kurzewski ideę miasta dzieci podpatrzył w Jaworzynie Śląskiej, która niegdyś poprosiła go o pomoc w oprawie medialnej podobnej imprezy.

— Tam dzieci wcielały się w policjantów, strażaków, było dużo dobrej zabawy. Ale ja postanowiłem podnieść poprzeczkę wyżej, wpleść w to edukację. 1200 dzieciaków przez dwa tygodnie, po kilka godzin dziennie osobiście poznawało mechanizmy rynku pracy, planowania, życia w dorosłym świecie — tłumaczy Kurzewski, który wykorzystując swój naturalny dar inspirowania innych, do projektu zaprzągł 30 znanych marek.

Prym wiodły Tauron, Audi, Viessmann czy BZ WBK. Z samego rana kilkaset dzieciaków stawiało się w agencji rekrutacyjnej, zarządzanej przez giełdowy Work Service. Dostawały angaż w jednej z kilkunastu branż. Uczyły się m.in., jak zarządzać restauracyjną kuchnią, reperować samochody, asystować geodecie, hodować konie. Za swoją pracę dostawały wynagrodzenie w tauronkach. Mogły wydawać je na słodycze i zabawki, mogły też deponować zarobek w dziecięcym banku, założonym przez BZ WBK.

— Oprocentowanie tygodniowe wynosiło 10 proc., zachęcało do oszczędzania. A skąd tauronki? Każdy sponsor wpłacał coś do wspólnej kasy i każda złotówka zamieniała się w tauronka właśnie — mówi współtwórca ATM Grupy.

W sumie dzieciaki wydały ponad 100 tys. zł. Za zarobione pieniądze wykupiły setki lalek, dziesiątki rowerów, tony lodów i gofrów. I zapowiedziały, że za rok wracają — nie tylko po nadmiar węglowodanów w diecie. Energia i temperament Tomasza Kurzewskiego każą przypuszczać, że w następne lato na Zamek Topacz ściągnie już cała dzieciarnia z Dolnośląskiego. Skąd to domniemanie?

Od kiedy milioner wycofał się z bezpośredniego zarządzania biznesem, ma więcej wolnego czasu — nie tylko na opływanie Europy ukochaną barką (właśnie wraz z żoną pływają po wschodniej Francji). Przede wszystkim ma czas na kolejne akcje społeczne. Dzięki pomysłowości i gestowi Kurzewskiego niemal każdy dzieciak ze Ślęzy przynajmniej raz leciał helikopterem. Biznesmen gwarantuje podniebną przejażdżkę każdemu nieletniemu, który przyjdzie na coroczne wielkie sprzątanie w wiosce.

Obecnie zaangażowany jest w kilkanaście większych i mniejszych projektów, w tym tak nietypowe jak ściganie grafficiarzy niszczących elewacje budynków we Wrocławiu. Jesienią chce wyruszyć na południe Europy w poszukiwaniu motoryzacyjnych pozostałości po uciekinierach z Polski z 1939 r.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karol Jedliński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu