Nowe oznaczenia i sankcje dotyczące GMO

opublikowano: 08-01-2020, 22:00

Trzy inspekcje będą sprawdzać, czy producenci nie łamią ustawy, sprzedając żywność z informacją, że nie ma w niej organizmów modyfikowanych. Nadużycie będzie kosztowne

Już tylko dwa symbole — i o ustalonym wzorze — mogą być stosowane dla oznaczania produktów jako wolnych od organizmów genetycznie zmodyfikowanych (GMO). Ich wygląd określono w rozporządzeniu ministra rolnictwa i rozwoju wsi, zgodnie z delegacją ustawy z 13 czerwca 2019 r. normującej zasady dobrowolnego znakowania wyrobów spożywczych i pasz wytworzonych bez wykorzystania GMO, która weszła w życie z początkiem tego roku. Reguluje ona obowiązki producentów z tym związane, procedury kontroli nad ich przestrzeganiem i kary za naruszanie przepisów.

Prezentowane wzory znaków graficznych — jedynych obecnie
dozwolonych do informowania konsumentów, że produkt jest wolny od GMO — powinny
być sporządzane w kolorach białym i zielonym. Przepisy dopuszczają zastąpienie
zielonej barwy czarną. To musi być jednak uzasadnione względami technicznymi.
Wyświetl galerię [1/2]

POZNASZ PO OZNACZENIU:

Prezentowane wzory znaków graficznych — jedynych obecnie dozwolonych do informowania konsumentów, że produkt jest wolny od GMO — powinny być sporządzane w kolorach białym i zielonym. Przepisy dopuszczają zastąpienie zielonej barwy czarną. To musi być jednak uzasadnione względami technicznymi. Fot. ARC

Zależnie od pochodzenia

Wygląd graficzny symboli i ich treść różni się — zależnie od tego, czy dany wyrób jest pochodzenia zwierzęcego czy roślinnego. Znak opatrzony hasłem „Wyprodukowano bez stosowania GMO” może pojawić się na wolnych od organizmów genetycznie zmodyfikowanych produktach pochodzenia zwierzęcego i żywności składającej się z więcej niż jednego składnika, w skład której wchodzi produkt pochodzenia zwierzęcego. Natomiast znak z krótszym napisem, „Bez GMO”, można umieszczać na tego typu żywności pochodzenia roślinnego oraz składającej się z więcej niż jednego składnika, w skład której nie wchodzi produkt pochodzenia zwierzęcego — a także na paszy. Odpowiednie informacje będą musiały być zamieszczone także w dokumentacji towarzyszącej produktom, np. w specyfikacji.

— Możliwość informowania o produktach wolnych od GMO mają także sprzedawcy żywności oferowanej luzem, np. kolb kukurydzy, na stoiskach z warzywami. Informację tę muszą podać na wywieszce z ceną dotyczącej tych produktów — mówi dr Agnieszka Szymecka-Wesołowska, wspólniczka i założycielka spółki Centrum Prawa Żywnościowego A. Szymecka-Wesołowska D. Szostek. Według ustawodawcy jednolita forma oznakowania służy jednoznacznemu i rzetelnemu informowaniu konsumentów o takich produktach. Państwo będzie sprawować nad tym kontrolę, bo mimo że umieszczanie wspomnianych symboli jest dobrowolne, musi być poparte spełnieniemokreślonych wymagań. Producenci, przetwórcy żywności lub paszy, a także podmioty, które konfekcjonują lub przechowują nieopakowane produkty pochodzenia zwierzęcego i roślinnego kierowane na rynek jako wolne od GMO, mają obowiązek prowadzenia badań laboratoryjnych na obecność modyfikacji genetycznych i przechowywać przez dwa lata dokumentację pozwalającą na weryfikację, czy surowce te odpowiadają warunkom określonym w ustawie. Do przeprowadzania kontroli przestrzegania jej przepisów są upoważnione trzy inspekcje: jakości handlowej artykułów rolno-spożywczych, weterynaryjna i handlowa.

Kary za naruszenia

Ustawa przewiduje sankcje finansowe za nieprzestrzegania prawa, w tym za świadome wprowadzanie w błąd przez bezpodstawnestosowanie oznaczeń o produktach jako wolne od GMO. Za brak badań laboratoryjnych i dokumentacji organ kontrolny może domagać się zapłaty odpowiadającej 40-krotności przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej, ale nie niższej niż 4 tys. zł.

— Podmiot, który użyje oznakowania niezgodnego z ustawą, czyli np. zamiast przewidzianego w rozporządzeniu wykonawczym zamieści na etykiecie inny znak lub użyje sformułowania innego niż powinien, może spodziewać się zarzutu naruszenia jakości handlowej, za które przewidziana jest kara pieniężna w wysokości do 5-krotnej wartości uzyskanej korzyści majątkowej, lub która mogłaby zostać uzyskana przez wprowadzenie tych artykułów rolno-spożywczych do obrotu, nie niższej jednak niż 500 zł. Inspekcje kontrolne mogą przedstawić także zarzut zafałszowania, czyli gdy producent oznaczy produkt jako wolny od GMO, a badania wykażą ich obecność. Wtedy sankcja jest bardzo dotkliwa, bo może wynosić aż 10 proc. rocznego przychodu firmy, lecz nie mniej niż 1 tys. zł — informuje dr Agnieszka Szymecka-Wesołowska.

Zarzut niewłaściwej jakości handlowej lub zafałszowania może być postawiony zarówno producentom, jak i sprzedawcom.

— Przepisy sankcyjne stanowią bowiem, że za naruszenia odpowiada ten, kto wprowadza do obrotu środki spożywcze, a zgodnie z definicjami prawa żywnościowego do obrotu wprowadza zarówno producent, jak i sprzedawca. Jest to tzw. odpowiedzialność obiektywna, czyli niezależna od tego, czy dany podmiot ponosi jakąkolwiek winę za naruszenie przepisów. Liczy się tylko samo stwierdzenie nieprawidłowości. Natomiast w razie błędnego oznakowania w niektórych przypadkach od odpowiedzialności będą mogli wyłączyć się ewentualnie tylko mali sprzedawcy bezpośrednio na podstawie unijnego rozporządzenia regulującego znakowanie i reklamę środków spożywczych — wyjaśnia założycielka Centrum Prawa Żywnościowego.

Jednak jej zdaniem nie wszystkie kwestie są jednoznacznie uregulowane. Twierdzi, że najwięcej wątpliwości mogą rodzić przyjęte w ustawie wyjątki od podstawowych zasad.

— Według ustawy jako wolne od GMO mogą być znakowane produkty pozyskane ze zwierząt lub od zwierząt, w żywieniu których, w okresie karencji poprzedzającym jej pozyskanie, nie stosowano genetycznie zmodyfikowanych pasz. Tymczasem wyjątkowo producenci będą mogli użyć tego hasła na etykiecie także w odniesieniu do produktów pozyskanych od zwierząt, w żywieniu których były stosowane genetycznie modyfikowane materiałypaszowe, o ile nie były dostępne w innej formie. Podobny wyjątek dotyczy produktów wieloskładnikowych, w których mogą być zastosowane wytworzone z GMO lub za ich pomocą niedostępne w innej formie dodatki do żywności lub substancje pomagające w przetwarzaniu, np. enzymy, emulgatory. Problem w tym, że ustawodawca nie określa, jak rozumieć zastrzeżenie „niedostępności w innej formie”. Z pewnością taka klauzula ogólna może sprawiać trudności w stosowaniu przepisów — zwraca uwagę dr Agnieszka Szymecka-Wesołowska.

Frontem do klienta

Andrzej Dmowski, adwokat z Russell Bedford Poland, uważa, że ustawa niesie za sobą wiele niedogodności dla przedsiębiorców.

— Przede wszystkim nakłada wiele obowiązków. Regulując wymogi, jakie powinny spełniać wymienione w niej produkty, na producenta przeniesiono ciężar rzetelnego dopilnowania i monitorowania całego procesu produkcji, tak aby wszelkie ustawowe normy zostały dochowane. Ponadto ma on przechowywać pełną dokumentację, przeprowadzać badania laboratoryjne i liczyć się z kontrolami inspekcji. Wreszcie za niedopełnienie ustawowych norm bądź nierzetelne posłużenie się oznakowaniem „bez GMO” można narazić się na karę pieniężną. Niemniej jednak wygląda na to, że przyjęte przez ustawodawcę rozwiązania mogą wzmocnić konkurencyjność polskich produktów — komentuje adwokat.

Zwraca też uwagę na drugą stronę medalu.

— W dzisiejszych czasach konsumenci coraz częściej i chętniej sięgają po produkty ekologiczne, wolne od GMO. Wprowadzone regulacje zagwarantują im możliwość wyboru produktów i pewność, że gdy na etykiecie mają takie hasło, produkty są oznakowane zgodnie z ustawą po spełnieniu odpowiednich kryteriów — podkreśla Andrzej Dmowski.

Przewiduje, że koszt procesu powstawania takich produktów wzrośnie, co przełoży się na oferowaną przez producentów cenę.

— Finalnie do konsumenta będzie należeć decyzja, czy kupi tego typu produkty — stwierdza adwokat z Russell Bedford.

Dr Marcin Mamiński, adwokat, ocenia, że jak zwykle to rynek zweryfikuje skuteczność i uciążliwość nowych regulacji dla producentów.

— Konsumenci będą mieć dostęp do informacji, czy w procesie wytwarzania żywności i pasz wykorzystano GMO. Dzięki temu będą mogli dokonywać świadomego wyboru rodzaju żywności podczas zakupów — i to jest celem tych regulacji. Wiele zależy jednak od producentów, bo znakowanie produktów będzie dobrowolne — ocenia dr Marcin Mamiński.

Zwraca uwagę na etykę biznesową producentów, którzy mając na uwadze dobrowolność podawania informacji o braku GMO, mogą jej nie umieszczać.

— Jest oczywiste, że nie mogą wprowadzać konsumentów w błąd, mylnie informując o pochodzeniu żywności — podkreśla dr Marcin Mamiński.

Wyjątki

Ustawa przewiduje kilka wyjątków, w których stosowanie GMO w produkcji pozwala na oznaczenie produktów jako wolne od organizmów genetycznie modyfikowanych. Takie hasła mogą być użyte, jeśli:

  • produkty pochodzą od zwierząt, które leczono genetycznie modyfikowanymi lekami, a także karmiono genetycznie modyfikowanymi materiałami paszowymi, jeśli były niedostępne w innej formie
  • produkt jest pochodzenia zwierzęcego, a zwierzę było karmione paszą genetycznie modyfikowaną poza okresem karencji poprzedzającym jego pozyskanie sprzedawane gotowe środki spożywcze są zanieczyszczone GMO, ale zawartość modyfikacji genetycznej wynosi nie więcej niż 0,1 proc.
  • wszystkie składniki roślinne i zwierzęce wyrobu gotowego żywności wieloskładnikowej spełniają wymagane normy i stanowią więcej niż 50 proc. łącznej masy wszystkich w chwili ich użycia do wyprodukowania, nie licząc wody użytej jako składnik do jego produkcji
  • ustawowe oznaczenia odnoszą się do poszczególnych składników produktu wieloskładnikowego — w tym przypadku składniki roślinne i zwierzęce spełniające warunki dla określenia jako wolne od GMO muszą stanowić nie mniej niż 50 proc. produktu.
© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Iwona Jackowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu