Największy na świecie wirtualny garaż

POMYSŁ NA BIZNES: Twórcy iMoto zbudowali parking z pełną ofertą dla aut. Zgoda, widać go tylko w sieci. Ale pomaga prawdziwym samochodom

Dziś otwierają się bramy iMoto. Żeby zaparkować w nim swoje auto, wystarczy zalogować się na stronie: www.imoto. zone. Nietrudno się domyślić, że iMoto nie oferuje klasycznych miejsc parkingowych. To zupełnie nowy portal społecznościowy, ale też sklep, centrum usługowe, portal informacyjny i forum dyskusyjne. Do tego narzędzie ułatwiające zarządzanie własnymi pojazdami.

PARKING W SIECI:
Zobacz więcej

PARKING W SIECI:

Dariusz Nabywaniec i Olaf Dąbrowski zbudowali największy na świecie garaż wirtualny. Liczą, że zaparkuje w nim kilka milionów samochodów — na początek. W budowę zainwestowali własne oszczędności. Ile? Odpowiadają z przekorą: wystarczyłoby na Porsche 911. Po jednym dla każdego z nas. Grzegorz Kawecki

System przypilnuje także dat: ubezpieczenia, przeglądów technicznych i rejestracyjnych. Założyło go dwóch wychowanych na korporacjach menedżerów. Dariusz Nabywaniec i Olaf Dąbrowski po latach spędzonych za biurkami Orange, Hilti, Netii, UPS, Lyreco i Philipa Morrisa postanowili zainwestować w swój biznes.

— iMoto to nasz pomysł na zrewolucjonizowanie podejścia do dbania o auto. Ten serwis to platforma, która precyzyjnie dobierze potrzebne i najtańsze części do pojazdu, poleci rzetelnych fachowców w okolicy i zminimalizuje możliwość ubicia interesu ze złodziejami i giełdowymi bajkopisarzami — opowiada Dariusz Nabywaniec.

Pionierzy

iMoto jest pierwszym tego typu rozwiązaniem na świecie. — Skupia w jednym miejscu wszystko, co wiąże się z obsługą pojazdów. Od informacji przez kreowanie społeczności po zakupy towarów i usług. Żaden z dostępnych portali motoryzacyjnych nie oferuje takich funkcjonalności — mówi Olaf Dąbrowski. Jego zdaniem, iMoto ma połączyć użytkowników aut z producentami, dostawcami i wielkimi firmami na rynku.

— W tym połączeniu upatrujemy swoich szans — zaznacza Olaf Dąbrowski. Założyciele obiecują budować i aktywizować społeczność, więc każdy użytkownik będzie tu mógł nawiązywać kontakty, wymienić uwagi na temat samochodów czy załatwić mycie i tankowanie bez wychodzenia z domu. — iMoto polega na odrzuceniu koncepcji „poleconego mechanika”, gdyż portal zna ich wszystkich i głosami użytkowników sprawiedliwie ocenia. Każda zakupiona część będzie pasowała, każdy zgubiony kurek od baku znajdzie swoje zastępstwo, a historia kupionego auta będzie dostępna dla każdego — i to z pełnym przekonaniem o jej prawdziwości. Nigdy nie zapomnisz o zbliżającej się dacie przeglądu czy wygasającym ubezpieczeniu. Nigdy więcej nie spędzisz godzin na szukaniu odpowiednich felg czy wycieraczek — portal wie, czego ci potrzeba. A dzięki specjalnie przygotowanej aplikacji dostarczy niezbędne informacje prosto na smartfon. Zarówno zbliżającego się terminu przeglądu, konieczności wymiany oleju czy odnowienia ubezpieczenia — opowiada Olaf Dąbrowski.

Zabawa i rozwój

Obaj panowie obiecują, że dołączenie do społeczności iMoto jest i będzie bezpłatne. Na czym zamierzają zarabiać? — Projekt został sfinansowany w pełni samodzielnie, czyli z naszych pieniędzy. Podstawowym założeniem było niewspomaganie się żadnym zewnętrznym fundatorem. Jest to klasyczny start-up, gdzie pomysłodawcy w pełni biorą na siebie odpowiedzialność finansową. W tym przypadku nie jesteśmy inwestorami w klasycznym tego słowa znaczeniu. Do tematu podchodzimy bardzo emocjonalnie. Chcemy się nim nacieszyć i pobawić oraz przede wszystkim go rozwijać, wspólnie z użytkownikami w duchu crowdsourcingu — opowiada Dariusz Nabywaniec. Pieniądze mają pojawić się m.in. ze sprzedaży własnych produktów (gadżetów motoryzacyjnych), jak i z pośrednictwa w sprzedaży części i akcesoriów.

— Dzięki umowom podpisanym z czołowymi dostawcami części i akcesoriów wynegocjowaliśmy lepsze ceny. Uzyskanymi rabatami dzielimy się z użytkownikami. Szacujemy, że części u nas będą minimum 3 proc. tańsze — dodaje Olaf Dąbrowski. W grę wchodzi również pośrednictwo w sprzedaży usług czy celowane akcje marketingowe, na wzór realizowanych przez portale społecznościowe. W najbliższym czasie iMoto ma zostać rozbudowane także o porównywarkę cenową — i wersję dla biznesu.

— Starujemy z minimum funkcjonalności. Sukcesywnie będziemy dodawać kolejne — dodaje Dariusz Nabywaniec. W Polsce, według danych ACEA, na 1 tys. mieszkańców przypada aż 599 samochodów. To więcej niż średnia dla całej UE i państw EFTA (Norwegia, Szwajcaria i Islandia), tam liczba ta to 564. Nasz kraj pod tym względem przegonił już takie gospodarki, jak Wielka Brytania, Niemcy, Hiszpania czy Francja. Oznacza to, że po polskich drogach jeździ ponad 20 mln aut. Zgoda — w większości to stare auta (średnio 16-letnie).

— Nie jesteśmy w stanie wpłynąć na unowocześnienie polskiego parku samochodowego, zresztą to nie nasze zadanie. Liczymy jednak, że dzięki zapewnieniu dostępu do tańszych części i usług wpłyniemy na poprawę stanu jeżdżących po Polsce samochodów — mówi Dariusz Nabywaniec.

Polak: wymagający odbiorca

Do sukcesu iMoto wystarczy, że 8-10 proc. właścicieli samochodów zdecyduje się na „zaparkowanie” swoich pojazdów w iMoto. To całkiem prawdopodobne, bowiem, jak wynika z badania „AUTOwybory Polaków”, zrealizowanego na zlecenie Exact Systems przez instytut Millward Brown, to źródła internetowe są kluczowe dla polskich kierowców.

To właśnie na forach internetowych, portalach motoryzacyjnych i stronach firmowych producentów aż 63 proc. Polaków szuka informacji o samochodach, zarówno w tematach związanych z ich kupnem, eksploatacją, jak i naprawą. W szczególności popularnością cieszą się fora tematyczne (z których korzysta aż 44 proc. kierowców) oraz portale motoryzacyjne (28 proc.). — iMoto to zebrane w jednym miejscu funkcjonalności wszystkich wymienionych źródeł — zaznacza Olaf Dąbrowski.

Założyciele platformy są świadomi wyzwania, jakie przed sobą stawiają. — Wiemy, jak bardzo wymagający jest polski odbiorca, i zdajemy sobie sprawę, że będziemy zawsze musieli wymagać dużo od siebie, żeby spełnić jego oczekiwania, szczególnie że dajemy obietnicę crowdsourcingu. Będziemy słuchać naszych użytkowników i odpowiednio modyfikować serwis, dodając potrzebne funkcjonalności, ale także odejmując te, które nie będą cieszyły się popularnością — mówi Olaf Dąbrowski.

Jego zdaniem, najważniejsze będzie przyjęcie tej nowości przez polski rynek. — Na razie myślimy kategoriami mikro i robimy wszystko, by odbiór wśród kierowców był dobry. Chcemy, aby iMoto stało się powszechnym narzędziem na polskim rynku. Jeśli chodzi o długofalowe plany, to z dużą pokorą myślimy o zagranicy. Ale do tego potrzebny jest sukces w naszym rodzimym ogródku — dodaje Olaf Dąbrowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Największy na świecie wirtualny garaż