Nie każda pierwsza kontrola kończy się pouczeniem

opublikowano: 09-08-2018, 22:00

Małe firmy częściej naruszają przepisy niż duże — mówią inspektorzy. Pracodawcy tłumaczą, że nie stać ich na profesjonalną obsługę prawną i kadrową

Średnio 12 różnego rodzaju nieprawidłowości w prawie każdym zakładzie — to statystyczny obraz wyników ubiegłorocznych kontroli inspekcji pracy, którym po raz pierwszy zostało poddanych ponad 15 tys. pracodawców. Przeciętne zatrudnienie w przedsiębiorstwach, które odwiedzili inspektorzy, to 14 osób. Zgodnie z założeniem przyjętym w 2016 r., takie wizyty, objęte specjalnym programem Państwowej Inspekcji Pracy (PIP), są konieczne przede wszystkim u najmniejszych firm — tam najczęściej znajomość wymagań prawa pracy jest niedostateczna. Dlatego też te pierwsze kontrole mają charakter audytorsko-doradczy i tylko w przypadkach rażących naruszeń kończą się sankcjami. W 2017 r. ukarany został co ósmy skontrolowany podmiot.

Podsumowując sprawozdanie z działalności inspekcji pracy w ubiegłym roku, Wiesław Łyszczek, Główny Inspektor Pracy, zwraca uwagę, że ważnym elementem jej funkcjonowania jest działalność prewencyjna. Istotną w niej rolę odgrywają także pierwsze kontrole w mikro, małych i średnich firmach, prowadzone w formie kompleksowego audytu i instruktażu — co do zasady bez sankcji.
Zobacz więcej

PREWENCJA PIP:

Podsumowując sprawozdanie z działalności inspekcji pracy w ubiegłym roku, Wiesław Łyszczek, Główny Inspektor Pracy, zwraca uwagę, że ważnym elementem jej funkcjonowania jest działalność prewencyjna. Istotną w niej rolę odgrywają także pierwsze kontrole w mikro, małych i średnich firmach, prowadzone w formie kompleksowego audytu i instruktażu — co do zasady bez sankcji. Fot. GK

Niezbadane zagrożenia

72,5 proc. ubiegłorocznych pierwszych kontroli przeprowadzono u mikroprzedsiębiorców. W dużej mierze objęto nimi takie działalności, jak handel i naprawy (29 proc.), budownictwo (16 proc.) oraz przetwórstwo przemysłowe (14 proc.). W skontrolowanych podmiotach pracę świadczyło łącznie ponad 215 tys. osób, w tym ponad 139 tys. (65 proc.) na podstawie stosunku pracy.

Podczas pierwszej kontroli prowadzonej w ubiegłym roku udzielono średnio sześciu porad prawnych lub technicznych. Wobec 14 proc. przedsiębiorców inspektorzy uznali, że wystarczy zastosowanie działania wychowawczego, czyli pouczenia, ostrzeżenia, zwrócenie uwagi. Wiele ustnych poleceń pracodawcy wykonali w czasie wizyty kontrolerów. Ponadto poinformowali inspekcję o realizacji 80 proc. decyzji i 70 proc. wniosków sformułowanych w wystąpieniach pokontrolnych. Podmioty, które nie przekazały tego rodzaju informacji, znalazły się w planie kontroli sprawdzających.

Ze sprawozdania z działalności PIP za 2017 r. wynika, że poważnym problemem okazało się nieprzestrzeganie przez co drugiego przedsiębiorcę przepisów dotyczących oceny ryzyka zawodowego. W 37 proc. przypadków stwierdzono brak jej udokumentowania, a u innych pracodawców liczne błędy merytoryczne — nie uwzględniali oni np. chemicznych, niebezpiecznych i uciążliwych czynników bądź zrobili to nierzetelnie, np. bez ujęcia wszystkich stanowisk. To oznacza, że nie zidentyfikowano w pełni zagrożeń, pozbawiając pracowników wiedzy o nich — i nie podejmowano w zakładach odpowiednich działań ograniczających ryzyko.

Ponadto 10 proc. kontrolowanych przedsiębiorców nie skierowało pracowników na szkolenia wstępne w dziedzinie BHP, a 32 proc. nie zapewniło szkoleń okresowych. Zastrzeżenia budziła też terminowość takich kursów i ich jakość — niektóre programy nie były dostosowane do realiów pracy w zakładzie pracy. To skutek m.in. zlecania ich przeprowadzania zewnętrznym firmom, które przekazują wiedzę tzw. ogólną.

Według badania Koalicji Bezpieczni w Pracy, przeprowadzonego wśród firm z sektora MŚP, 97 proc. pracodawców twierdziło, że w ich zakładach są przeprowadzane szkolenia z bezpieczeństwa i higieny pracy, a 64 proc. organizuje je regularnie, minimum raz na rok. Co piąty respondent przyznaje, że odbywają się one nieregularnie, a co dziesiąty, że szkolenie BHP przechodzą tylko nowo zatrudnieni pracownicy. Mimo to co piąty podkreśla, że nie ma bezpośredniego wpływu na bezpieczeństwo w swojej firmie.

W konsekwencji niewłaściwego przygotowania pracowników do pracy, niezbadania czynników środowiska pracy czy niepełnej o nich wiedzy w zakładach skontrolowanych przez PIP szwankowała ochrona pracowników przed zagrożeniami. W 26 proc. zakładów nie ustalono rodzajów koniecznych metod zabezpieczających indywidualnie, a także nie zapewniono odzieży i obuwia roboczego. Mało tego, 36 proc. przedsiębiorców dopuściło do pracy ludzi bez zaświadczeń lekarskich o braku przeciwwskazań do jej wykonywania na zajmowanym stanowisku albo w ogóle nie kierowało ich na odpowiednie badania.

Inspektorzy stwierdzali też niewłaściwe procedury i instrukcje bezpieczeństwa i higieny pracy, lekceważenie jego norm oraz niewłaściwą organizację służby BHP. Przedstawiciele PIP mieli też zastrzeżenia do ogólnego stanu budynków, w tym do systemów oświetlenia i wentylacji, przejść i ciągów komunikacyjnych, a także do nieładu i nieporządku w pomieszczeniach pracy lub braku albo niewłaściwego oznakowania miejsc niebezpiecznych.Niejednokrotnie okazywało się, że w firmach nie ma balustrad ochronnych w miejscach, w których istniało zagrożenie upadkiem z wysokości.

Nie wszędzie legalnie

Jest też wiele nieprawidłowości, jeśli chodzi o przestrzeganie prawnej ochrony pracy. Najczęściej (w 37 proc. przypadków) pracodawcy nie wywiązywali się z obowiązku ustalenia systemów i rozkładów czasu pracy. Podobny odsetek przedsiębiorców nie informował pracowników na piśmie, w ciągu siedmiu dni od zawarcia umowy o pracę, o warunkach ich zatrudnienia. Wielu nie prowadziło dokumentacji związanej ze stosunkiem pracy, akt osobowych oraz ewidencji czasu pracy.

Inspektorów pracy interesowały nie tylko warunki pracy, ale też jej legalność. W 25,5 proc. przypadków wykryto naruszenia — powierzenie pracy bez potwierdzenia na piśmie, niezgłoszenie do ubezpieczenia społecznego (także osób pracujących na podstawie umowy cywilnoprawnej) czy niezawiadomienie urzędu pracy przez bezrobotnego o podjęciu zatrudnienia.

Jak podkreślono w sprawozdaniu, powody tego są niezmienne od lat. Przede wszystkim to dążenie do obniżenia kosztów pracy poprzez tzw. oszczędności, czyli nieopłacanie składek ubezpieczeniowych, zaliczek na podatek dochodowy oraz nieponoszenie różnego rodzaju opłat związanych z zatrudnieniem pracowników, np. na ich szkolenia, badania lekarskie czy służbę BHP.

— Wyniki kontroli pokazują, że mali pracodawcy i przedsiębiorcy częściej naruszają prawo pracy niż duzi. Przyczyny są różne. Mali, rozpoczynający działalność, tłumaczą się, że nie stać ich na korzystanie z wyspecjalizowanych firm, które zapewniłyby profesjonalną obsługę prawną i kadrową. Natomiast wymagania dotyczące zapewnienia bezpieczeństwa pracy i realizacji uprawnień pracowniczych są praktycznie jednakowe dla najmniejszych, jak i dla wielkich pracodawców — komentuje Danuta Rutkowska, inspektor pracy i rzecznik Głównego Inspektora Pracy (GIP).

Jak mówi, problemem dla wielu pracodawców są same przepisy, które często stwarzają możliwości różnej ich interpretacji, są mało zrozumiałe, zbyt skomplikowane i obszerne.

— Kontrolowani zwracają też uwagę na wysokie koszty pracy, co według nich jest wytłumaczeniem dla stwierdzanych przez inspektorów naruszeń prawa, szczególnie w sposobie zatrudnienia, przestrzeganiu czasu pracy czy wynagradzaniu za pracę. Ale też zdarzają się przypadki, i to nierzadko, że nieuczciwi pracodawcy, być może z chęci uzyskania szybkiego zysku, ignorują zagrożenia dla zdrowia i życia zatrudnionych, a także przepisy prawa pracy i wykorzystująpracowników, licząc, że unikną kontroli — dodaje Danuta Rutkowska.

Drugi raz pod lupę

W ocenie PIP, pierwsze kontrole spełniają swoją rolę, ale nie ma pobłażania ani dla tych, którzy dopuścili się rażących naruszeń, zagrażających np. życiu, ani dla tych, którzy mimo zaleceń wydanych podczas tych wizyt audytorsko-doradczych nie dostosowali się do decyzji inspekcji. Tacy przedsiębiorcy muszą liczyć się z ponownym skontrolowaniem i tak też było w ubiegłym roku.

Przeprowadzono ponad 1,9 tys. kontroli sprawdzających, a stan przestrzegania przepisów był bardzo zróżnicowany. Wobec dwóch zakładów skierowano do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Jednak w 39 proc. przypadków poprawa była na tyle trwała i zadowalająca, że nie wymagała dodatkowych działań inspektorów pracy. W pozostałych 61 proc. stwierdzili nieprawidłowości i wydali stosowne decyzje. Zwykle uchybienia te miały i inny charakter niż ujawnianie podczas pierwszych kontroli.

Jedynie podczas 302 kontroli sprawdzających (czyli 15 proc.) stwierdzono wykroczenia przeciwko prawom pracownika, w tym m.in. niewypłacenie wynagrodzenia oraz bezpośrednie zagrożenia dla życia i zdrowia pracowników, spowodowane eksploatacją maszyn nieposiadających stosownych osłon czy urządzeń sterujących.

— Wobec popełniających rażące wykroczenia przeciw prawom pracownika inspektorzy pracy stosują sankcje karne w postaci grzywny nakładanej mandatem, kierują wnioski o ukaranie do sądu, jak również zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa do prokuratury. Należy pamiętać — o czym niektórzy woleliby zapomnieć — że pracownik nie może ponosić ryzyka związanego z prowadzona działalnością. To ryzyko pracodawcy, przedsiębiorcy i tak naprawdę nic nie usprawiedliwia łamania prawa — mówi Danuta Rutkowska.

PIP nie rezygnuje z pierwszych kontroli, chce nadal je przeprowadzać. Podczas tegorocznych, a do pierwszych dni sierpnia było ich 4,5 tys., inspektorzy ukarali ponad 550 pracodawców mandatami, a wobec 117 skierowali sprawy do sądu. W 10 przypadkach wizyty te zakończyły się zawiadomieniem prokuratury — ze wskazaniem na poświadczanie nieprawdy, fałszowanie dokumentów, utrudnianie wykonywania czynności kontrolnych i naruszanie przepisów o ubezpieczeniu społecznym.

Podczas co piątej kontroli skończyło się na wychowawczych pouczeniach czy ostrzeżeniach — czyli w 942 firmach nie było podstaw do ukarania.

Badanie Koalicji Bezpieczni w Pracy pokazało, że wywiązywanie się z wymagań bezpieczeństwa i higieny pracy nie jest tak oczywistą kwestią dla małych i średnich przedsiębiorców. 45 proc. z nich miało problem z określeniem, czy łatwo im spełnić wymogi prawne w ich firmach. 7 proc. badanych określiło to zadanie jako trudne. Niemniej 87 proc. wyraziło gotowość do inwestycji w BHP.

— To bardzo dobry sygnał. Obecnie niskie bezrobocie oraz wyższe oczekiwania Polaków co do ich zatrudnienia tworzą dobrą koniunkturę na rynku pracy i sprawiają, że pracodawcy muszą walczyć o swoich pracowników nie tylko wielkością wynagrodzenia, ale także warunkami pracy — komentuje Elżbieta Rogowska, dyrektor handlowy PW Krystian, firmy należącej do Koalicji.

— Dla pracodawców, którzy tłumaczą się nieznajomością przepisów, oferujemy pakiet wydawnictw, szkoleń itp. Inspektorzy pracy udzielają instruktaży, doradzają podczas kontroli. Kwintesencją takiego podejścia PIP do nieświadomych swoich obowiązków najmniejszych pracodawców jest właśnie program Pierwsza kontrola. Dobrze się sprawdza i zbiera pozytywne recenzje od firm, które zostały nim objęte — podkreśla rzecznik GIP.

1,4 tys. Tyle mandatów nałożono w 2017 r. na pracodawców objętych programem Pierwsza kontrola...

450 …a tyle wniosków o ukaranie skierowali inspektorzy pracy do sądu.

Weź udział w V edycji kongresu "HR Summit", 12-13 września 2018 r., Warszawa>>

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Iwona Jackowska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Podatki / Nie każda pierwsza kontrola kończy się pouczeniem