Oferty publiczne przetestują siłę rynku

opublikowano: 20-06-2017, 22:00

Ciężar ofert na rynku pierwotnym jest wyjątkowo duży, ale eksperci nie martwią się, że wyssie to kapitał z rynku wtórnego

Sezon wakacyjny zbliża się wielkimi krokami, a to dodatkowa motywacja dla tych, którzy myślą o przeprowadzeniu oferty publicznej i chcą zastać potencjalnych kupujących w gotowości, a nie na plaży. Do podjęcia decyzji o sprzedaży akcji przez spółkę zachęca także to, że od grudnia ubiegłego roku warszawska giełda nie doświadczyła głębszej korekty. Analitycy mBanku kilka tygodni temu oszacowali wartość spodziewanych ofert na 4,5-5 mld zł i biorąc pod uwagę zapowiedzi spółek, jest to całkiem realne. Michał Marczak, analityk mBanku, podkreśla, że w krótkim okresie tak duże oferty zwykle ograniczały potencjał wzrostowy rynku. Wśród ekspertów nie brakuje jednak bardziej optymistycznych interpretacji wzmożonego ruchu po stronie sprzedających.

DOBRY TOWAR: W kwietniu inwestorzy nie mieli problemu, by wchłonąć wartą 1,65 mld zł ofertę Dino Polska. Spółka udanie zadebiutowała na GPW, a obecnie jej akcje są 35 proc. droższe niż w IPO.
Zobacz więcej

DOBRY TOWAR: W kwietniu inwestorzy nie mieli problemu, by wchłonąć wartą 1,65 mld zł ofertę Dino Polska. Spółka udanie zadebiutowała na GPW, a obecnie jej akcje są 35 proc. droższe niż w IPO. Fot. Grzegorz Kawecki

Rynek w formie

Karol Godyń, zarządzający w Skarbcu TFI, nie ma wątpliwości, że natłok ofert w krótkim terminie przydusi rynek wtórny. Ale to i tak pozytywny sygnał. — To, że ofert jest dużo, świadczy o tym, że rynek jest silny. W słabych warunkach nikt nie ryzykowałby ofertą, tym bardziej że przez różnego rodzaju wymogi formalne wiąże się ona z odsłonięciem biznesu od kuchni — twierdzi Karol Godyń. Podobnego zdania jest Błażej Bogdziewicz, wiceprezes i dyrektor inwestycyjny w Caspar TFI.

Żeby mówić o negatywnym oddziaływaniu na warszawską giełdę, musielibyśmy mieć do czynienia z większą ilością dużych ofert, a obecnie w porównaniu z kapitalizacją GPW ich wartość jest niewielka. To, że mamy do czynienia ze spiętrzeniem ofert sprzedaży, traktuję jako pozytywny sygnał, świadczący o dobrej sytuacji na rynku. Czasem co prawda uważa się to za zwiastun końca hossy, ale taka interpretacja byłaby obecnie na wyrost, bo duży ruch właściwie dopiero się zaczął — mówi Błażej Bogdziewicz.

— To, że pojawiają się emisje akcji, nie musi być zapowiedzią końca rynku byka. Wysyp ofert jest pochodną dobrej sytuacji na giełdzie. Ciężko natomiast tylko na tej podstawie stwierdzić, czy giełda będzie jeszcze rosła czy nie — dodaje Paweł Mizerski, wiceprezes AXA TFI.

Oceny wpływu relatywnie dużej ilości ofert publicznych na GPW nie ułatwia dwukierunkowy ruch kapitału na rynku wtórnym. Maciej Marcinowski, analityk Trigon DM, oszacował, że fundusze emerytalne sprzedały w maju akcje (głównie polskie) za około 700 mln zł. W tym samym miesiącu rozliczono także wezwania na Pelion i Uniwheels, w wyniku których OFE mogły otrzymać nawet 900 mln zł. Bilans zakupów na rynku wtórnym był więc dodatni. W maju akcje sprzedawały natomiast TFI, które musiały się zmierzyć z odpływami pieniędzy klientów — z funduszy akcji polskich wycofano 276 mln zł netto. Saldo liczone od początku roku jest ledwie symbolicznie dodatnie (37,6 mln zł), a przewagę wpłat nad wypłatami z tych rozwiązań odnotowano tylko w styczniu i lutym. Świeżego kapitału w polskich instytucjach nie ma więc w nadmiarze. Jakub Głowacki, zarządzający autorskim funduszem Acer Aggressive FIZ, obawia się, że oferty z rynku pierwotnego namieszają przede wszystkim w segmencie małych i średnich spółek.

— Uważam, że należy liczyć się albo z mniejszym zainteresowaniem małymi i średnimi spółkami, albo przynajmniej z ograniczeniem wzrostu. Nie podejrzewam jednak, aby był to czynnik, który zaważy na indeksie szerokiego rynku. Po pierwsze dlatego, że pieniądze przepływają między poszczególnymi segmentami, a po drugie ze względu na duże zainteresowanie ofertami, o czym świadczą chociażby spore redukcje zapisów. Spośród giełdowych kandydatów ciekawie wyglądają zwłaszcza GetBack oraz Play. Zapewne spotkają się ze sporym zainteresowaniem inwestorów, ale jednocześnie wyssą też dużą część gotówki z rynku — mówi Jakub Głowacki.

Krok dalej

Specjaliści zwracają uwagę, że wzmożone zapotrzebowanie spółek na gotówkę, pochodzącą ze sprzedaży akcji, może być sygnałem tego, że zarządy zaczynają poważnie myśleć o inwestycjach.

— Podstawowa funkcja oferty publicznej to pozyskanie przez spółkę gotówki, którą kolejno może przeznaczyć na inwestycje — mówi Karol Godyń. W kilku ofertach oprócz akcji nowej emisji do kupienia są jednak także akcje, sprzedawane przez dotychczasowych akcjonariuszy.

— Jeżeli mamy do czynienia z napływem świeżej gotówki, wówczas może być to pierwsza fala odłożonych inwestycji. Natomiast gdy sprzedaż dotyczy obecnych akcjonariuszy, może to sugerować, że ich zdaniem nie jest już najtaniej — mówi Paweł Mizerski, wiceprezes AXA TFI, i podkreśla, że decydujący dla przyszłości ofert publicznych będzie moment, w którym poznamy ostateczny kształt reformy emerytalnej.

— To zadecyduje o tym, czy to dopiero początek wzmożonej sprzedaży akcji poprzez oferty publiczne, czy też ich koniec — podsumowuje Paweł Mizerski.

 

Kolejka na pierwotnym

Maxcom

Maxcom sfinalizował już ofertę, w której sprzedał akcje o wartości 47,5 mln zł. Debiut na warszawskiej giełdzie planowany jest na 30 czerwca. Cenę akcji ustalono na 55 zł (maksymalna wynosiła 72 zł). Za pieniądze pozyskane od inwestorów spółka planuje rozwijać nowe modele klasycznych telefonów oraz smartfonów, w tym innowacyjnego smartfona dla seniorów. Dodatkowy kapitał ma również pozwolić na dalszą ekspansję zagraniczną w Europie, która będzie realizowana poprzez akwizycje zagranicznych dystrybutorów sprzętu telefonicznego i uruchamianie własnych przedstawicielstw handlowych. Do inwestorów instytucjonalnych trafiło 757 tys. akcji, stanowiących 28 proc. w podwyższonym kapitale Maxcom. Inwestorzy indywidualni otrzymali 107 tys. akcji stanowiących 4 proc. w kapitale po ofercie. Zapisy w tej transzy zostały zredukowane o 63,4 proc. W 2016 r. firma zanotowała 109,2 mln zł przychodów i 12,2 mln zł zysku netto.

Morizon

Do 21 czerwca przyjmowane są zapisy inwestorów indywidualnych w ofercie publicznej spółki Morizon. Dzień później zakończy się budowa księgi popytu wśród inwestorów instytucjonalnych, a następnym krokiem będzie ustalenie ceny emisyjnej. Cenę maksymalną ustalono na 2,05 zł. Pieniądze z emisji firma, która jest notowana na NewConnect, przeznaczy na dokończenie budowy platformy OneStopShop dla rynku nieruchomości oraz na zwiększenie skali działalności. Grupa Morizon to technologiczna platforma nieruchomościowo-finansowa umożliwiająca wyszukiwanie, finansowanie i wspierająca dokonywanie transakcji na rynku nieruchomości. Grupa dostarcza usługi i narzędzia FinTech dla pośredników finansowych, biur nieruchomości i deweloperów oraz dysponuje własną siecią doradców kredytowych. W 2016 r. skonsolidowane przychody grupy wzrosły o 17 proc., do 17,1 mln zł, a zysk netto wyniósł 1,43 mln zł — o 10 proc. więcej niż w 2015 r.

GetBack

W ofercie publicznej windykacyjnej spółki znajdzie się 20 mln akcji nowej emisji. 20 mln akcji chce również sprzedać DNLD Holdings, obecnie jedyny akcjonariusz firmy, działającej na rynku obrotu wierzytelnościami. Cena maksymalna została ustalona na 27 zł. Pieniądze z emisji są potrzebne na zakup portfeli wierzytelności. Nie wykluczono również przejęć podmiotów z branży. W 2016 r. przychody GetBacku wyniosły 422,7 mln zł, zysk operacyjny 234,7 mln zł, a zysk netto 200 mln zł. W 2015 r. przychody sięgnęły 206,7 mln zł, EBIT 122,6 mln zł, a zysk netto 120,1 mln zł. Spółka zakłada, że 10 proc. oferowanych akcji trafi do inwestorów indywidualnych. Ich zapisy będą przyjmowane od 26 czerwca do 3 lipca. Book building wśród instytucji zakończy się dzień później.

Uniserv-Piecbud

Oferta spółki obejmuje do 3,5 mln akcji nowej emisji. Zapisy inwestorów detalicznych (dla nich przeznaczono 0,5 mln walorów) będą przyjmowane od 30 czerwca do 7 lipca. Oferującym jest DM BOŚ. Grupa Uniserv-Piecbud jest spółką inżynieryjno-technologiczną, zajmuje się kompleksową realizacją i modernizacją kominów przemysłowych, chłodni kominowych i wentylatorowych, silosów oraz pieców przemysłowych. Po ofercie nowi inwestorzy będą mieć 35,66 proc. walorów, które dają 26,72 proc. głosów na WZA. W 2016 r. firma zanotowała 119,5 mln z przychodów. EBITDA wyniosła 11,9 mln zł, a zysk netto 10,2 mln zł. Rok wcześniej przychody sięgały 82,4 mln zł, EBITDA 5,2 mln zł, a zysk netto 4,2 mln zł.

Play

Spółka, po kilkumiesięcznych dywagacjach, oficjalnie ogłosiła zamiar wejścia na GPW. Kontrolujący ją grecko-islandzki duet uważa, że „w chwili obecnej, po okresie znacznego wzrostu, nadszedł odpowiedni moment, aby spieniężyć część posiadanego pakietu akcji i wesprzeć spółkę poprzez ofertę, przez co zwiększy elastyczność w zakresie przyszłego finansowania i strategii korporacyjnej”. W ofercie będzie można kupić część istniejących akcji zarejestrowanej w Luksemburgu spółki Play Communications, którą pośrednio kontroluje Tollerton Investments (należący do Panosa Germanosa, ma 50,3 proc. akcji operatora) oraz Telco Holdings (należąca do islandzkiego funduszu Novator, za którym stoi Thor Björgólfsson). Dotychczasowi akcjonariusze mają przeznaczyć część wpływów z oferty na przedterminowy wykup obligacji, zapadających w 2022 r. i wartych nominalnie 500 mln EUR. Play miał w ubiegłym roku 6,12 mld zł przychodów operacyjnych, o 13 proc. więcej niż rok wcześniej. Skorygowany zysk EBITDA sięgnął 2,04 mld zł, a po pomniejszeniu o nakłady inwestycyjne — 1,55 mld zł.

Raiffeisen Bank Polska

Bank do 30 czerwca zostanie wprowadzony na warszawską giełdę — taką obietnicę złożył Komisji Nadzoru Finansowego austriacki właściciel. Robił jednak wiele, by jej nie dotrzymać — w ubiegłym tygodniu Austriacy odwiedzili KNF, prosząc o kolejne przełożenie terminu IPO (pierwotnie był to 30 czerwca 2016 r.), ale spotkali się z twardą odmową. Parametry i harmonogram oferty zależą od warunków rynkowych. KNF wznowiła prace nad zatwierdzeniem prospektu emisyjnego, jeszcze w połowie czerwca postępowanie było zawieszone, i są spore szanse, że proces sprzedaży ruszy w terminie. W pierwszym kwartale 2017 r. bank zanotował 76 mln zł straty netto, co było spowodowane między innymi składką na Bankowy Fundusz Gwarancyjny i odpisem wartości marki Polbank.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Justyna Dąbrowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu