Operatorzy bronią się przed opłatami

Katarzyna Kozińska
opublikowano: 2003-11-03 00:00

Za licencję na przewozy turystyczne operatorzy wąskotorówek mają zapłacić tyle co przewoźnik towarów.

Operatorzy kolei wąskotorowych chcą przekonać ministra infrastruktury do zmiany przepisów określających zasady świadczenia usług przewozowych. Mają nóż na gardle, bo brak zmian będzie skutkował ich likwidacją.

Tworząc warunki licencjonowania przewoźników kolejowych, ustawodawca zapomniał o operatorach wąskotorowych. Aby otrzymać licencję na przewozy — dokument zgodny z prawem UE, który zastąpi obowiązujące do końca tego roku koncesje — będą musieli spełnić dokładnie takie same warunki jak duży przewoźnik towarowy lub pasażerski.

Opłata za licencję jest jednakowa dla wszystkich niezależnie od charakteru usług — 1750 EUR. Do tego dochodzą drogie opłaty za świadectwa bezpieczeństwa, dopuszczenia do eksploatacji infrastruktury oraz pojazdów.

— W sumie musielibyśmy wyłożyć ponad 40 tys. EUR, podczas gdy średni dochód mojej firmy wynosi 400 tys. zł. Zarabiamy tylko przez sześć miesięcy w sezonie turystycznym. Z tego opłacamy pracowników, remonty itd. Inni mają jeszcze trudniej. Kolejki często działają jako stowarzyszenia i fundacje, zatrudniają pasjonatów pracujących za darmo — twierdzi Andrzej Poturalski, prezes Żnińskiej Kolei Powiatowej.

Od opłat za nowe pozwolenie nie zwalnia fakt posiadania koncesji.

— W marcu dostaliśmy koncesję, za którą zapłaciliśmy 6 tys. zł. Procedurę trzeba rozpocząć od nowa i znowu zapłacić — mówi Andrzej Poturalski.

MI obiecuje, że w przygotowywanym rozporządzeniu weźmie pod uwagę sytuację wąskotorówek.

— Stawki dla tych operatorów będą wynosić 20 proc. stawek przyjętych dla dużych przewoźników. Ale opłata za samą licencję nie jest zbyt wygórowana. Zastanowimy się, czy trzeba ją obniżać — wyjaśnia Wiesław Jarosiewicz, dyrektor Departamentu Kolejnictwa w MI.