Wall Street rozpoczęła listopadowy handel niewielkimi wzrostami. W pierwszej połowie sesji nastroje inwestorów na chwilę jedynie zepsuła informacja o październikowej produkcji przemysłowej — najsłabszej od września 1982 r. Wkrótce po publikacji indeksy w USA powróciły do poprzednich poziomów. Amerykanie, z których ponad połowa zauważyła już w swoich firmach oznaki kryzysu, powoli stają się nieczuli na złe dane.
W trakcie sesji zyskiwały ATT oraz Verizon Communications. "Usługi radiowe i telekomunikacyjne będą cieszyły się powodzeniem, nawet jeśli gospodarka bardzo spowolni. Ponadto, spółki te mają sporo wolnej gotówki, a to daje przestrzeń do wypłaty dywidendy" — twierdzi Jennifer Fritzsche z Wachovii. Rósł Hartford Financial Services. Okazało się, że ubezpieczyciel ma ponad 2 mld USD wolnych aktywów.
Cena ropy spadła w czasie poniedziałkowego handlu na NYMEX o 5,8 proc. Traciły Boeing oraz Halliburton. Na nastrojach inwestorów zaważyły fatalne wyniki spółek motoryzacyjnych za październik. General Motors sprzedał o 45 proc., a Ford o 30 proc. mniej pojazdów niż przed rokiem. Sprzedaż Chryslera zmalała o 35 proc., a koncernu Kia o 38 proc. Jedynie Audi pochwaliło się wzrostem o 0,3 proc. licząc rok do roku. Na godzinę przed zakończeniem handlu na Wall Street rząd USA zapowiedział, że w bieżącym kwartale wyda na łagodzenie skutków kryzysu finansowego rekordową kwotę 550 mld USD.