Najwięcej obaw mogą mieć producenci żywności

Justyna Dąbrowska
opublikowano: 03-06-2018, 22:00

CZTERY PYTANIA DO MARKA BERRISFORDA-SMITHA, GŁÓWNEGO EKONOMISTY W PIONIE BANKOWOŚCI KORPORACYJNEJ LONDYŃSKIEGO BANKU HSBC

1. W jaki sposób brexit przekłada się na wyniki brytyjskiej gospodarki?

Chodzi o to, co ekonomiści nazywają klasycznym szokiem walutowym. Informacje o opuszczaniu struktur unijnych przez Wielką Brytanię, w szczególności wyniki przeprowadzonego w tej sprawie referendum [23 czerwca 2016 r. — red.], bardzo mocno osłabiły brytyjskiego funta. Deprecjacja krajowej waluty oznacza, że wszystko, co importujemy, staje się droższe, a to przekłada się na wzrost cen produktów, czyli napędza inflację. Ubiegłoroczne problemy Wielkiej Brytanii wynikają przede wszystkim z tego, że inflacja rosła szybciej niż płace [w ujęciu nominalnym — red.], na co niemały wpływ ma osłabienie presji płacowej. Realnie mieliśmy więc do czynienia ze spadającymi wynagrodzeniami, co osłabiło popyt konsumpcyjny. W 2016 r. sprzedaż detaliczna rosła w tempie ok. 6 proc. r/r, a obecnie jej dynamika nieznacznie przekracza 1 proc.

2. Z czego wynika osłabienie siły przetargowej pracowników?

To w pewnym sensie zagadka. Stopa bezrobocia jest obecnie na poziomie najniższym od lat 70., wynosi nieco ponad 4 proc. Mimo to nie widać dużej presji na wzrost płac. To zapewne efekt zmian, jakie zaszły na rynku pracy. Chodzi w szczególności o to, że mamy więcej samozatrudnionych i więcej osób pracuje w branżach związanych z tzw. gospodarką cyfrową.

3. Jak długo brytyjska gospodarka będzie jeszcze borykać się z efektami brexitu?

To zależy, kiedy ustąpi szok walutowy, a tu kluczowe znaczenie ma forma brexitu. Jeżeli nie będzie to tzw. no deal brexit, a więc — w uproszczeniu — Wielka Brytania i UE dojdą do porozumienia, brytyjska gospodarka powinna zacząć przyspieszać już w przyszłym roku. Rozumiem przez to powrót w okolice wzrostu potencjalnego, a więc ok. 1,7 proc. r/r, po prognozowanym przez nas 1,5-procentowym wzroście w tym roku [w 2016 r. PKB Wielkiej Brytanii wzrósł o 1,8 proc. r/r — red.]. Natomiast jeżeli mówimy o tzw. twardym brexicie, trudno przewidzieć efekty, bo nikt wcześniej tego nie doświadczył. Wydaje mi się jednak, że mogłoby to doprowadzić do krótkiej recesji, po pierwsze — w wyniku zakłóceń, głównie w przepływie towarów, po drugie — dalszej deprecjacji funta, która wywołałaby podobne efekty jak w 2016 r.

4. Jak skomentowałby pan zeszłoroczne dane dotyczące wymiany handlowej między Polską a Wielką Brytanią i jakie są perspektywy?

W 2017 r. brytyjska gospodarka rozwijała się wolniej niż w poprzednich latach, ale z eksportem radziliśmy sobie całkiem dobrze. Nie przeceniałbym też roli stosunkowo mało dynamicznego wzrostu wymiany handlowej między naszymi krajami w ubiegłym roku. Dane o handlu charakteryzuje duża zmienność. Wolę patrzeć nie na ostatni rok, ale na ostatnich dziesięć lat, a te były bardzo dobre — zwłaszcza dla Polski. Potencjał wzrostu wymiany handlowej w kolejnych latach wiąże się z brexitem, a precyzyjnie — z ustaleniami w sprawie taryf celnych, których jeszcze nie ma. W przypadku Polski najwięcej obaw mogą mieć eksporterzy żywności, a konkretnie — nieprzetworzonych produktów rolno-spożywczych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Justyna Dąbrowska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Najwięcej obaw mogą mieć producenci żywności