Moje firmy to spełnione marzenia

opublikowano: 18-09-2020, 16:08

Zawsze mam chęć robienia czegoś nowego, organizowania, tworzenia. To daje mi poczucie spełnienia i sprawia, że… chce mi się więcej – mówi Beata Drzazga, prezes BetaMed SA, jednej z największych polskich firm specjalizujących się w opiece długoterminowej, laureatka rankingu 100 Kobiet Biznesu 2018.

Fot. Bartosz Kaczmarek

Przeciera pani szlaki polskim firmom: w 2018 r. w Las Vegas powstał BetaMed International. Co po dwóch latach działalności w Stanach Zjednoczonych udało się pani osiągnąć?

Beata Drzazga: Najbardziej zadowolona jestem z tego, że odważyłam się na tę ekspansję, chociaż nie mieszkam w Stanach Zjednoczonych. W Polsce działają moje trzy duże firmy – największa to BetaMed SA. Stworzenie spółki w Nevadzie sprawiło mi niesamowitą radość i było spełnieniem kolejnego marzenia – bo tak do tego podchodzę.
Postanowiłam podbijać Amerykę stopniowo, krok po kroku. Przede wszystkim musiałam rozpoznać rynek: zorientować się, czy warto zacząć od kliniki, opieki domowej, a może od usług medycznych w ramach ubezpieczeń, bo to przecież inny kraj, inne możliwości i inni pacjenci. Przez dwa lata dużo się nauczyłam o podstawach działalności gospodarczej w Stanach Zjednoczonych, księgowości, prawie pracy, podatkach itp. Mój plan rozpoczęcia ekspansji od pilotażu okazał się strzałem w dziesiątkę, zwłaszcza po wybuchu pandemii koronawirusa. Ostatnio byłam w Las Vegas w 2019 r. Gdybyśmy mieli już pod opieką pacjentów, przeżywałabym teraz ogromny stres. Na szczęście mogę spokojnie czekać na koniec epidemii. Niespieszny rozwój to mój sposób działania. Zawsze rozwijam biznes krok po kroku, ale gdy już jestem stabilna, ruszam pełną parą. Tak też będzie w Las Vegas – zwiększę skalę działalności, kiedy przyjdzie na to czas.

Po raz kolejny bierze pani udział w rankingu i plebiscycie 100 Kobiet Biznesu. Czy ta inicjatywa „Pulsu Biznesu” jest dla pani ważna?

Otwieram czasem kongresy kobiet i biorę udział w różnych panelach dyskusyjnych. Dla uczestniczek tych spotkań bardzo ważne są informacje o tym, jak inne kobiety budowały swoje firmy, w jaki sposób nimi zarządzają i jaka była ich droga do sukcesu. Chętnie się z nimi spotykam, rozmawiam, doradzam i dzielę doświadczeniem. Uważam, że inspiracją dla kobiet, które dopiero zaczynają przygodę z biznesem, albo się wahają, czy ją zacząć, są nie tylko takie spotkania, lecz także rankingi i plebiscyty wiarygodnych organizatorów – a „Puls Biznesu” to bardzo poważna i fajna gazeta biznesowa. 100 Kobiet Biznesu jest wartościową inicjatywą, która od lat inspiruje menedżerki i właścicielki firm. Dlatego po raz kolejny biorę w niej udział. Dzięki temu, że wciąż się do niego zgłaszamy, ten ranking odbywa się regularnie i jest coraz bardziej znany. Z rozmów z kobietami wiem, że jest dla nich inspirujący – prezentując sylwetki kobiet sukcesu pokazuje, jak zmienia się świat: pojawiają się nowe rynkowe możliwości, a kobiety z powodzeniem potrafią je wykorzystać.

Słychać też głosy, że „szklany sufit” to już przeszłość. Wszyscy mają równe szanse, więc nie trzeba już wspierać przedsiębiorczości kobiet.

Zawsze podkreślam, by nie nadawać płci biznesowi. Mówmy ogólnie o przedsiębiorczości. Każdy – i mężczyzna, i kobieta – może otworzyć działalność gospodarczą i pokazać, co potrafi. Jako właścicielka firmy nigdy nie doświadczyłam dyskryminacji ze względu na płeć, jednak trzeba też wziąć pod uwagę ludzi, którzy nie prowadzą własnych przedsiębiorstw. Oni rzeczywiście czasami mogą jej doświadczać. Dotyczy to zwłaszcza kobiet działających w branżach postrzeganych jako typowo męskie. Tam wiele menedżerek wciąż ma problem z przebiciem się przez „szklany sufit” i same o tym często mówią. Ale nawet gdyby „szklanego sufitu” nie było, inicjatywy wspierające przedsiębiorczość są potrzebne, ponieważ inspirują zarówno kobiety, jak mężczyzn. Pokazanie – np. w rankingu i plebiscycie 100 Kobiet Biznesu – jak kobiety rozwijają się zawodowo, inspiruje ludzi niezależnie od płci, dodając im odwagi do działania. Dlatego jeśli takie rankingi komuś pomagają, to róbmy je dalej. Inspirują na pewno, bo mam informację zwrotną, że osoby, które dopiero zaczynają swój biznes, albo się wahają, czy nie zamknąć czegoś, dzięki takim inicjatywom dowiadują się np., do kogo warto się zwrócić, z kim porozmawiać.

Niektórzy nie chcą opowiadać o sukcesach, bo uważają, że za krótko prowadzą działalność. Czy pani zdaniem rzeczywiście trzeba czekać, aż firma umocni się na rynku, czy też każdy moment jest dobry, by cieszyć się z jej osiągnięć?

To trzeba dobrze wyważyć. Nikt nie chce się za wcześnie chwalić, by nie zapeszyć. Uważam jednak, że zawsze warto się cieszyć tym, że coś stworzyliśmy, że firma działa. Warto podzielić się swoją historią, by inspirować innych. Trzeba jednak uważać, by się nie zachłysnąć tym, że coś posiadamy. O tym, czy firma naprawdę odniosła sukces, decyduje rynek. To nie sztuka założyć spółkę i cieszyć się nią tylko chwilę… Dlatego jeśli chcemy porównywać osiągnięcia, róbmy to w swojej skali biznesu. Bierzmy pod uwagę liczbę zatrudnionych, wielkość firmy, a także to, jak długo jest obecna na rynku. Z rozmów z uczestniczkami kongresów kobiet wiem, jak mobilizujące mogą być rankingi i konkursy nawet dla tych, którzy jeszcze nie zdecydowali się wziąć w nich udziału. Niejedna bizneswoman planuje, że kiedy nadejdzie 10-, czy 15-lecie działalności jej firmy, to też się znajdzie w prestiżowym rankingu. Stawiają sobie jakiś cel, a ja życzę wszystkim, żeby go osiągnęli.






© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rozmawiała Karolina Guzińska

Polecane