Na torach tak samo źle jak na autostradzie

ANP
opublikowano: 04-09-2012, 00:00

Firmy infrastrukturalne niczego się nie nauczyły i walczą między sobą cenami — alarmują władze ZUE.

Potwierdzają się obawy władz giełdowej spółki infrastrukturalnej. Przetargi kolejowe kończą się tak jak autostradowe. Wartość zwycięskich ofert jest dużo niższa od kosztorysu.

— Lekcja autostradowa niewiele nauczyła firmy. Złe obyczaje są przenoszone na inne rynki, w tym kolejowe. Chodzi przede wszystkim o ceny. Nie będziemy zdobywać zleceń za wszelką cenę — deklaruje Wiesław Nowak, prezes ZUE. Menedżer infrastrukturalnej spółki przyznaje, że pogorszyły się możliwości płatnicze podwykonawców.

— Część firm pracowała na autostradach i utraciła płynność. Ich problemy stają się naszym chlebem powszednim. W trosce o realizację zleceń w pewnym sensie musimy utrzymywać te firmy przy życiu — mówi Wiesław Nowak.

— Już od roku dochodzi na rynku kolejowym do powtórki sytuacji, jaką mieliśmy na autostradach. Pojawiło się kilkanaście konsorcjów zagranicznych, głównie z Hiszpanii, których dotychczas nie było w Polsce, a przetargi są wygrywane po cenie o 50-60 proc. niższej niż kosztorysy inwestorskie— mówi Krzysztof Pado, analityk Beskidzkiego DM.

Jego zdaniem, rywalizacja osłabnie, jeśli zagraniczne firmy znów zaczną zdobywać zamówienia na rodzimych rynkach. Z tym jednak może być trudno w ogarniętej spowolnieniem gospodarczym Europie. Nawet w Polsce sytuacja nie wygląda różowo.

— Przed nami dwa trudne lata, zanim pojawią się fundusze z nowej perspektywy unijnej, w której więcej pieniędzy ma być przeznaczonych na koleje — mówi Wiesław Nowak.

— Co prawda w nowym rozdaniu funduszy unijnych więcej pieniędzy ma pójść na koleje, ale pozostaje pytanie, czy PKP Polskie Linie Kolejowe (PLK) zdążą do tego czasu na tyle się zrestrukturyzować, by rocznie realizować budżet inwestycyjny na poziomie 7-8 mld zł, a nie 3 mld zł jak dotychczas — mówi Krzysztof Pado.

Tymczasem ZUE ostrzy sobie zęby na zagraniczne kontrakty. Zarząd nie ujawnia, o jakie rynki zamierza się starać.

— Przed polskimi firmami trudne zadanie — mimo że mogą konkurować dzięki niższym kosztom pracy. Być może na celowniku ZUE znajdzie się Norwegia, gdzie działa już Torpol, a w planach są duże inwestycje kolejowe — uważa Krzysztof Pado. ZUE liczy w tym roku na powtórzenie ubiegłorocznych przychodów (wówczas 525 mln zł), w portfelu ma już zlecenia za 0,7 mld zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: ANP

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu