Orlen wyda 730 mln zł na Litwie i Łotwie

Paweł Janas
opublikowano: 30-11-2007, 00:00

Polska spółka chwali się planami inwestycyjnymi nad Bałtykiem. Akurat w chwili, gdy w Wilnie ma się zjawić premier Tusk.

Polski kolos ma apetyt na 230 stacji i 20 proc. rynku paliw

Polska spółka chwali się planami inwestycyjnymi nad Bałtykiem. Akurat w chwili, gdy w Wilnie ma się zjawić premier Tusk.

Należąca do PKN Orlen rafineria w Możejkach rozpoczyna ofensywę w detalu. Pod marką Orlen Lietuva ruszyło już sześć stacji. Wywodzą się ze skromnej możejkowskiej sieci 34 stacji noszących logo Ventus. Plany polskiego giganta są znacznie większe.

— Do 2012 r. na Litwie i Łotwie chcemy dysponować siecią około 230 stacji. To powinno nam pozwolić na zdobycie 20 proc. rynku litewsko-łotewskiego. Koszt inwestycji wyniesie prawie 200 mln EUR (czyli blisko 730 mln zł — red.) — zapowiedział Wojciech Heydel, wiceprezes PKN Orlen ds. sprzedaży.

Kupią i zbudują

Poza dotychczasowymi w nowo tworzonej sieci ma się znaleźć 120 stacji własnych i około 75 działających w ramach franczyzy.

— Tworzenie sieci będzie podzielone na kilka etapów. W przyszłym roku skoncentrujemy się na przejęciach wybranych obiektów. Rozmowy z prywatnymi operatorami już trwają. Zamierzamy też przygotowywać budowę nowych obiektów. W latach 2009-10 priorytetem będzie ich uruchamianie — informuje prezes Heydel.

W przeciwieństwie do rynku polskiego, niemieckiego i czeskiego, na Litwie Orlen skoncentruje się na segmencie stacji premium. Już wprowadził tu znane z Polski paliwa z wyższej półki — Verva. Produkuje je na miejscu w Możejkach. Spółka wprowadzi też chce sieć kawiarń Stop Café i rzuci na rynek karty dla flot pojazdów.

Estonia poczeka

W Estonii Orlen się nie pojawi, bo uważa, że byłoby to na razie nieefektywne.

— Będziemy jednak przypatrywali się tamtemu rynkowi. Ewentualnych decyzji w tej sprawie nie należy spodziewać się wcześniej niż w połowie 2009 r. — zaznacza prezes Heydel.

W strategii Orlen zapowiadał zainteresowanie także Ukrainą, ale na razie to tylko potencjalna droga rozwoju.

— Nie opłaca się tam wchodzić kupując kilka stacji. Interesuje nas mniej więcej 15-procentowy udział w rynku. Jeśli wziąć pod uwagę całą Ukrainę, oznaczałoby to konieczność posiadania około 600 stacji — podkreśla Wojciech Heydel.

Dla firmy interesująca byłaby także część Ukrainy położona na zachód od Kijowa.

— Na razie jednak nie mamy żadnych ofert zakupu jakiejkolwiek sieci — dodaje wiceszef Orlenu.

Orlen i Tusk

W piątek Piotr Kownacki, prezes PKN Orlen, ma w planach spotkanie z premierem Litwy.

— Będziemy rozmawiać o naszym zaangażowaniu inwestycyjnym na Litwie — wyjaśnia Piotr Kownacki.

Tego samego dnia na Litwie z oficjalną wizytą będzie przebywał premier Donald Tusk. Przypadek czy może władze spółki z nadania poprzedniego rządu chcą się pochwalić osiągnięciami przed nową ekipą?

— Termin inauguracji naszej sieci anonsowaliśmy od połowy czerwca, czyli o wiele wcześniej niż pan Tusk został premierem — podkreśla Wojciech Heydel.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paweł Janas

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu