Norweski łosoś popłynie przez Polskę

Limito liczy, że Polak zje 20 kg ryb, rywale są bardziej sceptyczni. Chce podwoić przychody i wyruszyć do obu Ameryk

Polak stanie się rybożerny, a przynajmniej liczy na to Tomasz Rytlewski, prezes gdańskiej spółki Limito, która po otworzeniu zakładu na początku tego roku będzie produkować 5 tys. ton rybnych produktów rocznie. Ostatnio Limito zadebiutowało w Biedronce, Realu, Lidlu, Kauflandzie i Netto z produktami świeżymi pakowanymi w modyfikowanej atmosferze.

— Konsumpcja ryb w kraju rośnie, myślę, że w perspektywie 3-5 lat jesteśmy w stanie dojść do spożycia niemieckiego, czyli ponad 20 kg na osobę rocznie. Ryba jest postrzegana jako zdrowa i modna, stanowi doskonałą alternatywę dla typowej polskiej diety. Młodzi ludzie coraz częściej odwiedzają restauracje, które posiadają w menu bogatą ofertę potraw z rozmaitych gatunków ryb i owoców morza. Wystarczy spojrzeć też na zaopatrzenie sklepów — na półkach pojawiły się produkty z krabów czy krewetek, których wcześniej w ogóle nie można było w Polsce kupić — mówi Tomasz Rytlewski.

Stabilny poziom

Ostrożnie do takich szacunków podchodzi Jerzy Safader, prezes Polskiego Stowarzyszenia Przetwórców Ryb.

— By jeść tyle, ile Niemcy, potrzebujemy 15-20 lat, bo społeczeństwo przede wszystkim musi się wzbogacić i nabrać świadomościo zdrowotnych walorach jedzenia ryb. Dzisiaj ich cena wciąż działa hamująco, choć same przetwórstwo ma 2-3-procentową rentowność, a przeważa tu koszt surowca — twierdzi Jerzy Safader. Optymizmem nie tryska też jeden z największych graczy na polskim rynku łososia wędzonego — Almar.

— W ostatnich latach obserwujemy niestety spadek globalnego spożycia ryb przez statystycznego Polaka i trudno liczyć na to, że w najbliższych latach będziemy mieli do czynienia z istotnym odwróceniem tego trendu. Spożycie łososia jest na stabilnym poziomie po wcześniejszym wzroście, który był wynikiem przede wszystkim dynamicznego rozwoju sieci dyskontowych i wzrostu znaczenia kanału HoReCa — tłumaczy Piotr Skiba, dyrektor ds. handlowych Almara.

To właśnie m.in. na łososia stawia Limito.

— Sprzyjać konsumpcji może jego cena. Na początku 2011 r. giełdowa cena świeżej ryby w Norwegii kształtowała się na poziomie 6 EUR, dzisiaj to 3,5 EUR i jest to cena uczciwa zarówno dla hodowcy, jak i przetwórcy czy konsumenta — wylicza Tomasz Rytlewski.

Cały świat

Limito, w którym 52 proc. udziałów ma fundusz Avallon, nie chce ujawniać zysków, ale ma w tym roku podwoić przychody do 127 mln zł, niekoniecznie dzięki krajowemu spożyciu. Polski rynek to dla spółki 60 proc. produkcji, reszta idzie na Litwę, Łotwę, do Estonii, na Słowację, do Czech, na Węgry i do Rumunii.

— W najbliższym czasie trafimy też do sieci handlowych we Włoszech i Niemczech, tam produkty z naszej fabryki będą sprzedawane również pod markami prywatnymi. Równocześnie wysyłamy też łososia do Dubaju i zdobyliśmy kontrakty w Izraelu, Indiach, Wietnamie, Australii i Japonii, w których czekamy tylko na wydanie przez tamtejsze organy nadzorujące obrót żywnością stosownych dokumentów — twierdzi prezes Limito. Na celowniku spółki są też Stany Zjednoczone, Brazylia i Argentyna.

— Prowadzimy tam rozmowy handlowe z przyszłymi kontrahentami — mówi Tomasz Rytlewski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy