Niemrawa kampania nabiera rozpędu

Jacek Zalewski
opublikowano: 19-10-2006, 00:00

Na wczorajsze losowanie numerów list w wyborach samorządowych niecierpliwie czekało nie tylko siedem partii ogólnopolskich, ale też komitety wyborcze w najmniejszych gminach. Drukarnie w całym kraju tylko czekają na wstawienie numerków — i można jechać. Przyznawanie jednolitych numerów list odbywa się hierarchicznie — po Państwowej Komisji Wyborczej swoją pulę przydzielą komisarze wyborczy, a wreszcie gminne komisje wyborcze. Im niższy numer listy wyborczej, tym większy zasięg działania danego komitetu. Samodzielny kandydat, startujący w jednomandatowym okręgu w małej gminie, otrzyma numer listy na końcu.

Oprócz losowania drugim kamieniem milowym na trasie samorządowego wyścigu było zamknięcie rejestracji kandydatów na wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. Są oni jedynymi funkcjonariuszami wybieranymi w głosowaniach powszechnych, którzy nie muszą zbierać podpisów obywateli popierających ich start w wyborach. Załatwiają to za nich pośrednio kandydaci na radnych z ich komitetów. To paradoks ordynacji, którego następstwem jest inny — otóż wczoraj przed północą nielojalny pełnomocnik komitetu wyborczego mógł zarejestrować jako kandydata na wójta czy burmistrza dowolną osobę, znaną tylko jemu, a nieznaną nawet kandydatom na radnych! To tylko teoria, ale w sytuacji, gdyby lokalny komitet zdążył się wewnętrznie skłócić — taka rejestracja byłaby prawnie nie do odkręcenia.

Kamień trzeci to podejmowane również wczoraj ostateczne decyzje polityczne o tworzeniu grup, czyli blokowaniu, list wyborczych — od czego na szczęście wolne są przeważające liczebnie w Polsce gminy do 20 tys. mieszkańców.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu