Czytasz dzięki

Niskie wyceny szansą dla GPW

Rozpoczynający się rok będzie na rynkach akcji lepszy od 2019 r., zapowiadają uczestnicy noworocznej debaty rynkowej „PB”

Potencjał wzrostowy największej na świecie giełdy nowojorskiej jest już ograniczony, jednak polski rynek akcji ma szanse na przełamanie złej passy z ostatnich lat, oceniają specjaliści. Na Wall Street lekką przewagę utrzymają kupujący, jednak per saldo przez cały rok może dziać się tam niewiele, obstawia Wojciech Białek, analityk DM BPS. Za scenariuszem powolnych zwyżek przemawiają według niego relatywnie niskie na tle obligacji wyceny akcji (w porównaniu ze szczytami sprzed dwóch lat obniżyły się one także w kategoriach bezwzględnych).

Ciążące na koniunkturze na warszawskiej giełdzie czynniki należą już w większości do przeszłości, oceniają goście MarkaWierciszewskiego: Konrad Białas z TMS Brokers, Wojciech Białek z DM BPS oraz Adam Łukojć z TFI Allianz Polska.
Zobacz więcej

NAJGORSZE JUŻ ZA GPW:

Ciążące na koniunkturze na warszawskiej giełdzie czynniki należą już w większości do przeszłości, oceniają goście MarkaWierciszewskiego: Konrad Białas z TMS Brokers, Wojciech Białek z DM BPS oraz Adam Łukojć z TFI Allianz Polska. Fot. GK

— Rekordy indeksów mogą w inwestorach budzić obawę przed przewartościowaniem, jednak jeśli akcje porówna się z obligacjami, to o przewartościowaniu nie można już mówić — zauważa Wojciech Białek.

Tymczasem cykl polityczny w USA sugeruje, że ryzyko poważnych zawirowań w gospodarce albo na rynkach jest niewielkie. Wprawdzie historycznie w roku wyborczym zdarzały się krachy, jednak działo się to zawsze pod koniec drugiej kadencji urzędującego prezydenta (być może przyczynia się do tego potencjalna skłonność odchodzącej ekipy do odkładania na później rozwiązywaniaproblemów strukturalnych). Jednak tym razem urzędujący prezydent ubiega się o reelekcję, a rynek, wchodząc w rok wyborczy, znajduje się blisko historycznych rekordów. Jeśli uwzględniać tylko kadencje republikanów, to po drugiej wojnie światowej mieliśmy do czynienia z trzema takimi przypadkami — w czwartym roku urzędowania Dwighta Eisenhowera, Ronalda Reagana oraz George’a W. Busha seniora.

— Za każdym razem zachowanie rynku było podobne. Indeksy miały jeszcze pewną przestrzeń do zwyżek, a zmienność pozostawała niska — przypomina Wojciech Białek.

Zachować czujność

Według specjalisty głównym czynnikiem ryzyka dla takiego scenariusza jest odwrócenie się krzywej rentowności, do którego doszło około połowy 2019 r. W przeszłości było to niezawodną zapowiedzią recesji w USA i giełdowej bessy, jednak sygnał i spełnienie się złej wróżby często dzieliło kilkanaście miesięcy lub więcej.

— Moim scenariuszem bazowym pozostają zwyżki, jednak ze względu na pojawienie się tego sygnału doradzałbym zachowanie czujności. Ryzyko rynkowe może wzrosnąć już w drugiej połowie roku — ocenia Wojciech Białek.

Co najwyżej umiarkowany potencjał w amerykańskich akcjach widzą także pozostali uczestnicy dyskusji, jednak ich zdaniem spokojnie nie będzie. Według Konrada Białasa, głównego ekonomisty TMS Brokers, w najbliższych miesiącach możliwa jest głębsza korekta, jednak cały rok S&P500 powinien zakończyć około 5 proc. powyżej obecnie notowanych pułapów. Jeśli pod uwagę wziąć fundamenty, to napędzane przez nadzieje na porozumienie handlowe i związane z nim ożywienie zwyżki indeksów zaszły za daleko, ocenia Konrad Białas.

— W kwestiach napięć handlowych są powody do optymizmu, bo Donald Trump będzie chciał móc się pochwalić w kampanii sukcesem, jednak twarde dane wciąż nie potwierdzają ożywienia. Dlatego paliwo napędzające obecną euforię może szybko się wyczerpać, a wówczas powrót do zwyżek byłby możliwy dopiero po korekcie — przewiduje specjalista.

c3b39424-8c30-11e9-bc42-526af7764f64
Opowieści z arkusza zleceń
Newsletter autorski Kamila Kosińskiego
ZAPISZ MNIE
Opowieści z arkusza zleceń
autor: Kamil Kosiński
Wysyłany raz w miesiącu
Kamil Kosiński
Newsletter z autorskim podsumowaniem najciekawszych informacji z warszawskiej giełdy.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

Zmienne nastroje

Zdaniem Adama Łukojcia, zarządzającego TFI Allianz Polska, nastroje na rynku amerykańskim będą zmienne, nawet mimo braku większych zmian w fundamentach. Zyski spółek, które od czasu pozytywnego impulsu ze strony reformy podatków ustabilizowały się, mają szansę na powrót do lekko dodatniej dynamiki. To wyklucza zarówno głębokie zniżki, jak i poważniejsze zwyżki indeksów, jednak nastroje mogą być zmienne za sprawą zmian w oczekiwaniach co do polityki Fedu, negocjacji handlowych oraz skali ożywienia w globalnej gospodarce.

— Rynek wydaje się lekceważyć czynniki ryzyka, jednak może mieć w tym rację.Fedowi zależy na powrocie spokoju na rynkach, a fakt, że mamy rok wyborczy, zmniejsza ryzyko negatywnego obrotu spraw — przewiduje Adam Łukojć.

— Korekta nie powinna przejść w bessę, bo jeśli fundamenty nie będą nadążały za rynkiem, to Fed nie będzie zwlekał z cięciem stóp, nie tylko ze względu na presję za strony Donalda Trumpa. Czynnika ryzyka dopatrywałbym się jednak w możliwej utracie w wyborach uzupełniających większości w Senacie przez republikanów, co ograniczałoby szanse na dalszą stymulację fiskalną — przyznaje Konrad Białas.

Zdaniem Adama Łukojcia rozpoczynający się rok będzie na GPW lepszy od poprzedniego, jednak inwestorzy powinni zachować ostrożność. Ustąpić powinna większość czynników, które napędzały odpływy kapitału w ostatnich kwartałach. Wraz rozpoczęciem działalności przez PPK i okrzepnięciem systemu wyłaniającego się z OFE, na plus wyjdzie saldo napływów kapitału pochodzącego z oszczędności emerytalnych. Nie powinny powtórzyć się też odpływy z funduszy inwestycyjnych, przynajmniej w skali obserwowanej w ostatnich dwóch latach, między innymi w związku z aferą GetBacku. Obniżenie udziału polskiego rynku w globalnych indeksach miało charakter jednorazowy, więc już nie powinno wpływać negatywnie na popyt na akcje ze strony inwestorów zagranicznych.

— Globalnym graczom łatwo przychodziło zmniejszanie zaangażowania w Polsce, bo jesteśmy rynkiem niewielkim i takim, za pomocą którego nie jest łatwo grać pod konkretne scenariusze w globalnej gospodarce. Jednak obecnie za inwestowaniem w akcje krajowych spółek z pewnością przemawiają atrakcyjne wyceny, które są o połowę niższe niż w przypadku spółek amerykańskich — zauważa Adam Łukojć.

Tanio jak w okolicach dołka

Z wyraźnie większym optymizmem do perspektyw polskiego rynku podchodzi Wojciech Białek. Wskaźnik cena/zysk dla indeksu WIG, który od lat porusza się w zakresie wahań między 10 a 16, obecnie jest on blisko dolnej granicy, tłumaczy specjalista. To każe oczekiwać wzrostu wycen i związanych z nim zwyżek indeksów. Miary odnoszące wartość spółek do szeregu wielkości ze strefy realnej, jak PKB, podaż pieniądza czy fundusz płac, pokazują według niego, że na GPW jest tak tanio, jak zwykle w okolicach długoterminowego dołka.

— Niepokoić może jednak wyczekująca postawa inwestorów, która może zasiać ziarno niepokoju, czy aby na pewno słabość polskiego rynku nie jest strukturalna — przyznaje Wojciech Białek.

Wśród problemów, które mogłyby na to wskazywać, uczestnicy debaty wymieniali chociażby wyczerpywanie się potencjału polskiego modelu gospodarczego opartego na eksporcie i taniej sile roboczej. Podobną rolę odegrać mogłoby obciążenie banków problemem kredytów frankowych, a energetyki kwestią węgla czy dominująca rola skarbu państwa w wielu największych spółkach. Tymczasem według Konrada Białasa w najbliższych kwartałach polskiemu rynkowi akcji ciążyć może mniejsze wsparcie fiskalne, wolniejszy wzrost PKB czy niższe inwestycje samorządów, które odczuje zwłaszcza branża budowlana. Według ekonomisty TMS Brokers czynnikiem, który mógłby odblokować potencjał polskiego rynku akcji, byłoby tymczasem wejście w bardziej trwałą tendencję spadkową notowań dolara na globalnych rynkach, na co jednak widzi całkiem spore szanse. — Obawiam się, że do osłabienia dolara może doprowadzić dopiero wojna lub zgoda rządów gospodarek spoza USA na umocnienie własnych walut — tonuje nadzieje Wojciech Białek.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wierciszewski

Polecane