Okęcie dla polskich sklepów
ZDROWA KONKURENCJA: Polscy kontrahenci, dzięki decyzji Waldemara Domanowskiego, dyrektora PPL, zdominują strefę. fot. Małgorzata Pstrągowska
Dobiegł końca spór o zarząd w strefie bezcłowej na warszawskim Okęciu.
Zgodnie z założeniami Przedsiębiorstwa Państwowego Porty Lotnicze, głównym operatorem strefy miała być spółka Warsaw Duty Free, w której 100 proc. udziałów ma PPL. Szwedzi natomiast mieli pomagać w zarządzaniu i szkolić polski personel. Nowy dyrektor PPL, Waldemar Domanowski, przyjął zasadę, iż nie będzie głównego operatora strefy, zaś dotychczasowi kontrahenci — polscy handlowcy — podpiszą z dyrekcją przedsiębiorstwa 4-letnie umowy. Choć wciąż trwają negocjacje dotyczące kontraktów, już teraz działające w strefie firmy otrzymały większe powierzchnie. Będą miały jednak silną konkurencję. Trzy nowe sklepy będą należały do SAS Trading.
Strefa handlu bezcłowego na Okęciu jest jedynym tego typu obszarem w kraju. Od początku między przedsiębiorstwem Porty Lotnicze a polskimi handlowcami trwał spór o pozycję głównego operatora strefy. Jeszcze w ubiegłym roku niemal pewnym kandydatem był szwedzki SAS Trading.
Warunki przetargu na pomoc w zarządzaniu strefą, który wygrał SAS Trading, zaostrzyły konflikt do tego stopnia, że — jak się nieoficjalnie mówi — być może były jednym z powodów odwołania Zbigniewa Sałka z funkcji dyrektora PPL. Nie pomogły mu nawet publiczne wypowiedzi, w których zapewniał, że polskie firmy pozostaną na lotnisku. Jednakże, jak zapewnia Marek Woś, rzecznik prasowy PPL, kontrakt z SAS był tylko parafowany. Nigdy nie został podpisany.
— Wśród zarządzających Portami Lotniczymi istnieje lobby, które jest skłonne przeforsować kandydaturę SAS Trading na współzarządcę strefy — mówi jeden z naszych rozmówców.
Zdaniem Marka Wosia, tego typu poglądy są całkowicie nieuprawnione.