Nowe napływy nie są konieczne

Rozmawiał: Kamil Kosiński
opublikowano: 23-10-2017, 22:00

TRZY PYTANIA DO... JAROSŁAWA NIEDZIELEWSKIEGO, DYREKTORA DEPARTAMENTU INWESTYCJI INVESTORS TFI

1 Coraz częściej pojawiają się głosy, że choć gospodarka radzi sobie dobrze, to małe spółki odczuwają z tego jedynie presję na wzrost płac.

Zobacz więcej

Jarosław Niedzielewski, Investors TFI

Trudno się z taką tezą nie zgodzić, skoro spółki pokazują to w wynikach, a marże spadają w firmach produkcyjnych i budowlanych, które stanowią gros małych spółek na warszawskiej giełdzie. Do tego dochodzą niekorzystne tendencje na rynku surowców. Presję płacową pokazują też od jakiegoś czasu dane sondażowe NBP i trzeba brać pod uwagę, że to się z dnia na dzień nie zmieni, a być może nastąpi nawet przyspieszenie w kolejnych kwartałach. Z perspektywy spółek, problemem była do niedawna na tyle niska inflacja, że trudno było wyższe koszty przerzucać na ceny produktów. Przychody nie nadążały za kosztami. Czegoś takiego nie było w poprzednim cyklu koniunkturalnym. W latach 2005-07 dynamika wzrostu cen była wyraźniejsza i trwalsza. Łatwiej można było przenosić wyższe koszty na ceny. Koszty pracy w mniejszym stopniu niż obecnie ograniczały rentowność biznesu. Być może sytuacja będzie się jednak zmieniać w najbliższych dwóch-trzech kwartałach. Niektóre spółki już wspominają, że będą starały się przenosić koszty na ceny. Czy to się uda, czy nie — to inna sprawa. Na razie się nie udaje. Dlatego mamy ciężki okres w wynikach małych spółek, mimo dobrej sytuacji w gospodarce jako całości.

2 Czy przy obecnych wycenach opłaca się kupować akcje małych spółek?

Na pewno nie jest drogo. Ale że jest wyjątkowo tanio — też bym nie powiedział. W gruncie rzeczy akcje małych spółek nie zostały dramatycznie przecenione. Indeks sWIG80 stracił od kwietnia nieco ponad 10 proc. Wcześniej jednak wzrósł o ponad 30 proc. Mówimy więc o typowej, choć trwającej już dość długo, fali korekcyjnej. Oczywiście wyceny małych spółek były wyższe pół roku temu, ale nie odbiegają teraz od poziomów sprzed roku. Biorąc pod uwagę wciąż niedokończoną fazę ożywienia w cyklu koniunkturalnym, jest prawdopodobne, że kolejna fala wzrostowa obejmie także małe spółki. Czy będzie to za tydzień czy dwa, trudno powiedzieć. Ale jeśli ma do tego dojść, to wydaje się, że do końca roku początek tej fali wzrostowej powinien się wyklarować. Im dłużej rynek będzie z tym czekał, tym mniejsze będą szanse na to, że w ogóle dojdzie do ataku na kwietniowe szczyty na indeksie sWIG80. W 2018 r. mogą zacząć pojawiać się pierwsze symptomy przegrzania gospodarki, tak w Polsce, jak i na świecie.

3 Wciąż nie widać napływów do funduszy polskich akcji. Czy bez tego możliwe są zwyżki małych spółek?

Ludzie generalnie wpłacają do funduszy już po tym, jak dostrzegą zwyżki na giełdzie. Napływy wspierają wzrost i je napędzają, ale zazwyczaj nie inicjują. W pierwszej fazie małe spółki mogą drożeć bez wyraźnego zastrzyku pieniędzy z zewnątrz. Tak było w 2016 r. Małe i średnie spółki radziły sobie całkiem nieźle, czyli pieniądze, które były już na rynku, wystarczyły do wzrostu ich wycen. Nie przeceniałbym przy tym roli funduszy absolutnej stopy zwrotu. Tylko 2-3 TFI miały widoczne napływy do produktów z tego segmentu. W sumie nie było więc tego dużo, choć zapewne za część tych pieniędzy zostały kupione akcje małych spółek.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rozmawiał: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Nowe napływy nie są konieczne