Nieprzeciętna przeciętna pensja bankowca

Prawie 9 tys. zł — taka była średnia płaca w banku w 2015 r. Najlepiej zarabiali pracownicy Handlowego, BZ WBK i mBanku

Bankowiec to drugi wśród najlepiej opłacanych fachów w Polsce. Tak twierdzi GUS, który oblicza, że na koniec III kwartału 2015 r. przeciętne wynagrodzenie w branży finansowej (obejmuje również ubezpieczenia i OFE) wynosiło 6914,67 zł brutto. Wyższe uposażenie — 7240,31 zł — pobierali pracownicy informacji i komunikacji (informatyka, telekomunikacja). Sprawdziliśmy, jaka jest przeciętna stawka w 14 bankach upubliczniających takie informacje. Na koniec grudnia ubiegłego roku opłacały ponad 122,7 tys. etatów (na 172 tys. zatrudnionych w branży), a łączny fundusz płac wyniósł 12,2 mld zł. Na jednego zatrudnionego przypadało zatem przeciętnie 8357 zł miesięcznie.

Zobacz więcej

MARCIN MATERNA, szef działu analiz DM Millennium

Pięć lat temu średnie uposażenie bankowca wynosiło 7624 zł. Zestawienie najlepiej płacących banków sporządziliśmy, wyciągając z raportów okresowych dane o kosztach osobowych (pomniejszone o ewentualne rezerwy z tytułu zwolnień grupowych), które podzieliliśmy przez liczbę etatów, a następnie miesięcy. Tak jak w przypadku każdej średniej, wynik tylko w części oddaje realny poziom wynagrodzeń w bankach. Poza tym zdarza się, choć nieczęsto, że pozycja „koszty pracownicze” w raportach obejmuje tylko „gołe” pensje, bez premii od sprzedaży, które są ukryte w rachunku wyników po stronie kosztów prowizji. Następnie zajrzeliśmy do raportów z 2010 r., żeby sprawdzić, jak wynagrodzenia w branży zmieniały się w czasie. Na koniec wreszcie porównaliśmy efektywność w bankach, liczoną jako iloraz wyniku z działalności bankowej i liczby pracowników, co w uproszczeniu pokazuje, jaką część zysku miesięcznie wypracowuje jeden zatrudniony.

Jaka praca…

Pierwsze spostrzeżenie jest takie, że zasada „jaka praca, taka płaca” zwykle znajduje odzwierciedlenie w funduszu płac. Z naszego zestawienia wynika, że najwyższe przeciętne stawki na rynku płaci Citi Handlowy. Miesięcznie na jednego pracownika przypada 11 828 zł. Tylko nieznacznie skromniejszy pasek z wypłatą dostaje załoga mBanku, w którym przeciętne wynagrodzenie wynosi 10 891 zł. Na podium jest też ING Bank Śląski (9959 zł), a czwartą lokatę zajął BZ WBK (9049 zł). Pięć lat temu w czołówce były prawie te same banki, ale układ był inny. Najwyższa był średnia w mBanku, który był wówczas jedynym z przeciętnym miesięcznym wynagrodzeniem wyższym niż 10 tys. zł (10307 zł). Wiceliderem był obecny lider — Bank Handlowy (9190 zł), wyprzedzając Bank BPH (8645 zł). Tuż za nim uplasował się BZ WBK (8639 zł), a dalej — ING Bank Śląski (8328 zł). W rankingu za 2015 r. BPH ze średnią 9014 zł zajął miejsce zaraz za BZ WBK i był jedynym bankiem oprócz BOŚ, w którym przeciętna pensja była mniejsza niż pięć lat temu. Różnica jest nieduża, ale u konkurentów wynagrodzenia w tym czasie poszły w górę, i to znacząco. Statystyka pokazuje, że najbardziej poprawił się dobrostan pracowników PKO BP. Kiedy Zbigniew Jagiełło, prezes banku, cztery lata temu wprowadzał nową siatkę płac, powiedział, że chce wyrównać pensje do przeciętnej na lokalnych rynkach. Chyba się udało, bo w 2010 r. PKO BP przeciętnie płacił 6645 zł i była to jedna z najniższych stawka wśród analizowanych banków (z wyłączeniem Aliora, Idei i Raiffeisena, które nie publikowały wtedy kompletnych raportów finansowych). W ubiegłym roku na pracownika PKO BP wypadało już przeciętnie 7889 zł, co dało bankowi szóste miejsce w płacowym rankingu. Poprawiła się też sytuacja materialna pracowników Getinu, ale przeciętna pensja w banku Leszka Czarneckiego jak była, tak jest najniższa. Nie odstaje już jednak tak bardzo od reszty stawki. W 2010 r. podstawowe wynagrodzenie w Getinie wynosiło 3666 zł, przy średniej dla 11 analizowanych banków na poziomie 7624 zł, co oznaczało 48 proc. przeciętnej w grupie rówieśniczej. W 2015 r. wynagrodzenie wzrosło do 5444 zł i jest to już 60 proc. średniej. Artur Milewski, szef IR Getin Noble, wyjaśnia, że wcześniej sposób wynagradzania pracowników w dużej mierze był oparty na systemie premii od sprzedaży, ale już w ramach poprzedniej strategii Getin Up został położony większy nacisk na część stałą pensji. Nowa strategia, wdrażana od tego roku, jeszcze mocniej przesuwa akcenty.

— Spada udział jednorazowych wynagrodzeń prowizyjnych na rzecz zwiększenia elementu stałego wynagrodzenia, co w dłuższej perspektywie ma przynieść wiele korzyści, m.in. zmniejszyć rotację pracowników, poprawić jakość usług, a w efekcie wygenerować pozytywne rezultaty zarówno po stronie kosztowej, jak i przychodowej — mówi Artur Milewski.

System wynagrodzeń premiujący efektywność obowiązuje również w drugim banku Leszka Czarneckiego — Idei. Stąd niska podstawa, która nie oddaje realnych poborów pracowników.

Rentowny pracownik

Być może nowa siatka płac przełoży się na efektywność załogi, bo na razie w Getinie jest ona jedną z niższych w branży. W ubiegłym roku jeden zatrudniony wypracował średnio miesięcznie 22 tys. zł wyniku z działalności podstawowej. To o 10 tys. zł mniej niż pięć lat temu. Jeszcze tylko w jednym banku — BPH — efektywność spadła w ostatniej pięciolatce: z 26 tys. zł do 16 tys. Reszta branży śrubowała wyniki tak, że nie powstydziłby się ich Wincenty Pstrowski, wzór przodownika pracy w PRL. W BZ WBK wynik z działalności bankowej w przeliczeniu na pracownika wzrósł w ciągu pięciu lat o 27 proc. W 2010 r. na jeden etat w banku (wtedy znacząco mniejszym, bo przed fuzją z Kredyt Bankiem) przypadało 33 992 zł wyniku miesięcznie i był to trzeci rezultat na rynku, po mBanku (41 831 zł) i Handlowym (35 391 zł). Z 43 234 zł na pracownika w ubiegłym roku BZ WBK został wiceliderem zestawienia. Pierwszą lokatę, utrzymując duży dystans do konkurencji, zachował mBank (51 394 zł). Trzeci był Citi (43 148 zł), a mocną czwartą pozycję z 40 516 zł zajął ING, który w ciągu pięciu lat solidnie podciągnął wskaźnik (w 2010 r. z 27 181 zł zajmował szóste miejsce), przeskakując PKO BP i Pekao. Dwóch największych graczy w branży — zarówno pod względem wynagrodzeń, jak i efektywności — znalazło się w środku stawki. Za nimi plasują się małe banki.

Liczy się efekt skali

Generalna zasada jest taka, że instytucje z drugiej dziesiątki mają mniejsze fundusze płac i mniejszą efektywność. W obydwu przypadkach jest to wynik efektu skali. W mniejszych bankach jest mniej wysoko opłacanych menedżerskich posad, a biznes nie jest tak rozbudowany jak u dużych konkurentów, którzy mają bogatsze źródła przychodów składających się na wynik z działalności bankowej i często potężne bilanse. Stąd trudno porównywać Idea Bank, Aliora, instytucje z kilkuletnią metryką i niewielkimi stosunkowo aktywami, z zasiedziałymi na rynku konkurentami. Średnia jest oczywiście ułomnym wskaźnikiem do zobrazowania wysokości wynagrodzeń, ponieważ nie pokazuje rozpiętości zarobków, które w bankach są bardzo duże. Według jednej z firm doradztwa personalnego, w 2014 r. kasjer w placówce bankowej zarabiał 3,4 tys. zł, ale spore różnice płacowe występują w samych zarządach banków. Dla przykładu w kierownictwie Pekao przeciętne wynagrodzenie podstawowe, bez premii i dodatków, wynosiło w 2015 r. blisko 1,6 mln zł. Najniższe uposażenie członka zarządu wynosiło 672 tys. zł rocznie, a prezes zarobił w tym czasie prawie 4,2 mln zł. W bardziej egalitarnym BZ WBK przeciętne uposażenie podstawowe w zarządzie to ponad 1 mln zł. Najniżej opłacany menedżer dostał 912 tys. zł, a najlepiej — niespełna 1,8 mln zł.

OKIEM ANALITYKA 
Duży może więcej

MARCIN MATERNA, szef działu analiz DM Millennium

Pracownik ma ograniczony wpływ na wysokość marży odsetkowej i dochodowość banku. Wszystko zależy od skali działalności, pozycjonowania się na rynku i produktów. BZ WBK zawsze był bardziej rentownym bankiem, widocznie ma bardziej marżowe produkty, odpowiednią strukturę bilansu. Duży bank dysponujący dużą siecią wspierającą sprzedaż nawet z niskomarżowymi produktami może osiągnąć lepszy wynik niż mniejszy konkurent. Rentowności sprzyja też specjalizacja. Citi Handlowy dysponuje niewielką siecią i koncentruje się na marżowych klientach firmowych. Do ich obsługi potrzebuje specjalistów, co przekłada się na wynagrodzenia. W dużych bankach z rozbudowanymi sieciami oddziałów zarobki dostosowane są do lokalnych rynków, co obniża średnią.

Niepewny fach

Zawód bankowca należy do najlepiej opłacanych na rynku, ale nie jest to już fach pewny i perspektywiczny. Z 14 analizowanych przez nas banków tylko sześć nie przeprowadziło zwolnień grupowych: PKO BP, Pekao, BZ WBK, ING Bank Śląski, Millennium. Według danych Komisji Nadzoru Finansowego od 2010 r. liczba etatów w bankowości zmniejszyła się o 4113. Na koniec stycznia branża zatrudniała 172 tys. osób. W szczytowym momencie w 2008 r. było to 181 tys. Przyszłość nie rysuje się różowo. W tym roku zwolnienia grupowe przeprowadzą Bank BPH, Getin i Raiffeisen, a niewykluczone, że tą drogą pójdą kolejne banki, gdyż automatyzacja obsługi i zdalne kanały kontaktu będą wymuszały zamykanie oddziałów i cięcia etatów.

Komin płacowy

2,49 mln zł Maksymalnie tyle w przeliczeniu może rocznie zarobić bankowiec w Izraelu.

We wtorek Kneset uchwalił ustawę limitującą pensje w branży bankowej do 2,5 mln szekli. Nadwyżka zostanie opodatkowana zaporowym podatkiem. Izrael jest pierwszym krajem, który zdecydował się wprowadzić kominówkę w bankowości. Przymierzały się do tego USA i Unia Europejska, ale w Stanach skończyło się na obowiązku informowania akcjonariuszy o wysokości zarobków, a w UE sprawa rozeszła się po kościach. Gdyby limit wprowadzony w Izraelu zastosować w Polsce, paski z wypłatą sporej części menedżerów zostałyby mocno przykrócone. W 2015 r. osiemnastu bankowców z giełdowych banków zarabiało więcej niż 2,5 mln szekli (czasem kilkakrotnie).

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Nieprzeciętna przeciętna pensja bankowca