Najważniejsze jest czyste powietrze

  • Materiał partnera
opublikowano: 12-01-2021, 17:54
aktualizacja: 13-01-2021, 09:36

Rozmowa z Markiem Łojewskim, założycielem i prezesem zarządu Vents Group

Porównanie jakości powietrza w domu z wentylacją grawitacyjną — z tym mającym wentylację mechaniczną — to jak porównanie malucha do najnowszego modelu mercedesa — mówi Marek Łojewski, założyciel i prezes zarządu Vents Group. [fot. Vents Group]

W minionym roku obchodzili państwo 25-lecie. Czy firma od początku zajmowała się tym, czym obecnie?

— Tak, od początku zajmowaliśmy się systemami wentylacyjnymi, ale „większą wentylację” i rekuperatory zaczęliśmy produkować mniej więcej 10–15 lat temu, gdy pojawiły na rynku.

Idea odzyskiwania ciepła przyszła z krajów skandynawskich będących liderami w branży wentylacji, a potem rozprzestrzeniła się na cały świat.

Dlaczego rekuperatory stały się tak popularne?

Rekuperacja powstała z myślą o przyszłości i ekologii. Zanim jednak zaczęto ją stosować, pojawiły się systemy centralnej wentylacji mechanicznej zbudowane z ośrodka napędowego — czyli wentylatora — od którego rozprowadzane były do różnych pomieszczeń kanały doprowadzające świeże powietrze i usuwające powietrze zużyte. Dopiero później wprowadzono urządzenia nieco innego typu — rekuperatory. Ich serce — centrala — oprócz silnika zawiera jeszcze część, która odzyskuje ciepło z wyrzucanego „brudnego” powietrza. To ciepło ogrzewa zaś świeże powietrze pobierane z zewnątrz.

Dlatego może się wydawać, że odzyskiwanie ciepła i powstające w ten sposób oszczędności to najważniejszy cel stosowania rekuperatorów i wentylacji mechanicznej w ogóle. Jednak ja się z tym nie do końca zgadzam.

Co według pana jest istotniejsze?

Komfort życia i zdrowie wynikające z efektywnego wentylowania pomieszczeń. To o wiele ważniejsze niż ekonomia. Ta, owszem — ma znaczenie, ale przyznajmy, że przy zmianie wentylacji grawitacyjnej na mechaniczną oszczędności będą wyraźnie widoczne dopiero w skali kolejnych lat użytkowania. Ekonomiczność tego rozwiązania jest jednym z argumentów przemawiających za zastosowaniem rekuperacji, ale nie podstawowym. Ona nie jest tu tak ważna jak np. w przypadku wymiany pieca węglowego na pompę ciepła, gdzie mamy prawdziwy efekt „wow”, jeśli chodzi o oszczędności.

Oczywiście nieco inaczej wygląda sytuacja wtedy, gdy planujemy nowy budynek. Do wentylacji grawitacyjnej — czyli takiej, jaką tradycyjnie stosowano, zanim wynaleziono wentylację mechaniczną — musimy zaprojektować i zbudować murowane kanały wentylacyjne. Jeżeli chcemy mieć wentylację mechaniczną z odzyskiem ciepła, tych kanałów budować nie musimy. W tym przypadku, zaraz na początku inwestycji, decydując się na to rozwiązanie, już mamy oszczędność, ponieważ środki, jakich potrzebowalibyśmy na kanały wentylacyjne grawitacyjne, możemy przeznaczyć na nowoczesną wentylację z odzyskiem ciepła. Gdyby jednak policzyć, ile z tego mamy miesięcznie oszczędności na ogrzewaniu, w zależności od zastosowanego systemu grzewczego, wyjdzie nam około kilkadziesiąt złotych miesięcznie.

Dlatego dla mnie najważniejszym argumentem za rekuperacją powinien być komfort życia i utrzymanie odpowiednio niskiego poziomu dwutlenku węgla w pomieszczeniu, oraz — co niektórzy uświadamiają sobie dopiero teraz, podczas pandemii — zagrożenie ze strony wirusów i bakterii. I nie chodzi tu tylko o koronawirusa. Odpowiednia wentylacja ma ogromne znaczenie. Jeżeli nie wentylujemy właściwie pomieszczeń, chorujemy, częściej się zarażamy, a nasze zdrowie jest w zdecydowanie gorszym stanie. Wentylacja mechaniczna ma również przewagę nad popularnymi oczyszczaczami powietrza w tym, że nie tylko filtruje powietrze, ale też usuwa nadmiar dwutlenku węgla, czego oczyszczacze nie robią.

Rozumiem, że chodzi o to, że wentylacja mechaniczna efektywniej wymienia powietrze?

Tak. Trudno mi to podać w liczbach, ale z osobistego doświadczenia wiem, jaka jest różnica. Porównanie jakości powietrza w domu z wentylacją grawitacyjną — z tym mającym wentylację mechaniczną — to jak porównanie malucha do najnowszego modelu mercedesa.

Dodam jeszcze jedno. Politechnika Poznańska, z którą współpracujemy, prowadziła pilotażowe badania jakości powietrza w szkołach w powiecie szamotulskim (woj. wielkopolskie). Okazało się, że średnio po 15 minutach pracy uczniów i nauczyciela w klasach, powietrze przestaje spełniać normy — i powinno się już przewietrzyć salę. Po 45 minutach natomiast poziom dwutlenku węgla jest tak wysoki, że dzieci nie są już w stanie przyswajać wiedzy. To przerażające dane. W Polsce niestety nikt z tym nic nie robi.

Dlaczego?

Przeszkodą są głównie nasze przestarzałe przepisy budowlane. Nie pozwalają zastosować nowoczesnych rozwiązań, które byłyby tańszą alternatywą dla generalnego remontu budynku i kosztownej wymiany całej instalacji wentylacyjnej na wentylację mechaniczną. Tymczasem powinniśmy brać przykład ze Skandynawów, Niemców czy Brytyjczyków. Tam, zdając sobie sprawę ze znaczenia jakości powietrza, w starszych budynkach montuje się urządzenia do tzw. wentylacji decentralnej. Od wentylacji scentralizowanej z rekuperacją różnią się one tym, że zamiast jednostki centralnej (centrali wentylacyjnej), która rozprowadza powietrze kanałami do różnych pomieszczeń, jest kilka urządzeń kompaktowych przeznaczonych tylko do jednego pomieszczenia. Nie wymagają one rozprowadzenia kanałów wentylacyjnych, a równie skutecznie zapewniają, oprócz wymiany powietrza - również jego filtrację oraz odzysk ciepła. Instaluje się je na ścianie zewnętrznej — na rynku dostępne są już nawet malutkie rekuperatory do pomieszczeń o powierzchni około 20 mkw. Mamy też oczywiście gotowe urządzenia do większych pomieszczeń, które mogłyby wentylować sale wykładowe czy szkolne. Na dystrybucję niestety mają wpływ przepisy stworzone jeszcze w XX w. Mówią one, że wlot i wylot powietrza muszą się znajdować w określonej odległości od siebie — tymczasem urządzenia do wentylacji decentralnej działają rewersowo — powietrze płynie raz w jedną, raz w drugą stronę przez wlot będący jednocześnie wylotem.

Zainwestowaliśmy duże środki, by przy współpracy z Politechniką Poznańską, która stworzyła stanowisko badawcze, gdzie testowano nasze urządzenia, aby udowodnić, że przy zastosowaniu naszej wentylacji decentralnej brudne i czyste powietrze nie miesza się ze sobą. Potwierdziły to wyniki badań, które zostały opublikowane. Niestety Instytut Techniki Budowlanej w Warszawie nie poparł naszych dążeń, by zmienić przepisy, choć w licznych szkołach wybudowanych 30 lat temu i więcej nie zostaną spełnione najnowsze normy unijne co do jakości powietrza. Będzie trzeba wydać miliardy na remonty generalne tych budynków, choć nasze urządzenia — i nie tylko nasze, bo produkuje je wielu producentów na świecie — rozwiązałyby problem bez konieczności generalnego remontu budynków.

Osiągnięcia z ostatnich lat? Plany na przyszłość?

Nasz roczny wzrost od wielu lat utrzymuje się na poziomie 15–20 proc. Nawet w trudniejszym, pandemicznym roku zanotowaliśmy około 5 proc. wzrostu.

W 2017 roku zbudowaliśmy nowoczesny budynek pod Poznaniem i kupiliśmy ziemię sąsiadującą z naszą firmą. Planujemy zbudowanie tam kolejnego obiektu, tym razem magazynowo-montażowego. Chcę bowiem otworzyć naszą polską montownię rekuperatorów i central.

Jak pandemia wpływa na branżę?

Widać tendencję do wycofywania się prywatnych inwestorów z dużych aglomeracji. Do czasu pandemii wydawano w Polsce rocznie około 60–70 tys. pozwoleń na budowę domów jednorodzinnych. W zeszłym roku wydano ich ponad 90 tys.

Rozwija się też branża związana z tzw. higienizacją życia. W wentylacji również następuje zmiana — widać to szczególnie w Stanach Zjednoczonych, gdzie pojawiają się różne elementy wentylacji, które oczyszczają powietrze z wirusów — za pomocą lamp UV-C czy ozonowania. Chcemy u nas też je wprowadzać, by powietrze, które otrzymujemy, było nie tylko czyste, ale też wolne od wirusów.

Co jest dla pana najważniejsze w biznesie?

Pracownicy. Zawsze uważałem — i to się nie zmieni — że moja zasługa jako menedżera sprowadza się do pomysłu, wprowadzenia wizji i zarządzania jej realizacją. Jednak wszystko inne wykonują pracownicy. Jeśli więc ktoś mówi, że jest prezesem i „osiągnął sukces”, uśmiecham się tylko, bo myślę, że to przecież nie prezes, ale jego pracownicy są autorami tego sukcesu.

Chciałbym też dotrzeć do ludzi z takim przekazem, że w domu ważna jest nie tylko znakomita izolacja, super okna i umywalki za kilkanaście tysięcy. O wiele ważniejsze jest, by powietrze, którym oddychamy w wymarzonym domu, było dobre i czyste.

O firmie
Vents Group z siedzibą w Niepruszewie p. Poznaniem jest częścią międzynarodowej grupy Blauberg, sprzedającej do 110 krajów świata. Vents produkuje urządzenia dla systemów wentylacyjnych o różnym stopniu zaawansowania technologicznego. To jedna z niewielu firm na świecie w branży wentylacji, posiadająca tak szeroki asortyment własnej produkcji — od łazienkowych wentylatorów i kratek wentylacyjnych, poprzez domowe rekuperatory, aż po centrale wentylacyjne do dużych obiektów komercyjnych lub użyteczności publicznej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane