Na podcast zaprasza BNP

Mistyka pod krawatem

opublikowano: 06-05-2022, 06:30
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Ten sam szczytowy stan, który mistyk osiąga po 40 latach medytacji, ty osiągniesz dzięki neurofeedbackowi w trzy miesiące — zapewnia Edi Pyrek, zarządzający iMind Institute.

Hyperhumanizm:
Hyperhumanizm:
Technologia to coś, co ma nam pomóc w rozwoju, a nie coś, co może zastępować rozwój — uważa Edi Pyrek, założyciel i szef iMind Insitute.
Grzegorz Kawecki

„PB”: Druidzi w Anglii, szamani na Syberii, buddyści w Indiach. Twoje duchowe poszukiwania kierują cię do niezwykłych grup. Tym razem trafiłeś do transhumanistów.

Edi Pyrek: Ostatnio spróbowałem zmaterializować te poszukiwania. Stworzyliśmy iMind Institute, który zajmuje się badaniem peak experience. To stany z samej góry piramidy potrzeb Maslowa, kiedy neuroplastyczność naszego mózgu jest największa i można szybko dokonywać w sobie zmian.

Znany jesteś jako ekspert od mistycznych rytuałów, wtajemniczeń, inicjacji. Jak się ma do tego twoja ostatnia pasja związana z transhumanizmem?

Nie do końca jestem fanem transhumanizmu, bardziej fanem hyperhumanizmu.

Na czym polega różnica?

Transhumanizm zakłada, że jesteśmy niewystarczająco dobrzy, dlatego potrzebujemy czegoś z zewnątrz, czipa, technologii. Po drugiej stronie znajduje się hyperhumanizm, który głosi, że mamy już wystarczająco dużo, ale jeszcze nie znaleźliśmy do tego klucza i jeszcze nie wiemy, jak z tego skorzystać. Hyperhumanizm zajmuje się tym jeszcze.

Spróbuj wyjaśnić to na przykładzie.

Może słyszałeś o Neily Harbissonie, brytyjskim artyście, który widzi tylko w czerni i bieli, więc wszczepił sobie do głowy antenkę? Ta wibruje w zależności od kolorów, przekłada je na dźwięki. Tylko że facet cały czas chodzi z antenką. Jest to jakiś pomysł, ale czy chcemy być cyborgami? W kręgu naszych zainteresowań jest zwiększenie potencjału ludzkiego ciała, umysłu i świadomości bez tworzenia hybrydy człowieka i maszyny.

Jakie proponujecie metody?

Możesz popatrzeć na słynne eksperymenty firmy Neuralink Elona Muska, jak te z wszczepionymi do mózgu czipami, dzięki którym osoby sparaliżowane mają odzyskać kontrolę nad swoim ciałem. To jest jak magia, to science fiction. Ale ten sam efekt — czyli sprawienie, by sparaliżowany znów mógł chodzić — można uzyskać za pomocą hyperhumanizmu. Służą do tego neurofeedbacki, neuromedytacje, techniki oddechowe, metody tradycyjne i szamańskie, ceremonie — od tantrycznych po mistyczne. Sięgamy po rozwiązania wykorzystywane przez ludzkość od tysięcy lat i łączymy je z technologią, która pozwala dojrzeć, co dzieje się w naszych mózgach i jak w trakcie tych praktyk zachowuje się nasze ciało.

Trąci to wszystko filozofią New Age.

Tymczasem za transhumanizmem, którego piewcami są Ray Kurzweil, Elon Musk czy Peter Diamandis, stoi pewien jezuita — Teilhard de Chardin, uważany za jednego z największych nauczycieli duchowych XX wieku. Stwierdził on, że w dalszym ciągu ewoluuje nie tylko natura, w tym nasze ciało, ale także ludzki duch. Według jego koncepcji ewoluuje nawet religia i w pewnym momencie dojdziemy do punktu Omega, czyli miłości Chrystusowej i przebóstwienia wszystkiego. Wtedy cały świat stanie się inny, przetransformuje się na wyższy poziom świadomości. Na tej filozofii zbudowany jest transhumanizm. Tyle że dla Teilharda de Chardina motorem rozwoju miała być medytacja, modlitwa, łaska Boża, natomiast w przypadku transhumanistów taka transformacja wymaga technologii. Ray Kurzweil opisywał punkt Omega jako moment, kiedy w komputerze znajdzie się cała świadomość człowieka i będzie wszechobecna.

To zbyt wzniosłe koncepcje jak na twardo stąpających po ziemi czytelników „Pulsu Biznesu“?

Prawda jest taka, że hyperhumanizm ma praktyczne zatosowania. Są badania mówiące o tym, że w przypadku traumy pourazowej po pięciu latach skuteczność terapii wynosi 23 proc., a po trzech miesiącach pracy w stanach peak experience wskaźnik wynosi 83 proc., ponieważ można wtedy bardzo szybko zmienić okablowanie mózgu.

Peak experience jest w zasięgu każdego z nas?

Jeden z takich szczytowych stanów, o którym mówią też transhumaniści, nazywa się flow, czyli przepływ. McKinsey przez 10 lat badał szefów firm. Okazało się, że jeśli ktoś umie pracować w stanie flow, jego produktywność zwiększa się o 500 proc., a kreatywność o 400 proc. Co to oznacza dla nas? Możemy używać medytacji, by zbliżyć się do Absolutu, albo możemy również osiągnąć stan flow i zwiększyć produktywność o 500 proc. Wniosek? Zamiast pięciu wystarczy nam jeden dzień pracy.

dziś: „Transhumanizm — poszerzanie granic człowieczeństwa!”

goście: Marcin Przybyłek — pisarz science fiction, Joanna Bensz — Longivity Center, Kamila Orlińska — fundacja Global AI, Edi Pyrek — iMind Insitute

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane