Obligatariusze GetBacku kłócą się z państwem o pieniądze

Kamil Kosiński
opublikowano: 03-12-2018, 22:00

Nabywcy feralnych obligacji mają coraz więcej pretensji do urzędników. Twierdzą, że nie pomagają odzyskać pieniędzy, a wręcz chcą im je odebrać.

Porozumienie Obligatariuszy GetBack SA (POG) zwróciło się do Marka Niechciała, prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK), o anulowanie 5,1 mln zł kary nałożonej na GetBack pod koniec listopada 2018 r. Postępowanie rozpoczęte jeszcze w 2016 r. stwierdziło, m.in. że windyktor kontaktował się z sąsiadami i rodziną dłużnika, wywołując w nim poczucie lęku, oraz prowadził działania windykacyjne i kierował pozwy w sprawach, w których sądy już umorzyły postępowanie.

29 listopada przed siedzibą KNF demonstrowali obligatariusze GetBacku. Ich
zdaniem to zaniechania tej instytucji doprowadziły do karygodnej sytuacji na
rynku finansowym i olbrzymich strat ponad 9 tys. osób.
Zobacz więcej

ROZLICZYĆ KNF:

29 listopada przed siedzibą KNF demonstrowali obligatariusze GetBacku. Ich zdaniem to zaniechania tej instytucji doprowadziły do karygodnej sytuacji na rynku finansowym i olbrzymich strat ponad 9 tys. osób. Fot. Marek Wiśniewski

„Rozumiemy zasadę »dura lex, sed lex«, jednak przy założeniu, że karę ponoszą winowajcy, a nie poszkodowani” — czytamy w liście wysłanym do Marka Niechciała przez Porozumienie Obligatariuszy GetBack SA.

POG to jedna z trzech dużych grup obligatariuszy detalicznych GetBacku, które uformowały się przed wyborami do rady wierzycieli. Jego reprezentant — Radosław Barczyński — jest obecnie przewodniczącym rady.

UOKiK nie odpowiedział nam, czy formalnie istnieje możliwość umorzenia kary. Przypomniał natomiast, że decyzja nie jest prawomocna, spółka ma prawo odwołać się do sądu. Przedstawicielka biura prasowego urzędu zaznaczyła, że kara ma być też sygnałem i przestrogą dla całej branży windykacyjnej.

555 zł na głowę

W liście do UOKiK POG przypomina, że zobowiązania publiczno prawne spółki mają pierwszeństwo w zaspokojeniu przed wszelkimi innymi grupami wierzycieli i w postępowaniu układowym zostaną spłacone w 100 proc., podczas gdy obligatariusze mają szansę otrzymać 24-33 proc. pożyczonych spółce pieniędzy. Jeśli karę podzielić przez liczbę nabywców papierów dłużnych, to każdy obligatariusz zapłaci UOKiK 555 zł.

Przedstawiciele porozumienia zwracają uwagę, że majątek GetBacku został roztrwoniony przez poprzedni zarząd i osoby oraz podmioty z nim związane, także w drodze nierynkowych transakcji z bankami z udziałem skarbu państwa. Przypominają też, że administracja skarbowa nie pozwala rozliczyć niewykupionych przez GetBack obligacji jako straty podatkowej w rozliczeniu z dochodami z pracy, „pomimo iż zainwestowane przez nas środki pochodziły z legalnych, opodatkowanych źródeł”.

„Inwestując w obligacje GetBacku, inwestowaliśmy w notowaną na GPW spółkę publiczną, której działalność, jak zapewniał poprzedni zarząd GetBacku, audytor, dystrybutorzy i wielu uczestników branży finansowej, znajdowała się pod ścisłą kontrolą organów państwa, w tym Komisji Nadzoru Finansowego” — napisali reprezentanci porozumienia.

Gdzie wtedy byliście?

Z Komisją Nadzoru Finansowego (KNF) w otwartym konflikcie jest już inna grupa obligatariuszy, mająca przedstawiciela w radzie wierzycieli — Stowarzyszenie PoszkodowanychObligatariuszy GetBack SA (SPOG).

„Prosimy odpowiedzieć publicznie na pytanie, gdzie był nadzór UKNF w okresie 2016-18, kiedy na masową skalę, tysiącom obywateli, wręcz wciskano obligacje spółki GetBack jak coś bezpiecznego z naruszeniem prawa i podstawowych zasad sprzedaży instrumentów finansowych. Jak się okazało, pośrednicy sprzedający obligacje GetBack nie mieli w ogóle prawa tego robić, a dystrybucje realizowali przez dwa lata bez uprawnień i zezwolenia KNF, żeby oferować te obligacje (dowód wpis z dnia 13 listopada 2018 roku na listę ostrzeżeń publicznychjednego z oferentów). Czy to oznacza, że KNF straciła na dwa lata kontrolę nad regulowanym rynkiem finansowym w Polsce i mają za to zapłacić tysiące osób, które utraciły swoje pieniądze? Jak był realizowany nadzór KNF nad rynkiem regulowanym w okresie od 2016 do 2018 r. skoro mogło dojść do takiej afery?” — pytają przedstawiciele SPOG w liście do KNF z 30 listopada 2018 r.

Domagają się też upublicznienia raportu, na podstawie którego KNF wpisała Idea Bank na listę ostrzeżeń publicznych. Bank był w praktyce jednym z większych dystrybutorów obligacji GetBacku, choć nie miał licencji na prowadzenie tego typu działalności. KNF wpisała go za to — dopiero w listopadzie 2018 r. — na listę ostrzeżeń publicznych, ale odmawia ujawnienia związanej z tym dokumentacji. W stanowisku wydanym 29 listopada uzasadniła to „rygorystycznymi przepisami dotyczącymi tajemnicy zawodowej”.

„Na podstawie art. 2 ust. 1 ustawy z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej stowarzyszenie niniejszym wnosi o wskazanie „konkretnych rygorystycznych przepisów dotyczących tajemnicy zawodowej”, które uniemożliwiają upublicznienie czynności nadzorczych prowadzonych przez Urząd KNF również z zakresem jawnym w części lub w całości, po zakończeniu czynności i podaniu publicznego komunikatu dotyczącego wpisu na listę ostrzeżeń” — ripostuje SPOG. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Banki / Obligatariusze GetBacku kłócą się z państwem o pieniądze