Producent mebli tapicerowanych miał bardzo dobry rok. Szykuje inwestycje i myśli o giełdzie.
Wbrew czarnym scenariuszom ubiegły rok nie był tragiczny dla polskiej branży meblowej. Przynajmniej dla dużych, prężnych firm. Bardzo dobre wyniki finansowe zaprezentowało giełdowe Forte. Ma się czym pochwalić również produkujący meble tapicerowane Mebelplast.
— Ubiegły rok był dla nas rewelacyjny — nie kryje zadowolenia Marek Kołakowski, prezes Mebelplastu.
Spółka osiągnęła 86 mln zł przychodów i 6,8 mln zł zysku netto. 70 proc. sprzedaży pochodziło z eksportu, głównie do Niemiec, Szwajcarii, Austrii i południowej Europy.
— Jeśli chodzi o tendencje, najlepiej sprzedają się meble nowoczesne — przyznaje Marek Kołakowski.
To nie jest dobra informacja dla likwidującego się Swarzędza, znanego z tradycyjnej stylistyki. Likwidator wystawił właśnie na sprzedaż znak towarowy spółki z minimalną ceną 4,9 mln zł. Prezes Mebelplastu wątpi, czy przy takiej cenie znajdą się chętni, a nawet czy w ogóle się znajdą.
— Ta marka jest już, moim zdaniem, nie do uratowania — mówi Marek Kołakowski.
Mebelplast nie jest zainteresowany składnikami majątku Swarzędza. Szykuje plan inwestycyjny na 2010 r. nakierowany głównie na kwestie związane ze sprzedażą, a nie produkcją mebli (ma w Polsce dwa własne zakłady).
— Cały zysk za ubiegły rok zamierzamy przeznaczyć na rozwój — informuje Marek Kołakowski.
Spółka będzie się też posiłkować kredytem.
— Dopinamy właśnie finansowanie z bankiem — mówi Marek Kołakowski.
Nie ujawnia na razie szczegółów planowanych działań. Wiadomo, że potrzebuje kilkunastu milionów złotych.
Mebelplast wciąż też myśli o giełdzie.
— W połowie września 2007 r., tuż przed złożeniem prospektu, doradcy uznali, że to nie jest dobry moment na ofertę i dobrze, że się wstrzymaliśmy. Wciąż poważnie myślimy o debiucie. Sądzę, że na parkiecie spotkamy się w 2013 r. — deklaruje Marek Kołakowski.