Niemcy bez węgla!

Rafał Białkowski
opublikowano: 31-01-2007, 00:00

Wyniki nocnego spotkania niemieckich koalicjantów cieszą polskie górnictwo. Choć na entuzjazm jeszcze za wcześnie.

Górnictwo Kopalnie w Nadrenii i Kraju Saary zostaną zamknięte do 2018 r.

Wyniki nocnego spotkania niemieckich koalicjantów cieszą polskie górnictwo. Choć na entuzjazm jeszcze za wcześnie.

W nocy z poniedziałku na wtorek przedstawiciele głównych niemieckich partii CDU, CSU i SPD podjęli decyzję w sprawie zaprzestania wydobycia węgla kamiennego w ich kraju. Musi ją jeszcze zaakceptować Bundestag. Ostateczną decyzję Niemcy podejmą dopiero w 2012 r.

Koszty, koszty

Kurt Beck, przewodniczący SPD, twierdzi, że zamykanie kopalń nie spowoduje zwolnień grupowych w przemyśle górniczym. Jak to możliwe? Tego nie ujawnia.

Faktem jest, że zatrudnienie w branży od lat maleje. Obecnie w ośmiu kopalniach w Nadrenii Północnej-Westfalii i Kraju Saary pracuje 33 tys. górników. W latach 50. górnictwem zajmowało się w RFN prawie pół miliona osób. Zmienia się też wielkość wydobycia. Pół wieku temu wynosiło 150 mln ton rocznie, obecnie tylko 25 mln.

Jednym z powodów decyzji o wstrzymaniu wydobycia jest malejące znaczenie węgla kamiennego. W 1990 r. pochodziło z niego 26 proc. energii elektrycznej, w 2005 już tylko 10 proc. Główny powód to jednak koszty: dopłaty do górnictwa w Niemczech sięgają 2,5 mld EUR rocznie. Pieniądze pochodzą z budżetu centralnego oraz krajów związkowych.

Mimo kosztów niemieccy socjaldemokraci woleliby utrzymać wydobycie w kilku kopalniach, aby zachować rezerwę własnego węgla.

Zdziwienie i radość

Pomysł Niemców dziwi przedstawicieli polskiego górnictwa.

— Jeszcze kilka lat temu Niemcy myśleli o budowie nowej kopalni — mówi reprezentant branży.

I zaciera ręce, bo zamknięcie kopalń powinno zwiększyć eksport węgla do Niemiec. O ile — trudno powiedzieć, bo 11 lat to dość odległa perspektywa, zwłaszcza w tym przemyśle, w którym koniunktura bywa kapryśna.

— Będzie to zależało od konkurencyjności naszego produktu w stosunku do innych dostawców — mówi Zbigniew Madej, pełnomocnik Kompanii Węglowej, największego producenta węgla w Europie.

Podobnego zdania jest Węglokoks.

— To jeszcze zbyt odległa przyszłość, aby o tym mówić, ale rzeczywiście istnieje możliwość na zwiększenie naszego eksportu — ocenia Jerzy Galemba, rzecznik największego polskiego eksportera węgla.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rafał Białkowski

Polecane