Mundial realnie dopiero startuje

28-06-2018, 22:00

Co cztery lata ekstraklasę stanowi najwyżej 16 zespołów i właśnie tyle walczy dalej w Rosji.

Piątek jest na XXI Mistrzostwach Świata w Piłce Nożnej dniem przerwy, a zatem to naturalna okazja do połówkowych obrachunków. Okolicznością ciekawą, a całkowicie pomijaną, jest mundialowy występ… Unii Europejskiej. W fazie grupowej wspólnota reprezentowana była przez 10 państw, z czego aż 8 awansowało. Odpadła tylko para bliskich partnerów gospodarczych i militarnych, którzy wykazali nieudaczną solidarność piłkarską — Niemcy i Polska. Aż 80-procentowa unijna skuteczność byłaby w spokojniejszych czasach przedmiotem dumy szczytu Rady Europejskiej. Obradujący w Brukseli prezydenci/premierzy nie mają jednak do piłki głowy, zajęci ostrym sporem na temat skutecznego przeciwdziałania tsunami imigracyjnemu. Notabene znając narodowościowe korzenie unijnych reprezentacji, trudno uniknąć przekonania, że gdyby nie imigranci, wiele awansujących obecnie państw mogłoby tylko pomarzyć o dostaniu się do finałowego turnieju.

Zobacz więcej

Niemcy nie mogli uwierzyć, że również ich dotknęło tzw. przekleństwo obrońców Pucharu Świata. Fot. Reuters

Tytuł nawiązuje do ewolucji mundiali i ich rozrostu ilościowego, obniżającego średnią jakościową. Gdy Polska pierwszy raz po wojnie w 1974 r. wreszcie awansowała, a później powtórzyła to w 1978 r. — znajdowaliśmy się w elicie 16 drużyn. Wraz ze wzrostem zainteresowania globalnej telewidowni, głównie spoza Europy, FIFA od 1982 r. zaczęła finały rozbudowywać. Najpierw grały 24 zespoły, później 32, natomiast od północnoamerykańskiego mundialu w 2026 r. będzie ich aż 48. FIFA wyliczyła, że po takim rozroście jej dochody z jednego turnieju wzrosną o… dużą bańkę, z 5,5 do 6,5 mld USD. Można sobie wyobrazić, że docelowo zostaną w ogóle zlikwidowane eliminacje i każda z 211 piłkarskich federacji będzie mogła dumnie tytułować się uczestniczką mundialu. Nie zmieni to jednak brutalnej prawdy, że co cztery lata ekstraklasę stanowi najwyżej 16 zespołów — właśnie tyle walczy dalej w Rosji. Zatem przymierzając wszystkie osiągnięcia Polski z lat 2002, 2006 i 2018 do podwyższonego kryterium, które przecież spełnialiśmy cztery dekady temu — w XXI wieku na mundialu rzeczywistym nie wystąpiliśmy nigdy.

W Rosji ugruntowało się jeszcze jedno XXI-wieczne zjawisko — przekleństwo dotykające obrońców Pucharu Świata. Nikt tego nie umie wytłumaczyć, ale na kolejnych turniejach poprzedni mistrzowie pakują manatki już po fazie grupowej. Szokujące kibiców odpadnięcie przydarzyło się w roku: 2002 — Francji, 2010 — Włochom, 2014 — Hiszpanii, 2018 — Niemcom. Tylko w 2006 r. Brazylia wywinęła się spod topora, ale potem przepadła już w ćwierćfinale. Posiadaczom przechodniej Złotej Nike w XX wieku wiodło się jednak ciut lepiej, chociaż obrona mistrzostwa udała się tylko dwa razy — w 1938 r. Włochom, a w 1962 r. Brazylii.

Upokorzona Polska rozegrała w czwartek tradycyjny mecz tylko o honor. Przed wyjazdem do Rosji piłkarze mieli alternatywę zapożyczoną z patriotycznej pieśni marynarskiej: „Mamy rozkaz się utrzymać, albo na dnie z honorem lec”. Po klęskach z Senegalem i Kolumbią jedyną niewiadomą z Japonią było, czy legniemy chociaż z piłkarskim honorem. Kilka drużyn w identycznej sytuacji pożegnało się z mundialem niemal triumfalnie, np. Korea Południowa eliminując Niemców. Polskie wymęczone zwycięstwo 1:0 z nijakimi, chociaż… awansującymi samurajami żadnym triumfem jednak nie było i narodowej goryczy nie osłodziło. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Mundial realnie dopiero startuje