Niedługo skończy się łatwa kasa

Polska ma potencjał, aby być coraz większym beneficjentem planu Junckera — uważa EBI i radzi przestawić się na finansowanie zwrotne inwestycji

Ubiegłoroczne tąpnięcie inwestycji w Polsce spowodowało mniejsze zapotrzebowanie na finansowanie z międzynarodowych instytucji finansowych. Europejski Bank Inwestycyjny (EBI) pożyczył nam w sumie 4,5 mld EUR — o prawie jedną piątą mniej niż rok wcześniej. W tym roku i następnych latach bank dostrzega szanse na większe kredytowanie i radzi przyzwyczajać się do tej formy wsparcia projektów rozwojowych.

CZŁOWIEK ORKIESTRA: Zanim trafił na fotel wiceprezesa EBI, Vazil Hudák pracował w największych bankach inwestycyjnych Europy oraz kierował słowackim ministerstwem gospodarki. Inwestycyjną problematykę zna od podszewki i radzi rządom w regionie przestawiać się na nowe instrumenty finansowania, zanim wyschnie unijne źródełko.
Wyświetl galerię [1/2]

CZŁOWIEK ORKIESTRA: Zanim trafił na fotel wiceprezesa EBI, Vazil Hudák pracował w największych bankach inwestycyjnych Europy oraz kierował słowackim ministerstwem gospodarki. Inwestycyjną problematykę zna od podszewki i radzi rządom w regionie przestawiać się na nowe instrumenty finansowania, zanim wyschnie unijne źródełko. ARC

— Jest bardzo prawdopodobne, że kolejna perspektywa finansowa Unii Europejskiej (UE) po 2020 r. nie będzie już tak hojna dla krajów Europy Środkowo-Wschodniej, wzrośnie więc rola finansowania ze strony takich instytucji jak Europejski Bank Inwestycyjny (EBI). Będzie mniej dotacji, a więcej zwrotnych instrumentów inwestycyjnych — mówi „PB” Vazil Hudák, wiceprezes EBI, podkreślając, że bank kładzie obecnie duży nacisk na doradztwo w tym zakresie.

EBI wspiera rozwój w Polsce

W ostatnich 5 latach kredytowanie EBI w Polsce przekroczyło 25 mld EUR. W ubiegłym roku bank inwestycyjny UE najwięcej — 42 proc. finansowania — skierował na infrastrukturę. Jedną trzecią kwoty kredytów przeznaczono na wsparcie dla firm z sektora MŚP i spółek o średniej kapitalizacji, 18 proc. na projekty związane z ochroną środowiska, natomiast 7 proc. — na inwestycje w innowacje. W tym roku bank również chce angażować się w te obszary, ale zamierza skupić się na zwiększaniu tempa modernizacji polskich miast.

We wtorek został największym kredytodawcą w budowie Trasy Łagiewnickiej — projekt dostanie 400 mln zł finansowania. EBI chce też w większym stopniu promować inwestycje w badania i rozwój oraz w energetykę, szczególnie ze źródeł odnawialnych. Na liście priorytetów EBI jest też finansowanie małych i średnich przedsiębiorstw.

Plan Junckera na dłużej

Obok klasycznej oferty bankowej EBI coraz mocniej rozkręca finansowanie w ramach planu Junkcera i jego inwestycyjnego ramienia — Europejskiego Funduszu na rzecz Inwestycji Strategicznych (EFIS). Po roku i dziewięciu miesiącach fundusz może pochwalić się wykonaniem 60 proc. planu, jakim jest pobudzenie w ciągu trzech lat inwestycji wartych 315 mld EUR.

— Jesteśmy zadowoleni z funkcjonowania EFIS, a wartość finansowania w ramach tego instrumentuprzerosła nasze oczekiwania. Dlatego obecnie trwa dyskusja na temat przedłużenia i rozszerzenia EFIS — informuje wiceprezes EBI. Na razie mówi się jedynie o następcy obecnego funduszu, czyli EFIS 2.0, ale podczas słowackiej prezydencji w UE w drugiej połowie 2016 r. pojawiły się głosy, że wehikuł finansowy UE mógłby zostać na stałe wpisany w jej krajobraz.

— Moim zdaniem, wciąż potrzebujemy takich instrumentów, żeby wspierać inwestycje w UE — podkreśla Vazil Hudák. Na razie największym beneficjentem EFIS jest Europa Zachodnia, skąd pochodzi aż 92 proc. zgłoszonych projektów. Jedynie 8 proc. przedsięwzięć jest z nowych krajów członkowskich UE. Dlatego w ramach Europejskiego Centrum Doradztwa Inwestycyjnego EBI stawia na edukację dotyczącą przygotowania biznesplanów i projektów, które będą kwalifikowały się do finansowania z EFIS.

— To, że więcej inwestycji z Hiszpanii czy Włoch dostaje finansowanie, nie znaczy, że tam są wyższe potrzeby inwestycyjne niż na Słowacji czy w Rumunii. Po prostu projekty są lepiej przygotowane — wyjaśnia wiceprezes EBI.

Polska daje radę

Nad Wisłą finansowanie z EFIS rozkręcało się wolno, ale według ostatnich statystyk już 15 projektów wartych ponad 18 mld zł uzyskało decyzję o finansowaniu. Zaangażowanie kapitałowe unijnego wehikułu sięga w nich 6,3 mld zł. To dało nam w zeszłym roku pozycję lidera wśród nowych państw członkowskich, jeśli chodzi o czerpanie z planu Junckera, i piąte miejsce w UE za Hiszpanią, Francją, Niemcami i Włochami, a przed Wielką Brytanią. Zdaniem przedstawiciela władz EBI, mimo dużej luki inwestycyjnej w naszym regionie wciąż preferuje się bezzwrotne finansowanie z Brukseli. — Fundusze unijne są łatwiejszymi pieniędzmi dla firm czy rządów, bo są darmowe. Te, których dostarcza EFIS, muszą być spłacone i angażujemy się tylko w projekty mające wartość dodaną — przypomina Vazil Hudák. Widzi jednak potencjał do interesów w Polsce, dlatego od pewnego czasu zapewnia sobie pozyskanie złotych dzięki emisji obligacji w naszej walucie. W kwietniu 2016 r. bank sprzedał 5-letnie obligacje za 1,75 mld zł, a we wrześniu 10-letnie za 1,1 mld zł.

— Mamy duże potrzeby wypłat w złotym związane m.in. z finansowaniem sektora MSP czy samorządów. Dla banków czy grup energetycznych nie ma większego znaczenia, czy dostaną finansowanie w euro czy złotym, w przypadku mniejszych podmiotów już tak. Dlatego zamierzamy nadal emitować takie obligacje — informuje Vazil Hudák.

EBI dostrzega też wiele projektów w planie Morawieckiego, które wpisują się w strategię EBI. To, czy w nie wejdzie kapitałowo, będzie jednak zależało od ich jakości i rentowności.

— Widzimy duże potrzeby związane z rozwojem i modernizacją infrastruktury czy projektami służącymi wzrostowi innowacji w polskiej gospodarce. Ponadto w Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju silnie akcentowanesą potrzeby małych i średnich firm, które dla nas są również istotne — podkreśla wiceprezes EBI. Radzi nie martwić się ubiegłorocznym spadkiem nakładów inwestycyjnych, bo inwestycyjna pauza to normalna sprawa między wieloletnimi budżetami UE i zmianą ekipy rządzącej.

— Mam doświadczenie ze słowackiego rządu, w którym byłem ministrem gospodarki, i wiem, że po wyborach potrzeba mniej więcej roku, aby przygotować cele i ruszyć z projektami. Polska ma nowe ministerstwa, nowych ludzi i nowe pomysły, a to powoduje, że wykorzystanie pieniędzy, które są dostępne m.in. w EBI, jest niższe. Sprawy idą już jednak w lepszym kierunku — ocenia Vazil Hudák.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartek Godusławski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu