Norweski rząd poprze paliwową megafuzję

Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Norweski bank rządowy zagłosuje za przejęciem Lotosu przez PKN Orlen. Wraz ze skarbem państwa i państwowymi instytucjami finansowymi potencjalni zwolennicy mają już prawie 70 proc. głosów.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • dlaczego głosy Norges Banku są istotne
  • ile ważą w puli zarejestrowanej na środowe walne Lotosu
  • co jeszcze można wyczytać z listy akcjonariuszy
  • jak Orlen chce poszerzać współpracę z Saudi Aramco

Norweski rząd poprze paliwową megafuzję

Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Norweski bank rządowy zagłosuje za przejęciem Lotosu przez PKN Orlen. Wraz ze skarbem państwa i państwowymi instytucjami finansowymi potencjalni zwolennicy mają już prawie 70 proc. głosów.

Przed nami tydzień kluczowych decyzji dotyczących planowanej przez rząd operacji przejęcia Lotosu przez PKN Orlen. W środę 20 lipca nad zgodą na transakcję głosować będą akcjonariusze pierwszej z firm, a w czwartek 21 lipca – drugiej.

Wiemy, jak na walnym zgromadzeniu akcjonariuszy Lotosu zamierza głosować państwowy Norges Bank, który ma blisko 2 proc. akcji gdańskiej spółki. W słynącej z przejrzystości Norwegii bank zamieszcza w internecie instrukcję głosowania na walnych spółek, w których ma udziały. W przypadku Lotosu zapowiada, że zagłosuje „za”. Poprze więc uchwały o przejęciu, podniesieniu kapitału i parytecie oraz inne powiązane z operacją decyzje.

Ziarnko do ziarnka

To ważna informacja, ponieważ do przegłosowania zgody na przejęcie Lotosu potrzebna jest większość 80 proc. głosów na walnym zgromadzeniu akcjonariuszy tej spółki. Skarb państwa, który pragnie transakcji, ma tylko 53 proc. akcji, więc musi jeszcze kogoś przekonać.

Następny będzie PGNiG.
Następny będzie PGNiG.
Operacja przejęcia Lotosu to główne wyzwanie dla Daniela Obajtka, prezesa Orlenu, ale niejedyne. W tle toczy się nie mniej skomplikowana operacja przejmowania PGNiG. Ma się zakończyć w tym roku.
fot. Grzegorz Kawecki/Puls Biznesu

Na liście akcjonariuszy zarejestrowanych na walne zgromadzenie są podmioty dysponujące łącznie prawie 162 mln akcji, co stanowi 88 proc. całkowitego kapitału. Pakiet państwa to 60,7 proc. głosów (na tym konkretnym walnym), a pakiet Norwegów to 2,5 proc. Na liście są również instytucje finansowe (TFI i OFE), w których udziały pośrednio ma skarb państwa, np. fundusze PZU, PKO BP, Pekao. Zarejestrowały łącznie ponad 10 mln akcji stanowiących nieco ponad 6 proc. kapitału zarejestrowanego na środowe walne. Gdyby powyższe dane zsumować, to potencjalna grupa „za” ma już prawie 70 proc. głosów

Ponadto swój pakiet zarejestrował największy akcjonariusz mniejszościowy Lotosu, czyli grupa instytucji związanych z Nationale Nederlanden. Będą miały blisko 9 proc. udziału w głosach na nadchodzącym walnym. Nie anonsują swoich planów związanych z głosowaniem.

W miniony piątek nie znaliśmy jeszcze listy akcjonariuszy zarejestrowanych na czwartkowe walne zgromadzenie Orlenu. Norweski bank ma nieco ponad 1 proc. akcji firmy i można przypuszczać, że też zagłosuje „za”. Instrukcji głosowania jeszcze jednak nie zamieścił. Skarb państwa ma zaś 27,5 proc. akcji, a potrzebuje 2/3.

Trzeba będzie sprzedać

Kluczowym parametrem, nad którym głosować będą akcjonariusze Lotosu i Orlenu, jest proponowany parytet wymiany akcji, wynoszący 1:1,075. Za każdą akcję Lotosu można będzie dostać 1,075 akcji Orlenu.

W ramach transakcji Orlen zapłaci za Lotos wyłącznie własnymi akcjami nowej emisji. Jednocześnie Lotos będzie musiał sprzedać część aktywów, w tym jedną trzecią udziałów w gdańskiej rafinerii, co jest warunkiem uzyskania zgody Komisji Europejskiej.

Kwestia sprzedaży aktywów wzbudza publiczne dyskusje ekspertów i polityków. Przeciwnicy transakcji wskazują często na niską cenę wynegocjowaną za udziały w rafinerii Lotosu. Nabywcą ma być Saudi Aramco, gracz o skali globalnej. Orlen, który podjął decyzję o partnerstwie z Saudi Aramco, podkreśla więc nieustannie, że Saudowie będą nieocenionymi partnerami w dalszym rozwoju Orlenu w obszarze badań i rozwoju, a także petrochemii.

Analizy trwają

O cennym wkładzie Saudyjczyków w potencjalne partnerstwo Orlen przypomniał nawet w miniony piątek. Podał, że zakres porozumienia o współpracy ze stycznia 2022 r. zostanie rozszerzony o „ocenę potencjalnego wspólnego rozwoju projektu kompleksu petrochemicznego”. Projekt miałby objąć wielkoskalowy kraker parowy, który byłby zintegrowany z rafinerią w Gdańsku.

„To koszt [potencjalny – red.] rzędu kilku miliardów dolarów. Przed nami jeszcze pełne studium wykonalności, analizy techniczne i finalne decyzje inwestycyjne. Jeżeli ich wyniki okażą się pozytywne, to moglibyśmy wspólnie realizować projekty pozwalające nam w pełni zintegrować segment rafineryjny i petrochemiczny oraz wykorzystać możliwości rafinerii w Gdańsku” – podkreślił w komunikacie Daniel Obajtek, prezes Orlenu.

Współpraca: KZ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: współpraca: KZ