Minister broni prześwietlania pożyczkodawców

opublikowano: 24-03-2019, 22:00

Resort sprawiedliwości tłumaczy, dlaczego firmy pożyczkowe powinny sprawdzać klientów w komercyjnych bazach danych. Branża uważa, że to zły pomysł

Ministerstwo Sprawiedliwości (MS), autor noweli ustawy antylichwiarskiej, którą miesiąc temu opublikowano w rządowym centrum legislacji, twierdzi, że wiele firm pożyczkowych udziela konsumentom finansowania, nie zwracając uwagi na ich dotychczasowe zadłużenie. Zdaniem wiceministra Marcina Warchoła, pilotującego projekt ustawy antylichwiarskiej, tego typu praktyki mogą zachwiać stabilnością całego systemu finansowego w Polsce. Chce tym zwyczajom położyć kres, wprowadzając ustawowy obowiązek sprawdzania historii kredytowej wszystkich klientów firm pożyczkowych w bazach agregujących tego typu dane — w co najmniej jednym Biurze Informacji Kredytowej (BIK) i Biurze Informacji Gospodarczej (BIG). Ma to pomóc również zweryfikować informacje w oświadczeniu pożyczkobiorcy o jego sytuacji finansowej, które, zgodnie z projektem, firmy będą musiały załączać do umowy z klientem. Zarówno bazy BIK, jak i BIG należą do komercyjnych podmiotów.

Zdaniem Marcina Warchoła, wiceministra sprawiedliwości,
obecne przepisy są niewystarczające w walce z lichwą, o czym może świadczyć
ponad 4,5 tys. wniosków w ciągu trzech lat o interwencję Rzecznika Finansowego
w sporach związanych z kredytem konsumenckim. Warto jednak dodać, że co czwarta
skarga konsumencka dotyczy firmy pożyczkowej.
Zobacz więcej

POTRZEBA OSTRZEJSZYCH PRZEPISÓW:

Zdaniem Marcina Warchoła, wiceministra sprawiedliwości, obecne przepisy są niewystarczające w walce z lichwą, o czym może świadczyć ponad 4,5 tys. wniosków w ciągu trzech lat o interwencję Rzecznika Finansowego w sporach związanych z kredytem konsumenckim. Warto jednak dodać, że co czwarta skarga konsumencka dotyczy firmy pożyczkowej. Fot. Marek Wiśniewski

— Prywatna firma posiadająca wrażliwe dane milionów Polaków powinna być pod szczególnym nadzorem państwa. Oznacza to, że organy państwa powinny patrzeć jej na ręce, a nie ustanawiać jej monopol. Pod wieloma względami przypomina to aferę Rywina, dlatego tę kwestię trzeba szybko wyjaśnić — mówi Piotr Liroy-Marzec, poseł z koła poselskiego Wolność i Skuteczni.

Skierował w tej sprawie interpelację poselską do resortów sprawiedliwości i finansów. Odpowiedzi jeszcze nie otrzymał.

Resort broni przepisu

Marcin Warchoł, wiceminister sprawiedliwości pilotujący prace nad ustawą, powołuje się na podobne przepisy francuskie z 2010 r., dotyczące obowiązkowego sprawdzania konsumentów pożyczkowych w bazach. — We Francji obowiązek przekazywania i weryfikowania danych dotyczy bazy państwowej i jest nieodpłatny. W Polsce państwowa baza nie istnieje, a obowiązek weryfikacyjny ma dotyczyć prywatnych i odpłatnych baz — zauważa Jarosław Ryba, prezes Polskiego Związku Instytucji Pożyczkowych. Organizacja zrzesza ponad 60 pożyczkodawców internetowych. Marcin Warchoł przekonuje w rozmowie z „PB”, że czerpał też z doświadczeń Słowacji. W styczniu zeszłego roku spotkał się z przedstawicielami tamtejszego resortu sprawiedliwości, którzy przedstawili mu rozwiązania analogiczne do tych, które teraz chce wdrożyć w Polsce.

— Słowacja to przykład przeregulowania. Nadmierny nadzór i penalizacja sprawiły, zapewne wbrew intencjom ustawodawcy, że nie ma już kogo kontrolować — uważa prezes PZIP. Po uregulowaniu rynku pożyczek krótkoterminowych na Słowacji rynek ten opuściło 80 proc. firm. Zdaniem prezesa PZIP firmy pożyczkowe, które tam zostały, obecnie zajmują się tylko windykacją starego portfela pożyczek udzielonych przed regulacją. Wiceminister sprawiedliwości dodaje, że zgodnie z dyrektywą europejską o kredycie konsumenckim kredytodawca powinien ocenić sytuację klienta, sięgając po informacje zawarte w bazach danych. „Dyrektywa nie nakłada na kredytodawców określonych metod badania zdolności kredytowej, pozostawiając im dobór sposobów badania i metod” — informuje Konferencja Przedsiębiorstw Finansowych w komunikacie nawiązującym do przepisu z projektu ustawy dotyczącego baz BIK i BIG.

Wątpliwe spotkanie

W czerwcu 2018 r. Marcin Warchoł zaprosił na spotkanie w gmachu ministerstwa m.in. Marcina Cholewę, prezesa Biura Informacji Kredytowej. Resort tłumaczy, że zwrócił się do największej firmy w Polsce gromadzącej dane o zobowiązaniach finansowych konsumentów z prośbą o przedstawienie raportu obrazującego sytuację na rynku pożyczkowym.

„Koncepcja uregulowania tej kwestii zrodziła się w MS o wiele wcześniej, niż doszło do spotkania z przedstawicielami BIK” — twierdzi Marcin Warchoł w rozmowie z „PB”.

Marcin Cholewa twierdzi, że nikt z jego firmy nie konsultował projektu noweli ustawy antylichwiarskiej.

— Nie wiedziałem, że przepis dotyczący BIK pojawił się w projekcie, ponieważ nie widziałem dokumentu przed jego publikacją w rządowym centrum legislacji. Nie radzono się nas w zakresie brzmienia tego przepisu ani żadnego innego zapisu. Natomiast uważam, że pewien mechanizm zapobiegający nadmiernemu zadłużaniu konsumentów powinien powstać. Jaki? To zadanie dla regulatorów. Nie będziemy jako BIK bezpośrednio opiniować aktualnego projektu — tłumaczy Mariusz Cholewa.

Aktualnie z BIK-iem współpracuje 71 firm pożyczkowych, w tym większość podmiotów z dużym udziałem w tym rynku. Według danych KNF na rynku działa 441 pozabankowych pożyczkodawców.

— Uważam, że wszystkie firmy powinny raportować do BIK, jak robią to banki, banki spółdzielcze i SKOK-i. Praktycznie każdy wniosek kredytowy jest przez te instytucje weryfikowany w naszej bazie. W przypadku firm pożyczkowych nie mamy gotowych szacunków w tym zakresie. Jeśli wszystkie firmy pożyczkowe będą współpracowały z nami tak, jak robią to banki, będziemy mieli pogląd na cały rynek kredytowy i pożyczkowy. Naszym zadaniem jest także czuwanie nad stabilnością sektora finansowego i przeciwdziałanie nadmiernemu zadłużaniu konsumentów. Tymczasem według naszych danych 76 proc. klientów firm pożyczkowych posiada czynne kredyty również w bankach. Prawie 40 proc. z nich ma przynajmniej jeden produkt kredytowy lub pożyczkowy przeterminowany powyżej 90 dni, a blisko 9 proc. powyżej 30 dni — mówi Mariusz Cholewa.

Według niego istnieje ryzyko, że klient obciążony zbyt dużą liczbą zobowiązań, w pierwszej kolejności będzie oddawał pieniądze firmom pożyczkowym, bo tam ma wysokie odsetki i mniejszy pod względem wolumenu dług niż w banku. Dopiero później, o ile w ogóle, zacznie spłać kredyt bankowy.

— Jeśli nie zatrzymamy wzrostu nadmiernego zadłużania konsumentów pożyczkowych, to ryzyko przekredytowania może przenieść się na sektor bankowy — ostrzega szef BIK-u.

Prawo do głosu

— Rządowy projekt ustawy powinien powstawać w jasno określony sposób. Ministerstwo odpowiedzialne za ustawę jeszcze na etapie jej pisania może skonsultować ją z innymi resortami. Następnie projekt powinien pojawić się w rządowym centrum legislacji. Kolejnym krokiem są uzgodnienia międzyresortowe i konsultacje społeczne. Niekiedy opinie są bardzo obszerne, liczące kilkadziesiąt stron. Proces musi być transparentny, a opinie — publiczne. Jeśli autor projektu zaprasza do wewnętrznych konsultacji państwowe instytucje i wybrane firmy potencjalnie zainteresowane obszarem, którego dotyczy regulacja, to traktuje je jak uprzywilejowane. Tym bardziej jeśli później w projekcie pojawia się przepis niosący korzyści dla takiej firmy. Taka sytuacja nie powinna mieć miejsca — tłumaczy profesor Marek Chmaj, konstytucjonalista.

Wiceminister sprawiedliwości twierdzi, że w toku prac nad nową wersją projektu ustawy resort konsultował się z wieloma ekspertami, w tym z przedstawicielami środowisk finansowych — m.in. Komisją Nadzoru Finansowego, Konferencją Przedsiębiorstw Finansowych, Vivusem i Wongą. W trakcie tych konsultacji poruszano kwestię obowiązkowej weryfikacji pożyczkobiorców. Z pytaniem o efekt konsultacji zwróciliśmy się do komercyjnych podmiotów wskazanych przez MS. Przedstawiciele Vivusa i Wongi ostatni raz rozmawiali z resortem sprawiedliwości na temat projektu ustawy w pierwszej połowie 2017 r. Konsultacje dotyczyły przede wszystkim sposobów omijania ustawowego limitu pozaodsetkowych kosztów pożyczek i zakazu ich rolowania (czyli przedłużania czasu, w jakim klient może spłacać swoje zobowiązanie ponad przewidziane w prawie terminy). Ani Vivus, ani Wonga nie konsultowali z MS aktualnego projektu noweli ustawy antylichwiarskiej przed opublikowaniem go w RCL.

— Nasze stanowisko przekazaliśmy jedynie Konferencji Przedsiębiorstw Finansowych, do której Wonga należy — mówi Eliza Więcław z biura prasowego Wongi.

— Nie konsultowano z nami tego projektu — dodaje Regina Stawnicka z KPF.

Projekt w obecnym kształcie to drugie podejście resortu sprawiedliwości do uregulowania rynku tzw. chwilówek. Pierwsza wersja projektu powstała pod koniec 2016 r. — 9 miesięcy po wejściu w życie ustawy antylichwiarskiej zgłoszonej przez koalicję PO-PSL i popartej w Sejmie przez PiS. W pierwotnej wersji projektu noweli autorstwa MS nie było przepisów dotyczących baz, nadzoru KNF nad firmami pożyczkowymi i srogich sankcji karnych. We wcześniejszej wersji projektu był też niższy limit kosztów. O jego założeniach szczegółowo informowaliśmy na łamach „PB” w artykule „Ziobro kręci bat na lichwiarzy”.

Krajowi dostawcy informacji

Resort sprawiedliwości chce, aby firmy pożyczkowe sprawdzały każdego konsumenta wnioskującego o pożyczkę w co najmniej jednej bazie BIK i BIG. Funkcjonowanie baz informacji kredytowej uregulowano w Prawie bankowym (art. 105 ust. 4). W Polsce działają aktualnie dwie firmy, gromadzące dane kredytowe konsumentów — Biuro Informacji Kredytowej (BIK) i MIG BR, zwanej bankowym rejestrem. Obie należą do Związku Banków Polskich(ZBP) i banków. Natomiast bazy danych gospodarczych, zgodnie z ustawą z 9 kwietnia 2010 r. o wymianie tego typu informacji, prowadzi kilka komercyjnych podmiotów — Bisnode mBIG, BIG InfoMonitor, Krajowe Biuro Informacji Gospodarczej (KBIG), Krajowy Rejestr Długów (KRD), ERIF, Krajowa Informacja Długów Telekomunikacyjnych.

Pożyczki na lichwiarski procent

Ministerstwo Sprawiedliwości alarmuje, że aktualne prawo niewystarczająco dobrze chroni polskich konsumentów pożyczkowych. Przepisy ustawy antylichwiarskiej obowiązują od 11 marca 2016 r. Pomimo to pożyczkobiorcy nadal walczą w sądach z lichwą. Resort powołuje się na wyroki sądowe, które zapadły pod koniec ubiegłego roku.

Sygn. akt I 1 Ca 465/18

Jak ustanowił Sąd Rejonowy w Koninie, pozwany pożyczył od powoda 8 tys. zł. Firma pożyczkowa poza ustawowymi odsetkami naliczyła też blisko 9,3 tys. zł kosztów dodatkowych — w tym blisko 6,8 tys. zł prowizji za udzielenie finansowania, 129 zł opłaty przygotowawczej i 1,1 tys. zł za inne usługi.

Sygn. akt: I C 938/18

Sąd Rejonowy w Człuchowie wydał wyrok zaoczny, w którym uznał, że blisko 2,3 tys. zł prowizji za udzielenie pożyczki o wartości 3 tys. zł to zbyt dużo. Ponadto w ocenie sądu firma, stosując tego typu praktyki, zmierza do obejścia przepisów regulujących wysokość odsetek maksymalnych, tj. art. 359 § 21 k.c., stanowiący, iż maksymalna wysokość odsetek wynikających z czynności prawnej nie może w stosunku rocznym przekraczać dwukrotności wysokości odsetek ustawowych (odsetki maksymalne).

Sygn. akt II C 214/18

Sąd Rejonowy w Łodzi prowadził sprawę osoby, która pożyczyła 7,6 tys. zł. Na spłatę długu miała dwa lata. Zgodnie z umową powód powinien oddać pozwanemu ponad 23 tys. zł, tym prawie 15,5 tys. zł prowizji za udzielenie pożyczki. Strony umowy nie przewidziały w umowie oprocentowania kapitału pożyczki, ale zastrzegły prowizję w wysokości około 200 proc. kwoty kapitału. Zdaniem sądu niezasadne było również żądanie zapłaty 120 zł za monity telefoniczne, bowiem w umowie przewidziano możliwość pobrania opłaty wyłącznie za monity wysłane pocztą tradycyjną i elektroniczną.

8-10 zł Tyle, według nieoficjalnych informacji, kosztuje średnio zweryfikowanie jednego konsumenta w bazie BIK. Cena objęta jest tajemnicą handlową.

3,9 mln Tylu pożyczek udzieliły w 2017 r. firmy pożyczkowe zrzeszone w Polskim Związku Instytucji Pożyczkowych i Fundacji Rozwoju Rynków Finansowych. Do obu organizacji należy około 70 pożyczkodawców.

17 proc. Taki odsetek wniosków nowych klientów akceptowali w 2017 r. internetowi pożyczkodawcy należący do PZIP…

74 proc. …a taki — klientów powracających.

6,7 mld zł Tyle wart jest, według szacunkowych danych, rynek pozabankowych pożyczek.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karolina Wysota

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu