Oczekiwania polityków wobec nowych zasad lustracji

opublikowano: 15-03-2007, 18:49

PiS i LPR są zadowolone z rozszerzenia kręgu osób objętych nową, obowiązującą od czwartku ustawą lustracyjną. PO większą wagę przywiązuje do otwarcia archiwów IPN, choć przestrzega przed pochopną oceną dokumentów. Zdaniem SLD, ustawa wprowadza zamieszanie i bałagan.

W myśl nowych zasad lustracji, oświadczenia o ewentualnych związkach z tajnymi służbami PRL muszą złożyć m.in. nielustrowani wcześniej naukowcy, dziennikarze, samorządowcy, szefowie spółek, dyrektorzy szkół. Prawdziwość oświadczeń ma badać pion lustracyjny IPN oraz sądy powszechne. IPN będzie też publikować spisy agentów z lat PRL. Zlikwidowano Sąd Lustracyjny i urząd Rzecznika Interesu Publicznego.

Poseł PiS Arkadiusz Mularczyk, podczas czwartkowej konferencji w Sejmie, ocenił, że większość Polaków chce wiedzieć, kto w PRL był tajnym współpracownikiem. "Ustawa umożliwi poznanie tajnych współpracowników na uczelniach, w zawodach zaufania publicznego i w administracji publicznej" - podkreślił.

Mularczyk pytany, czy lustracji musi się teraz poddać również dyrektor Radia Maryja o. Tadeusz Rydzyk, powiedział, że ustawa traktuje wszystkie media "w sposób równy".

"Ta ustawa obejmuje wszystkie media, wszystkich dziennikarzy, dlatego wydaje się, że nie można tutaj stawiać jakiejś różnicy między mediami, które mają takie czy inne poglądy" - mówił. "Z tego co wiem, w jednym z wywiadów o. Tadeusz Rydzyk powiedział, że podporządkuje się tej ustawie i złoży oświadczenie" - dodał.

Również rzecznik klubu LPR Szymon Pawłowski uważa, że jeśli przypisy ustawy lustracyjnej dotyczą o. Rydzyka, to powinien on złożyć oświadczenie.

Pawłowski jest zdania, że dzięki nowej ustawie życie publiczne zostanie oczyszczone z osób, które mogłyby podejmować decyzje pod wpływem nacisków, szantażu, czy gróźb ujawnienia jakichś informacji z przeszłości. "Ujawnienie prawdy o danych osobach oznacza, że nie ma możliwości szantażowania ich tymi faktami" - podkreślił.

Wiceszef PO Bronisław Komorowski zwraca z kolei uwagę na niekonsekwencje w ustawie lustracyjnej, która obejmuje dyrektorów szkół i dziennikarzy, a pomija księży. "Kto jak kto, ale ksiądz (...) ma ogromną możliwość wpływania na postawy ludzkie" - zaznaczył.

Komorowski pozytywnie ocenił zapisy umożliwiające ujawnienie archiwów Instytutu Pamięci Narodowej, ale przestrzegł przez pochopną oceną dokumentów, które mogą być np. niekompletne. Dotyczy to - jak mówił - przede wszystkim takich sytuacji, gdy zachowane jest zobowiązanie do współpracy, ale brak dokumentów potwierdzających podjęcie jej.

Z kolei SLD jest zdania, że ustawa wprowadza zamieszanie i bałagan. "Kilkaset tysięcy osób ma składać oświadczenia, które są bardzo nieczytelne, gdzie jest tak wiele zagadek. Mogą (oświadczenia - PAP) wpędzić w zakłopotanie osoby, które wówczas funkcjonowały np. w świecie nauki i wyjeżdżały za granicę" - powiedział na konferencji prasowej szef Sojuszu Wojciech Olejniczak. Przypomniał, że SLD zaskarżył ustawę do Trybunału Konstytucyjnego. (PAP)

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane