Nic za darmo

Jerzy Kwieciński
opublikowano: 2005-04-25 00:00

Po 1 maja 2004 r. zmieniły się zasady prowadzenia polityki handlowej — teraz jest ona w gestii Komisji Europejskiej. Możemy oczywiście wpływać na tę politykę, ale tylko jako jeden z krajów członkowskich. Straciliśmy kawałek naszej suwerenności na rzecz skorzystania z dobrodziejstw zarówno handlu wewnątrzunijnego, jak i wobec krajów trzecich. Jednak dzięki członkostwu w UE rośnie zaufanie do Polski jako partnera handlowego. Unia ma także bardziej skuteczne instrumenty do ochrony swoich przedsiębiorców przed nieuczciwą konkurencją z zewnątrz.

Nasi przedsiębiorcy skorzystali z ujednolicenia przepisów i norm w całej UE, a także z uproszczenia procedur wywozowych, zmniejszenia biurokracji i usprawnienia trybu przekraczania granic. Trzeba jednak zaznaczyć, że wzrost wymiany międzynarodowej w największym stopniu dotyczy firm dużych i średnich, które w znacznej mierze były już obecne na rynkach zagranicznych, a często są również spółkami z udziałem kapitału zagranicznego. Branżą, która dopiero po wejściu do Unii zaistniała na wspólnym rynku, jest sektor rolno-spożywczy. Unia wykazuje rosnący popyt na atrakcyjne cenowo, zdrowe i wysokiej jakości produkty z Polski.

Korzystnym zjawiskiem jest szybsze tempo wzrostu eksportu w stosunku do importu. Polscy eksporterzy poradzili sobie nawet ze znaczącym wzmocnieniem polskiego złotego. Na szczęście nie sprawdziły się obawy, że po 1 maja 2004 r. polski rynek zostanie zalany zachodnimi produktami. Nie obyło się jednak bez trudności. Nasi eksporterzy napotkali na zwiększone bariery w dostępie do rynków nienależących do UE, szczególnie dotyczyło to krajów byłego ZSRR.

Wyraźną luką jest brak instytucji centralnej — np. agencji rządowej — która mogłaby wspierać i reprezentować interesy naszych eksporterów w kraju, a szczególnie za granicą.

Jerzy Kwieciński wiceprezes Europejskiego Centrum Przedsiębiorczości, były dyrektor ds. przedsiębiorstw w polskim przedstawicielstwie Komisji Europejskiej