NOA Marine na morza dnie

opublikowano: 02-04-2021, 14:15

Przygoda Michała Latacza z morskimi głębinami rozpoczęła się jeszcze na Politechnice Krakowskiej. Z pomysłu na mechaniczne pojazdy zrodził się niepowtarzalny podwodny biznes, liczne granty i… wydarzenie rodem z duńskiego kryminału.

Testy na morzu:
Testy na morzu:
Pierwsze pilotażowe sprawdzanie urządzenia odbyło się na Bałtyku.
NOA Marine

Chociaż siedziba NOA Marine mieści się w Krakowie, spółce bliżej do wodnych niż lądowych klimatów. Michał Latacz, prezes i założyciel firmy, wspomina, że już podczas studiów na Wydziale Automatyki i Robotyki Politechniki Krakowskiej kiełkowały mu w głowie pomysły na mechaniczne pojazdy, których dizajn czerpałby z rozwiązań przyrodniczych.

– Historia spółki zaczyna się w 2016 r. wkrótce po stworzeniu demonstratora technologii napędu falowego, który jest w stanie transportować człowieka pod wodą. To był etap, w którym już mogliśmy pokazać zarówno sobie, jak i osobom z zewnątrz, że ten koncept technologiczny działa – wspomina Michał Latacz.

W tym roku dołączyli też pierwsi inwestorzy, którzy uwierzyli w projekt. Michał Latacz od początku miał kilka pomysłów na rozwój. Potencjał jego rozwiązania technologicznego można było wykorzystać w maszynach do transportu płetwonurków i turystów, nawodnej rekreacji, a także w podwodnych pojazdach bezzałogowych.

– W toku prac i w miarę jak do zespołu ekspertów spółki dołączały kolejne nazwiska, wyszło, że największy potencjał skalowania biznesu jest w dziedzinie pojazdów bezzałogowych – mówi Michał Latacz.

Zespół:
Zespół:
Oprócz Michała Latacza, nad rozwiązaniem pracują m.in. Łukasz Wierzbowski, Michał Ałaszkiewicz, Paul Bullock, Rafał Zięba i Mateusz Kowalik. Na zdjęciu jest też wspólniczka firmy Anna Latacz oraz operator robota asystującego Karol Jacob.
NOA Marine

Kolejne lata rozwoju firmy polegały na testach rozwiązania. W 2017 r. zespół NOA Marine zdecydował się ostatecznie na rozwój podwodnych dronów inspekcyjnych. Dwa lata później pojawiły się zmiany w modelu biznesowym.

– Pierwotne założenie było takie, że NOA wyprodukuje pojazdy, które będzie sprzedawała. Interakcja z rynkiem pokazała, że klientom, czyli operatorom, firmom serwisowym, badaczom czy organizacjom zajmującym się monitoringiem środowiskowym, najbardziej zależy na zebranych i przetworzonych danych – twierdzi Michał Latacz.

Dane z głębin morskich okazały się bezcenne, a rozwiązania biznesowe docenili nie tylko inwestorzy, lecz także komitety grantowe.

Kosmos i morze

Naturalna inspiracja:
Naturalna inspiracja:
Michał Latacz przyznaje, że pomysł na napęd podwodnych dronów zaczerpnął z obserwacji przyrodniczych.
NOA Marine

Rynek podwodnych dronów jest stosunkowo młody. Na morzu można się natknąć na kilka problemów, a jednym z nich jest kosztowna łączność. Pojazdy NOA Marine cierpliwie czekają na rozwiązanie SpaceX Starlink tworzone przez Elona Muska. Michał Latacz dodaje, że integracja systemów NOA z przesyłaniem danych przez satelity Starlink będzie krokiem milowym do poszerzenia wąskiego gardła przekazywania danych.

– Nasze rozproszone sieci pojazdów i solarnych stacji dokujących będą stanowiły rozszerzenie funkcjonalności dla takich systemów, jak np. Starlink, do domeny podwodnej, w której dziś go nie ma. Nasze pojazdy i stacje projektujemy z myślą o przyszłej integracji m.in. z systemem instalowanym przez Elona Muska – wskazuje Michał Latacz.

Coraz głębiej:
Coraz głębiej:
Grant z NCBiR, o który stara się Noa Marine pozwoli opracować solarne stacje ładowania dla dronów oraz zwiększyć zdolność zanurzenia maszyn na głębokość do 1500 metrów.
NOA Marine

Przebadanie głębin morskich przez drony NOA dostarczy ogromnych pakietów danych. Twórca projektu wspomina jeden z rejsów testowych w lipcu 2020 r., który mógłby stanowić wstęp do… klimatycznego kryminału. Jeszcze w porcie w Gdyni zespół NOA prowadził próby nowego rodzaju manewru, w którym do komunikacji między statkiem i pojazdem Sea Sentinel użyto kabloliny.

– To swego rodzaju pępowina, za pomocą której wysyłaliśmy rozkazy do pojazdu i zwrotnie otrzymywaliśmy sygnały z czujników, telemetrię, informacje o statusie poszczególnych podzespołów – tłumaczy Michał Latacz.

Kablolina to giętki i gruby na około 1,5 cm mocny przewód. W pewnym momencie kabel zaczepił się o przeszkodę, co uniemożliwiało wynurzenie pojazdu.

– Podpłynęliśmy do obiektu, by znalazł się w kamerach naszego pojazdu, i po chwili konsternacji popatrzyliśmy na siebie z niedowierzaniem. Nasza kablolina była wielokrotnie zawinięta wokół osobliwego pakunku, który już na pierwszy rzut oka ewidentnie wyglądał jak worek z ciałem ludzkim – wspomina Michał Latacz.

Przed monitorem szybko zgromadziła się większość zespołu. Oględziny trwały kolejną godzinę. W tym momencie kończy się wstęp do kryminału, bo okazało się, że to osobliwie zapakowane odpady i części starych maszyn.

Newsletter ICT
Nowości z firm IT z naciskiem na spółki giełdowe: przetargi, informacje z rynku, newsy kadrowe i inne.
ZAPISZ MNIE
×
Newsletter ICT
autor: Grzegorz Suteniec
Wysyłany raz w tygodniu
Grzegorz Suteniec
Nowości z firm IT z naciskiem na spółki giełdowe: przetargi, informacje z rynku, newsy kadrowe i inne.
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

– Odetchnęliśmy z ulgą, bo stało się jasne, że będziemy mogli kontynuować rejs według pierwotnie założonego planu. Z poczuciem spełnienia udaliśmy się do mesy na zasłużony obiad – mówi Michał Latacz.

Inwestorzy i granty

Szybki rozwój:
Szybki rozwój:
Rynek podwodnych dronów jest jeszcze młody, jednak zespół NOA realizuje już pierwsze testy i zanurzenia w morskie głębiny.
NOA Marine

Początkowo zaufali im rodzina i przyjaciele, jednak szybko pojawiły się pieniądze z akceleratora Jagiellońskiego Centrum Innowacji. Ponad 200 tys. zł pozwoliło zbudować pierwszy napęd falowy, który był początkiem kolejnych maszyn. W 2016 r. spółka była wyceniona na 450 tys. EUR, a inwestorzy wpłacili 450 tys. zł. Rok później pojawił się grant o wartości 2,2 mln zł współfinansowany przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju oraz komitet Bonus w Helsinkach. W 2019 r. nadszedł czas na kolejną rundę finansowania, inwestorzy wycenili spółkę na 3,5 mln EUR i wpłacili 800 tys. zł na zagranicznej platformie Seedrs w kampanii crowdfundingowej. Michał Latacz przyznaje, że mimo pandemii zdołał wypełnić wszystkie cele inwestycyjne, które przedstawił inwestorom. Teraz NOA Marine szykuje się do kolejnej rundy inwestycyjnej. Firma stara się także o kolejny grant.

– Chcemy pozyskać grant badawczo-wdrożeniowy od Narodowego Centrum Badań i Rozwoju na projekt o wartości 15 mln zł, który pozwoli na pilotażowe wdrożenie solarnych stacji ładowania dla naszych dronów na Bałtyku, ale też na budowę pojazdów o zdolności operowania na głębokości do 1500 metrów – wyjaśnia Michał Latacz.

Wyprawy z historią:
Wyprawy z historią:
W morskich głębinach pojazdy NOA Marine czasami odkrywają historyczne pozostałości. W czasie jednej z wypraw zbadano minę morską wz. 08/39 z okresu II wojny światowej znalezioną w Zatoce Gdańskiej.
NOA Marine

Plan na kolejne lata? Strategia zakłada, że w grudniu 2023 r. systemy NOA będą mogły pracować w morzu do sześciu miesięcy bez fizycznej obecności ludzi. Natomiast po zakończeniu wdrożenia pilotażowego planowane jest uruchomienie wdrożenia na większą skalę dwóch systemów na terenie tzw. mórz siostrzanych, czyli Bałtyku i Morza Północnego.

– Już dziś przygotowujemy nasze przedsięwzięcie do wdrożeń na tym terenie z wykorzystaniem instrumentu Horizon Europe – dodaje Michał Latacz.

Twórca NOA Marine sądzi, że biznes będzie też napędzał rozwój morskich farm wiatrowych. Dodaje, że przy wstępnych prognozach między 2026 i 2028 r. firma będzie mogła przynosić nawet 100 mln zł zysku rocznie.

– Sama polska wyłączna strefa ekonomiczna ma potencjał do utworzenia około 30 obszarów zarezerwowanych pod budowę farm wiatrowych. Zakłada się, że od pięciu do dziesięciu z nich – o łącznej powierzchni od 500 do 700 km kw. – zostanie objętych przygotowaniami inwestycyjnymi w najbliższych 2-5 latach, ponadto budowane instalacje oraz infrastruktura będą wymagać stałego dozoru – mówi Michał Latacz.

Nisza dla NOA Marine pojawia się w gromadzeniu danych, a jednak przeczesywanie morskich głębin będzie niezbędne przy tak dużych projektach. Firma ma pobierać jednorazową opłatę mobilizacyjną i miesięczną opłatę za gotowość systemu w przedziale od 1,4 do 1,7 tys. EUR dziennie za pojedynczy pojazd.

Kraków blisko morza

W akcji:
W akcji:
Jeden z pojazdów Sea Sentinel w trakcie podchodzenia do lądowania na dnie Zatoki Gdańskiej.
NOA Marine

Michał Latacz przyznaje, że większość czasu spędza na rozwijaniu projektów zawodowych. Choć prowadzi biznes w segmencie morskim, nie myśli o przeprowadzce.

– Nawet gdy jedziemy z naszymi pojazdami i sprzętem na testy, to wyjeżdżając rano całą karawaną z firmy w Krakowie, jesteśmy w Gdyni na późny obiad i okrętujemy na statku tego samego dnia, więc mogę powiedzieć, że Kraków jest położony blisko morza – uważa Michał Latacz.

W przyszłości chce przeznaczyć część zysku firmy na budowę wyspecjalizowanego funduszu inwestycyjnego w dziedzinie związanej z morzem i tzw. blue economy.

– Tego bardzo brakuje w Europie, a w Polce nie ma wcale. Jest ogromna niezagospodarowana nisza, którą należy wypełnić, bo morze to wielki biznes, a my, rozwijając NOA, budujemy kompetencje, aby ten biznes dobrze rozumieć i odegrać w nim rolę – kwituje Michał Latacz.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane