Nie wierzę w złote zwroty

opublikowano: 23-12-2021, 15:00
aktualizacja: 24-12-2021, 15:22

Co może pan dla nas zrobić? – usłyszał czterokrotny mistrz olimpijski, trzykrotny mistrz świata i dwukrotny mistrz Europy w chodzie sportowym na początku kariery biznesowej. Dziś Robert Korzeniowski przyznaje, że to jedno zdanie sprzed ćwierć wieku ukształtowało go jako biznesmena. Wiosną wystartuje z nowym przedsięwzięciem w branży e-commerce.

Ze sportu do biznesu:
Ze sportu do biznesu:
Robert Korzeniowski – mówca motywacyjny i coach biznesowy prowadzi też klub sportowy RK Athletics dla zawodowców i amatorów lekkiej atletyki, a jego fundacja Walking Lovers Korzeniowscy popularyzuje chód sportowy.
Tomasz Pikula

O biznesach byłych i czynnych sportowców zawsze jest głośno. Robert Lewandowski inwestuje od gier komputerowych po przemysł spożywczy. Jego kolega z reprezentacji Sławomir Peszko przyznał w jednym z wywiadów, że źle ulokował pół miliona złotych – w sprowadzenie niesprzedawalnego w Polsce piwa. Teraz kupuje mieszkania na wynajem i na tym zarabia.

Gdy Marcin Gortat trafił do Los Angeles Clippers, został zaproszony przez właściciela drużyny Steve’a Ballmera na zapoznawczą kolację. Były dyrektor generalny Microsoftu, który zajmował się finansami komputerowego giganta, znany jest też jako filantrop. Koszykarz zaproszenie przyjął, lecz poprosił, by rozmowa podczas kolacji toczyła się wokół biznesu, inwestowania i działalności charytatywnej. Właściciel drużyny zdziwił się tą prośbą, bo dotąd rozmawiał z zawodnikami wyłącznie o sporcie. Tymczasem Polak chciał się jak najwięcej dowiedzieć o biznesie od jednego z najważniejszych ludzi w Ameryce. Steve Ballmer zgodził się i przegadali o interesach całe spotkanie. Teraz Marcin Gortat inwestuje w fabrykę kosmetyków w rodzinnej Łodzi.

Biznesmenem jest również Robert Korzeniowski – mówca motywacyjny i coach biznesowy prowadzi też klub sportowy RK Athletics dla zawodowców i amatorów lekkiej atletyki, a jego fundacja Walking Lovers Korzeniowscy popularyzuje chód sportowy.

Biznesowe abecadło

Początek drogi:
Początek drogi:
Robert Korzeniowski uważa, że profesjonalizacja w sporcie jest pierwszą lekcją biznesu. Zawodnik otrzymuje stypendium, które jest rodzajem kontraktu. Ktoś w niego inwestuje, otwiera kolejne możliwości – jak w każdym przedsięwzięciu biznesowym.
Tomasz Pikula

Podczas wystąpień motywacyjnych dla firm wielokrotny mistrz olimpijski często słyszy pytanie, jak sportowcy wdrażają się do biznesu. Skoro trenują, startują, wypełniają kontrakty reklamowe, to kiedy mają czas, by się go nauczyć – studiują w trakcie sportowej kariery, zatrudniają doradców, a może dostają propozycje prowadzenia firm i inwestowania kapitału?

Robert Korzeniowski odpowiada, że profesjonalizacja w sporcie jest pierwszą lekcją biznesu. Zawodnik otrzymuje stypendium, które jest rodzajem kontraktu. Gdy go zawiera, druga strona oczekuje od niego wyniku i określonego sposobu, w jaki zostanie dostarczony. Ktoś w niego inwestuje, udziela premii, otwiera kolejne możliwości – jak w każdym kontraktowanym przedsięwzięciu biznesowym. Ważnym elementem nauki biznesu przez sport jest też brak półśrodków: albo jest wynik i – co za tym idzie – nagroda i możliwość dalszego rozwoju, albo tego wyniku nie ma i trzeba się dostosować do innych warunków.

– Wyższa faza wtajemniczenia to współpraca z partnerami biznesowymi. Tu już nie chodzi o proste stypendia szkolne czy państwowe. To umowy dotyczące świadczeń na rzecz konkretnej firmy czy marki – podkreśla Robert Korzeniowski.

Wspomina zdarzenie, które ukształtowało go jako biznesmena. W 1997 r. dyrektor generalny marki Citroën zaprosił go do siebie po spotkaniu podczas jednej z imprez sportowych. Zadał mu wtedy proste na pozór pytanie: Co może pan dla nas zrobić?

– Pytanie wydaje się oczywiste, ale zawodnik żyje swoją chwałą i chce, by podziwiano go za wyniki sportowe, więc świadomość, że można to przełożyć na biznes, była zaskakująca. W dodatku okazało się, że dla biznesowego partnera trzeba zrobić coś więcej niż jedynie istnieć. W konsekwencji przyszła nauka biznesowego abecadła: dyspozycyjności, dostarczania oczekiwanych świadczeń, zrozumienia, że w biznesie podlegamy pewnym regułom – etyce firmy, jej misji i identyfikacji z nią – mówi mistrz.

Jak weryfikować propozycje

Rekordzista:
Rekordzista:
Robert Korzeniowski trzykrotnie zdobył też mistrzostwo świata w chodzie na 50 km (1997, 2001 i 2003). Jego wynik z Paryża (27 sierpnia 2003 r.) 3:36.03 był do 2 grudnia 2006 r. rekordem świata.
POOL New / Reuters / Forum

Kiedy nadeszły sukcesy międzynarodowe i kariera sportowa polskiego chodziarza nabrała rozmachu, jego doradcą biznesowym stał się trener – ktoś, kto więcej wie o sporcie i zależnościach, jakie w nim zachodzą.

– Dzisiaj mało kto jest w stanie poradzić sobie bez fachowców od marketingu. Kiedy obserwowałem olimpijczyków wracających z Tokio, zauważyłem, że dwóm trzecim z nich przydałby się taki doradca. To kwestia umiejętnego zarządzania kalendarzem w celu pogodzenia innych aktywności ze sportem. Kiedy w 1996 r. wracałem z Atlanty z pierwszym złotym medalem igrzysk olimpijskich, funkcja doradcy marketingowego właściwie nie istniała. Pamiętam dość żenujące formy doradzania i propozycje, jakie do mnie trafiały. Dzisiaj zawodnik może się poświęcić aktywności sportowej, a fachowcom oddać tematy marketingowe – mówi mistrz.

Słynne są historie o utracie fortun przez znanych sportowców, choćby zaprzepaszczenie 300 mln USD i bankructwo Mike’a Tysona. Nie jest też tajemnicą, że zarabiający miliony koszykarze NBA i zawodnicy futbolu amerykańskiego kończą, wyprzedając pamiątki sportowe, bo nie mają z czego żyć. Jak sportowcy mogą się przed tym uchronić? W jaki sposób weryfikować biznesy i ludzi, którzy się zgłaszają z propozycją świetnego interesu?

– Tu jestem konserwatystą. Najczęściej robię biznes z ludźmi, którym ufam, bo towarzyszą mi przez lata i wykazali się w biznesie. To olimpijska liga biznesu. Nie wierzę w złote zwroty, szybkie biznesy, które dają po kilkadziesiąt procent przyrostu w kilka miesięcy. Jestem do tego sceptycznie nastawiony. Wiele lat temu, kiedy byłem sportowcem, za szybko uwierzyłem, że wystarczy własna marka i coś, co wydawało mi się dobrą ofertą. Nie miałem sprawdzonej relacji z drugą stroną, więc ta historia nie miała szczęśliwego zakończenia – wspomina mistrz.

Zgodnie z rytmem dnia

Sydney 2000:
Sydney 2000:
To był niezwykle udany rok dla Roberta Korzeniowskiego. Polski chodziarz wywalczył dwa złote medale na 20 km i 50 km na igrzyskach olimpijskich w Sydney.
Reuters Photographer / Reuters / Forum

Robert Korzeniowski uważa, że życie sportowca jest… lepsze niż życie biznesmena.

– Zawodowy sportowiec ma luksusowe życie, ponieważ jest poukładane według harmonogramu od godz. 7 do 22. Pobudka, rozruch, spacer przed śniadaniem. Wszystko perfekcyjnie uregulowane co do godziny. Powrót z treningu przed południem. Rozciąganie, regeneracja, małyszowa bułka z bananem przed obiadem, żeby zapełnić okno węglowodanowe. Obiad zrównoważony. Koniecznie sjesta, czyli sen. Godzina, półtorej, obowiązkowo musi być. Podwieczorek. Drugi trening, około półtora-, dwugodzinny. Powrót, rozciąganie, fizjoterapia, masaż. Czas dla siebie – oglądanie, czytanie. I do łóżka o 22. Następny dzień wygląda bardzo podobnie. Powiem szczerze: nie cofnę wskazówek zegara, ale są chwile, kiedy tęsknię za tym uregulowanym trybem dnia. Do tego nawiązuję w szkoleniach dla biznesu: im bardziej zrytmizowany dzień, tym większa efektywność i mniej zaskakujących wydarzeń. A kiedy jednak nadejdą, potrafimy działać rutynowo. Jedną z przestróg, jaką daję przedsiębiorcom, jest ta, by nie zapracowywali się na śmierć. Naprawdę. Nie warto chwalebnie polec, zasypiając przed komputerem, albo być 45-letnim chłopcem zawałowcem czy chwalić się za dużym brzuchem i mówić, że to wzrost jest za niski do wagi – wylicza mistrz.

Jako biznesmen żyje dynamiczniej – nie ma już popołudniowej sjesty, lecz stara się wpleść trochę sportu w rytm dnia. Choćby prowadząc zajęcia w swoim klubie.

– Wyczerpujące są dla mnie niekończące się konferencje online’owe i spotkania. Nieraz jestem poirytowany, że w polskim biznesie mało kto przestrzega pór posiłków. Umawianie się z ludźmi na długie konferencje między godziną 12.30 a 14, kiedy poziom glukozy w mózgu spada i słabo się myśli, jest mało efektywne. A przerwa dobrze robi. Staram się tak pracować, by tematami, które wymagają zaangażowania intelektualnego, zająć się jeszcze przed śniadaniem. Wtedy jestem superefektywny. Przed godziną 11 trenuję, a na wszystko, co trzeba zrobić wspólnie z innymi ludźmi, przeznaczam godziny od 11 do 16, 17. To wymaga jednak ogromnej samodyscypliny – przyznaje Robert Korzeniowski.

Potrzebę dyscypliny w codziennym działaniu porusza też w wystąpieniach dla biznesu. Sportowiec jest postrzegany jako ten, który sięga po wielkie sukcesy, jednak mistrz podkreśla, że sukcesy są wykuwane codzienną pracą, a ta momentami staje się nieznośna. Dlatego trzeba szukać równowagi między życiem zawodowym, osobistym, aktywnością sportową.

Kolejny aspekt, który często porusza, to zmiana: czy się jej poddajemy, czy też ją kreujemy. Przez kilkanaście ostatnich miesięcy wielokrotnie dyskutował o tym, że dramatyczna sytuacja zmusza do refleksji i działania. Także w gospodarce. W trakcie pandemii powstało przecież wiele nowych, ciekawych projektów biznesowych, które nie rozwinęłyby się w innych warunkach.

Wiosna za pasem

Nowe zadania:
Nowe zadania:
– Działalność e-commerce będzie związana z aktywnością sportową i edukacją w tym kierunku. Również z usługami, bo to nie muszą być tylko produkty – zapowiada Robert Korzeniowski.
Tomasz Pikula

Robert Korzeniowski planuje nowe przedsięwzięcie z marką WeNet – doradcami internetowymi. Będzie to e-commerce, który ma uzupełnić dotychczasowe działania marki własnej RK.

– Nie mogę mówić o szczegółach, ale to będzie duża akcja marketingowa – od wiosny. Jest sponsor, jest konkretne zadanie marketingowe do wykonania. Działalność e-commerce będzie związana z aktywnością sportową i edukacją w tym kierunku. Również z usługami, bo to nie muszą być tylko produkty – zapowiada mistrz.

Na razie wiadomo tylko tyle, że będą wydawane książki. Planowany jest też moduł e-learningowy, odzież sportowa sygnowana marką RK, a w dalszej kolejności także suplementy i odżywki dla sportowców.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane