Nie jesteśmy potęgą

Tomasz Gawron
21-06-2006, 00:00

Produkcja oprogramowania jest jednym z najbardziej skomplikowanych procesów. O wartości standardowego oprogramowania klasy ERP nie decyduje technologia — jest bardzo istotna, lecz nie kluczowa — ale „zaszyte” w logice oprogramowania tzw. najlepsze praktyki. Dotyczy to wszystkich produktów. Począwszy od pakietów z najwyższej półki, takich producentów, jak SAP, Oracle i SSA, przez rozwiązania Microsoftu, Exacta, Epicoru, które przeznaczone są dla firm średniej wielkości, kończąc na małych pakietach.

Najważniejszą częścią zespołu produkującego oprogramowanie są analitycy biznesowi, którzy ciągle dokładają najnowsze, najlepsze rozwiązania biznesowe do logiki systemu. Polska jest częścią tzw. rynków wschodzących — doganiamy świat po wielu latach opóźnień, ale nie wyznaczamy nowych trendów w zarządzaniu i technologii, w związku z tym jeszcze przez długie lata nie będzie można w Polsce z powodzeniem projektować i produkować oprogramowania uniwersalnego, czyli sprzedającego się w skali większej niż nasz rynek wewnętrzny. Jakość takiego oprogramowania jest pochodną dojrzałości rynku, dorosłości i uzbrojenia technicznego firm.

Nasz rynek wewnętrzny jest pełen prężnych firm o kilkunastoletniej historii, w przypadku których źródłem sukcesu były bardziej charyzma założyciela i właściwy czas niż przemyślana strategia inwestowania i wiedza o rynku. Podobnie ma się rzecz z aplikacjami dla biznesu spoza ERP. Możemy i powinniśmy stwarzać warunki dla powstawania centrów produkcyjnych światowych gigantów, takich jak Microsoft czy Motorola. Ale nie ma dużej nadziei, aby lokalna firma mogła się wybić ponad polski rynek.

Rozpatrując rynek usług, z podobnych powodów, możemy oczekiwać eksportu zdolnych specjalistów do pracy w dużych korporacjach lub też wykonywania projektów zagranicznych przez drużyny z polskich oddziałów firm zagranicznych i udziału w korporacyjnych roll-outach. To są bardzo cenne i krzepiące sygnały świadczące o postępie w rozwoju technologicznym Polski.

Niestety, czas, kiedy wywodząca się z Polski firma IT założy sieć oddziałów w starej Europie i z powodzeniem będzie zarabiać pieniądze pod własnym logo, jest jeszcze odległy.

Polskie firmy na światowym rynku oprogramowania nie są chyba jeszcze w ogóle rozpoznawalne — jak gospodarka stanie się „technicznie konkurencyjna”, w miejsce taniego kraju, w którym warto lokować w większości proste inwestycje — przyjdzie czas na postrzeganie Polski jako znaczącego eksportera oprogramowania i usług IT. Wówczas realnie będzie można oczekiwać w naszym kraju podobnej ilości firm silnie osadzonych na globalnym rynku jak teraz w Holandii, Szwecji, czy Danii.

Tomasz Gawron, wiceprezes Creative Innovation Group

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Tomasz Gawron

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Innowacji / Technologie / Nie jesteśmy potęgą