Niepokonany prawomocnie uniewinniony

opublikowano: 14-05-2012, 00:00

Krzysztof Stańko, jeden z założycieli ruchu Niepokonani, został oczyszczony z zarzutów stawianych przez prokuraturę

Sąd Apelacyjny we Wrocławiu rozpatrzył apelację prokuratury w Katowicach złożoną po styczniowym wyroku Sądu Okręgowego w Opolu, który uniewinnił Krzysztofa Stańkę, właściciela ośrodka wypoczynkowego Kormoran w Turawie, z zarzutu produkcji narkotyków. Sąd Apelacyjny również uznał go za niewinnego.

— Wierzyłem w uniewinnienie, ale nie wiedziałem, że apelacja będzie rozpatrzona tak szybko. Sąd nie zostawił na prokuratorze suchej nitki. Padały słowa „nieetyczny” i „niemoralny”. Aż miło było posłuchać — relacjonuje Krzysztof Stańko.

Jego sprawa była przedstawiana w programie „Państwo w państwie” emitowanym w Telewizji Polsat i opisywana w „Pulsie Biznesu”.

— Sędziowie w sądzie okręgowym i apelacyjnym byli przygotowani do procesu. Pytania, które miałem przygotowane, zadawali jeszcze przede mną i myślę, że to zasługa tego, że sprawą zainteresowali się dziennikarze. Bo gdy się słyszy, jak wyglądają procesy w innych sprawach, to tak nie jest. Sędziowie często nie znają akt — komentuje Krzysztof Stańko. M.in. by to zmienić, wraz z innymi bohaterami reportaży Polsatu i „Pulsem Biznesu” założył ruch Pokrzywdzeni, lecz Niepokonani, który 30 maja w Sali Kongresowej warszawskiego Pałacu Kultury i Nauki organizuje kongres, na który zaprasza wszystkich przedsiębiorców, którzy stali się ofiarami urzędniczej głupoty lub złej woli.

Prokurator i gangster

We wrześniu 2003 r. do domu Krzysztofa Stańki wpadli policyjni antyterroryści. Akcja była konsekwencją zeznań Macieja B., pseudonim „Gruby”. To gangster, który uzyskał status świadka koronnego. By stało się to możliwe, musiał opowiedzieć prokuratorom o przestępstwach będących dla nich tajemnicą. I opowiedział — o tym, jakoby w ośrodku wypoczynkowym Kormoran w Turawie działała wielka wytwórnia amfetaminy. Jako szefów turawskiego biznesu narkotykowego gangster wskazał trzech braci Tyrałów, biznesmenów z Olesna, zajmujących się m.in. importem sprzętu ogrodniczego i prowadzących stację paliw. Trafili za kratki na ponad rok. Krzysztof Stańko — na 27 miesięcy.

Siedzieli, mimo że opowieść „Grubego” od początku nie znajdowała pokrycia w faktach. Technicy policyjni przetrząsnęli ośrodek, pobrali mikropróbki i nie stwierdzili nawet śladu narkotyków. Nie znaleźli żadnych urządzeń do ich produkcji. Także pies szkolony w tropieniu substancji odurzających niczego nie wywąchał. Później biegły sądowy potwierdził, że w kuchni ośrodka wypoczynkowego, w której rzekomo miała działać fabryka amfetaminy, niczego nie przebudowywano, a więc nie jest możliwe, by wytwarzano tam narkotyki. Zarzuty przeciwko przedsiębiorcom podtrzymywał jednak prokurator Roman Pietrzak.

c3b39424-8c30-11e9-bc42-526af7764f64
Opowieści z arkusza zleceń
Newsletter autorski Kamila Kosińskiego
ZAPISZ MNIE
Opowieści z arkusza zleceń
autor: Kamil Kosiński
Wysyłany raz w miesiącu
Kamil Kosiński
Newsletter z autorskim podsumowaniem najciekawszych informacji z warszawskiej giełdy.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

— W sądzie apelacyjnym go nie było. Przysłał kogoś w zastępstwie — podkreśla Krzysztof Stańko. Roman Pietrzak tak bezkrytycznie wierzy gangsterowi, że oskarżał biznesmenów nie tylko wbrew wynikom pracy policji i biegłego, ale nie zważając na działalność swojego świadka koronnego. „Gruby” postanowił nieźle zarobić na tym statusie. Obiecał żonom braci Tyrałów zmianę zeznań, by ich mężowie zostali oczyszczeni z zarzutów. W zamian chciał 100 tys. USD. Przy pomocy detektywa Krzysztofa Rutkowskiego kobiety urządziły prowokację. „Gruby” wpadł na gorącym uczynku. Sąd nie miał wątpliwości. W wyniku wyroku skazującego świadek koronny prokuratora Romana Pietrzaka trafił na pięć lat do więzienia. Po wyjściu z więzienia unikał stawienia się w sądzie na procesie Krzysztofa Stańki. W końcu sąd zarządził doprowadzenie go przez policję.

Co dalej?

Krzysztof Stańko podkreśla, że prawomocne uniewinnienie z jego punktu widzenia nie kończy sprawy.

— Spędziłem 27 miesięcy za kratkami. Potem musiałem meldować się na policji. Cała sprawa trwała prawie 10 lat. Nie odpuszczę tego, że zabrano mi prawie 10 lat życia. Jeśli ja jestem niewinny, to ktoś inny jest winny. Nie może być tak, że sprawca tego wszystkiego ciągle pracuje w prokuraturze — podkreśla Krzysztof Stańko. Prokuratura też sugeruje, że dla niej może to nie być koniec sprawy.

— Na razie chcemy uzyskać pisemne uzasadnienie wyroku. Gdy je uzyskamy, będziemy rozważali kwestię kasacji — informuje Leszek Goławski, rzecznik Prokuratury Apelacyjnej w Katowicach.

Kontakt z Niepokonanymi

Niepokonani stworzyli stronę internetową. Opisują na niej podstawowe założenia swojego ruchu. Jest tam również formularz pozwalający się z nimi skontaktować. Adres strony to:

www.niepokonani2012.pl.

Mają też profil na Facebooku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy